Kraj"Polską rządzą spadkobiercy dezerterów"

"Polską rządzą spadkobiercy dezerterów"

Pałac Kultury i Nauki w Warszawie
Pałac Kultury i Nauki w Warszawie / Źródło: PAP / Arek Markowicz
Dodano 201
JAK NAS PISZĄ NA WSCHODZIE | | "O prawdziwie odważnych Polakach Warszawa nie wspomina. Dziś w Polsce tchórzy, awanturników i zdrajców przedstawia się jako bohaterów i śmiałków” – pisze Andriej Sidorczik na łamach „Argumentów i Faktów”.

Andrzej Duda, przemawiając podczas wizyty w Białym Domu, chwalił polskie bohaterstwo czasów II wojny światowej. Przy okazji stwierdził, że „Rosjanie nie byli tak mężni”. Niezależnie od słusznej niechęci do agresywnej i zbrodniczej polityki ZSRS, odbieranie czerwonoarmistom odwagi jest zwyczajnie niesprawiedliwe i ahistoryczne. Rosjanie nie tylko mordowali „swoich”, nie tylko napadali na sąsiadów, ale też sami ginęli milionami na froncie i jego zapleczu (ginąc choćby z rąk oddziałów zaporowych NKWD…). Nic więc dziwnego, że kontrowersyjna wypowiedź polskiego prezydenta nie spodobała się w Rosji. Tyle że, jak to zwykle bywa, reakcja ze wschodu była nieadekwatna. Andriej Sidorczik na łamach poczytnych „Argumentów i Faktów” napisał zmanipulowany, jeszcze bardziej ahistoryczny paszkwil antypolski w duchu najgorszych czasów sowieckiej propagandy. A tak naprawdę powtórzył po raz 1941 dobrze znane tezy moskiewskich polonofobów.

Sidorczik zakpił z polskiego męstwa. W jego opinii mówienie o odwadze nie przystoi przedstawicielowi państwa, które „w okresie II wojny światowej praktycznie przestało istnieć, stając się kontrolowanym przez III Rzeszę terytorium pod nazwą Generalne Gubernatorstwo”. Oczywiście, rosyjski „publicysta” nie wspomniał, że II Rzeczpospolita „przestała istnieć” w efekcie niemiecko-sowieckiego podboju, a sporą część jej ziem przywłaszczyła sobie Moskwa. W odniesieniu wydarzeń z 17 września Sidorczik używa typowego prosowieckiego eufemizmu, nazywając agresję Armii Czerwonej „wkroczeniem na tereny Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi” po tym, jak już „Polska przestała istnieć”, a polskie władze „tchórzliwie uciekły do Rumunii”. Ani słowem nie wspomina o tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. W jego alternatywnej (ale powszechnej wśród komentatorów rosyjskich) wizji „historii” to Polska pierwsza sprzymierzyła się z III Rzeszą. Polsko-niemiecki pakt o nieagresji z 1934 r. (a więc z czasu, gdy jeszcze Niemcy pod wodzą NSDAP nie zaczęły ekspansji) nazywa kłamliwie „znanym pod nazwą pakt Piłsudski-Hitler”. Oczywiście, przez klawiaturę nie przeszłoby mu określenie „pakt Stalin-Hitler” w odniesieniu do porozumienia z 23 sierpnia 1939. Rzecz jasna, Polska, zajmując Zaolzie w 1938 r. była „sojusznikiem III Rzeszy” (mimo, że żadnego porozumienia między Warszawą nie było), a ZSRS rok później tylko „zajął Zachodnią Ukrainę i Zachodnią Białoruś”.

