EkonomiaHandel po amerykańsku

Handel po amerykańsku

Koniec amerykańsko-chińskiej wojny handlowej?
Koniec amerykańsko-chińskiej wojny handlowej? / Źródło: The Asahi Shimbun/Getty Images
Dodano 6
Jeśli postanowienia nowej umowy handlowej zostaną zrealizowane, to import amerykańskich produktów do Państwa Środka wzrośnie o 40 proc. Prezydent Xi Jinping nie jest zadowolony.

Chiński nowy rok Szczura i Żelaza otwiera długo wyczekiwana umowa handlowa między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Daje ona nadzieję na ustabilizowanie sytuacji po dwóch latach pogłębiającej się wojny celnej. Czy jednak tymczasowe porozumienie całkowicie zapobiega możliwości eskalacji pełnowymiarowego konfliktu? Na pewno nie. Tym bardziej że Chińczycy zostali zmuszeni do wytrwania przy stole negocjacyjnym.

Sankcje celne zostają

Nic nie jest jeszcze przesądzone. Pomimo pozytywnego przejścia procesu negocjacji oba kraje mogą przesunąć pole rywalizacji na poszczególne etapy wdrożenia. Z pewnością utrzymanie tego skromnego porozumienia stanie się wyzwaniem dla obu państw, ponieważ niemal każdy z jego elementów może stać się potencjalnym punktem sporów. Jak wskazują eksperci, nowa umowa bardziej zapobiega eskalacji, niż zmniejsza już istniejące napięcie, ponieważ środki karne, w tym przede wszystkim wysokie cła, pozostają w mocy.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 7/2020
Cały artykuł dostępny jest w 7/2020 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dcy

Czytaj także

 6
  • NIE BĘDZIE POKOJU Z CHINAMI, TYLKO WOJNA IP
    Amerykanie sami nadali znaczenie i moc temu dziadostwu komunistycznemu. Zlecając im masowe produkowanie wyrobów dla Ameryki. Zaczęło się w r. 1970, gdy Nixon polepszył wzajemne stosunki. Do tego czasu Amerykanie brali pod uwagę nawet zniukowanie Kitaju. Potem były coraz lepsze relacje wzajemne, pozwalanie masom Kitajców włazić do Ameryki i do innych krajów ze strefy niekomunistycznej i kształcić się tam oraz zostawać. Aż najgorszy prezydent amerykański, destrukcyjny Murzyn Obama, spowodował przeniesienie rekordowej liczy biznesów amerykańskich do Chin oraz kosmiczny deficyt w handlu z nimi. Pozbawiając Amerykanów w Ameryce olbrzymiej masy miejsc pracy a skarb państwa ogromnych dochodów. Wpędzając Amerykę w pamiętny straszny kryzys gospodarczy.

    Murzyn Obama zrobił to w tym samym celu, co sorosy i ich psiarnia wciskają do Europy masy ,,imigrantów" z Trzeciego Świata: ,,sprawiedliwszego rozdziału globalnego bogactwa". Komuna sowiecka nie zdechła wraz z przemianowaniem Rosji ze ,,Związku Sowieckiego" na ,,Federację Rosyjską". Żyje i ma się dobrze w postaci m.in. amerykańskiej Partii Demokratycznej oraz wspomnianych sorosów. I jak zawsze uważa, że całe bogactwo świata jest jej własnością, którą może jak chce rozdzielać, albo zabierać komu zechce.

    Kitajcy to naród pokorny i przymilny kiedy są słabi i arogancki kiedy są silni. Gdy więc wzmocnili się ciut masowym wykonywaniem za grosze zleceń amerykańskich, zaczęło się charakterystyczne chińskie puszenie się i hucpa. Puszenie się urojoną siłą i udawanie mocarstwa. Znane nam, Polakom, w wykonaniu Rosji Sowieckiej, i na niej wzorowane. Okłamywaniu świata o kitajskiej ,,mocarstwowości" towarzyszyło chytre wypychanie mas Kitajców z przeludnionych Chin gdzie się da, nawet do Afryki, pod pozorem ,,inwestycji chińskich". Tak, żeby zostawali w innych krajach i kolonizowali je.

    Aż przyszedł Trump i zaczął odkręcać szkodnictwo Obamy. Zlecenia amerykańskie zmniejszyły się. Biznesy wróciły do Ameryki. Wtedy zaczęła się wściekłość chińska. Kitajcy zaczęli ,,grozić" Ameryce używając do tego podległej sobie Korei Północnej grożącej atomówkami ochranianej przez Amerykę Korei Południowej i Japonii.

    Teraz Trump podpisał nową umowę pokojową z Kitajcami. Ale nie ma co się łudzić: pokoju z nimi NIE BĘDZIE. Kitaj to udający kapitalistów kraj komunistyczny, czyli taki, gdzie gospodarkę kontrolują w sposób totalny nie właściciele prywatni i biznesmeni, ale aparatcziki partii komunistycznej. Podobnie jak to było w Rosji Sowieckiej i w PRL. Gigantyczna, rosnąca w sposób niekontrolowany populacja chińska - ok. 1.5 miliarda - kitwasi się na stosunkowo niewielkim terenie, nie posiadającym możliwości wykarmienia i utrzymania tej ciżby własnymi zasobami. Konieczna jest inwazja za granicę, ale na przeszkodzie stoi marynarka USA kontrolująca wszystkie morza. Chiny komunistyczne przypominają stojący na rozpalonym piecu szczelnie zamknięty sagan żelazny, którego zawartość wrze. Ten sagan w końcu pęknie.
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 1
    • Polskanr1 IP
      A takie spece Bartosiak czy Korwiny Brauny i inni pseudopatrioci polscy liczyli na przegraną USA z komunistycznymi chinami!!!! Chińczycy zwykli są ok Chiny sa okupowane przez komunistów chinskich
      Dodaj odpowiedź 5 1
        Odpowiedzi: 1
      • Polskanr1 IP
        I tak sie robi biznes socjaliści i miłośnicy komunizmu !!!!!!
        Dodaj odpowiedź 2 3
          Odpowiedzi: 0

        Czytaj także