Sidorczik nazywa Andersa dezerterem. Rzeczywiście, rezygnując z walki na froncie wschodnim, polska armia dała Rosjanom powody do krytyki i oskarżeń o niechęć do „wyzwalania ziem polskich”. Sidorczik pomija jednak fakt, że Andres, rezygnując z „najkrótszej (ale z pewnością bardzo trudnej) drogi do kraju”, zasłużył się w walkach z III Rzeszą na innych, nie mniej ważnych dla pokonania Hitlera, frontach. Jako przykład godny naśladowania rosyjski „publicysta” podaje armię Berlinga. Opluwa też Polskie Państwo Podziemne, nazywając Armię Krajową „armią, której nie było”. Pisze tak, jakby AK w ramach akcji „Burza” nie pomagała Armii Czerwonej wypierać Niemców z dawnych Kresów Wschodnich… Dowódców Powstania Warszawskiego krytykuje za to, że decyzji o wybuchu nie skonsultowali ze Stalinem. Powtarza też fałszywą wersję zdarzeń, w myśl której Sowieci nie tyle pozostawili stolicę Polski na pożarcie Hitlerowi, co akurat niedługo bo rozpoczęciu walk w Warszawie – jakiś fenomenalny przypadek, że właśnie wtedy! – z przyczyn logistycznych byli zmuszeni do wyhamowania ofensywy.

Sidorczik sugeruje Polakom, by zamiast czcić pamięć gen. Bora-Komorowskiego, dowódcy AK, powinni wychwalać pod niebiosa innego swojego rodaka… Konstantina Rokossowskiego, marszałka Armii Czerwonej. A więc tego, który z ofensywą na linii Wisły się zatrzymał, pozwalając na rzeź stolicy… Powtarza też bzdurę o „wyzwoleniu” Warszawy przez Armię Czerwoną 17 stycznia 1945 r. Pomijając już to, co politycznie dla Polski oznaczało przyjście Armii Czerwonej, 17 stycznia 1945 r. jej żołnierze bez walki wkroczyli do zrujnowanego miasta. Zrujnowanego na rozkaz Hitlera, przy biernej akceptacji ze strony Stalina. „Dziś Polską rządzą spadkobiercy i zwolennicy tych, którzy uciekli do Rumunii we wrześniu 1939, spadkobiercy i zwolennicy tych, którzy wyjechali „wyzwalać Polskę” do Iranu, spadkobiercy i zwolennicy tych, którzy w sierpniu 1944 r. rozpętali awanturę w Warszawie. I właśnie oni burzą pomniki bohaterów („bohaterów”, czyli żołnierzy Armii Czerwonej – red.)” – podsumowuje Sidroczik.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ kga

Czytaj także

 201
  • Pan Poetino IP
    a ci którzy walczyli o Polskę leżą w grobach opluwani ten suweren jest bardzo koniunkturalny i tylko mówi o Ojczyźnie
    Dodaj odpowiedź 0 1
      Odpowiedzi: 1
    • Polak IP
      POD KONIEC WOJNY POLSKA ARMIA A W NIEJ MIĘDZY INNYMI MÓJ DZIADEK I OJCIEC NAJWYRAŹNIEJ CZEGOŚ NIE DOPATRZYLI W TYM NASZYM PIĘKNYM POLSKIM GDAŃSKU I MAMY DZISIAJ TEGO SKUTKI. PRAGNĘ WSPOMNIEĆ ŻE MÓJ DZIADEK JAKO POLSKI EMIGRANT PRACOWAŁ WE FRANCJI JAKO GÓRNIK I TAM WSTĄPIŁ DO LEGIONÓW BY NA ROZKAZ PIŁSUDSKIEGO WRAZ Z INNYMI POGNAĆ ROSJAN NA WSCHÓD. ZA CO ROZKAZEM NACZELNIKA ODRODZONEJ POLSKI OTRZYMAŁ ZIEMIĘ WE WSI PĘPKÓW OBOK MIASTA RÓWNE GDZIE ZAMIESZKAŁ. W CZASIE DRUGIEJ W Ś . Z  POWODU BRAKU INNYCH MOŻLIWOŚCI WSTĄPIŁ DO ARMII LUDOWEGO WOJSKA POLSKIEGO I TYM RAZEM BIŁ NIEMCÓW AŻ DO BITWY O WAŁ POMORSKI GDZIE POLEGŁ W WALCE I ZOSTAŁ POCHOWANY NA CMENTARZU WOJENNYM W DRAWSKU POMORSKIM.NO CÓŻ OBECNIE MUSIMY SZYBKO ROZWIĄZAĆ TEN PROBLEM NIECO MNIEJ RADYKALNYMI METODAMI NIŻ POPRZEDNIO.W SPRAWIE TEGO OBECNEGO "BAŁAGANU" KTÓRY MAMY W GDAŃSKU NIE BEZ WINY JEST BABKA KOMUNA KTÓREJ ZALEŻAŁO NA DOBRYCH KONTAKTACH Z PAŃSTWAMI POSIADAJĄCYMI FLOTĘ HANDLOWĄ I DEWIZY PRZEZ CO PRZYMYKANO OKO NA NIEKTÓRE ASPEKTY ŻYCIA NA WYBRZEŻU.NIE TYLKO TRÓJMIEJSKIE "MEWKI" CIESZYŁY SIĘ WIĘKSZĄ SWOBODĄ NIŻ NIŻ MIESZKAŃCY RESZTY KRAJU I OBECNIE MAMY TEGO EFEKTY.
      Dodaj odpowiedź 4 1
        Odpowiedzi: 0
      • Marek IP
        Bolszewiki już ruszyli do boju na necie.
        Dodaj odpowiedź 2 4
          Odpowiedzi: 0
        • Marcin IP
          Nie tylko spadkobiercy ale i sami dezerterzy. Gdzie byl Kaczynski gdy wprowadzano stan wojenny.
          Dodaj odpowiedź 3 7
            Odpowiedzi: 0
          • tomek13 IP
            Opozycja to owoc gwałtu waszych ruskich pijanych żołnierzy.
            Dodaj odpowiedź 20 5
              Odpowiedzi: 2
            • realista IP
              Cie co nie zdezerterowali pojechali do Katynia ...
              Dodaj odpowiedź 11 2
                Odpowiedzi: 0
              • Obserwator IP
                A czegóż innego można się spodziewać po pismaku z putinowskiej gadzinówki? Ale z drugiej strony, wymagałbym więcej od aktualnego Prezydenta. "Rosjanie nie byli tak mężni" ??!! Pinokio chlapnął ozorem, aż stojący w pobliży musieli twarze w zakłopotaniu wycierać. Historyczne dywagacje spod budki z piwem.
                Dodaj odpowiedź 9 19
                  Odpowiedzi: 0
                • pl 68 ! IP
                  Mozecie pluc ile wam sie podoba ale ruski choc nie we wszystkim to w pewnych punktach ma duzo racji !
                  Dodaj odpowiedź 17 27
                    Odpowiedzi: 1
                  • wiecho IP
                    Duda faktycznie nieładnie powiedział.

                    Jak w rzeczywistości walczyli sowieci? We wspomnieniach niemieckich (źródła sowieckie są mało wiarygodne, chyba że te najnowsze) pojawia się taki obraz: żołnierz nieprzewidywalny. Na początku wojny niektóre oddziały potrafiły się bić z niesamowitą zaciętością, a następnego dnia skapitulować w całości na widok paru czołgów. Później takie masowe dezercje praktycznie się nie zdarzały. Żołnierz sowiecki był niesamowicie odporny, cierpiał głód, niewygody, znosił wszy oraz niekompetencję dowódców. A mimo wszystko dzielnie walczył. Niemcy byli zszokowani ich bitnością i samobójczą wręcz brawurą.

                    Natomiast kadra oficerska to był dramat. Na ogół tępa i prymitywna, przetrzebiona stalinowskimi czystkami. Bez inicjatywy i kreatywności, przeważnie nie umiejący niczego poza wydaniem rozkazu do frontalnego ataku. Żołnierzy traktowali jak mięso armatnie, kompletnie nie licząc się ze stratami. Wydawali rozkazy oznaczające de facto zagładę swoich podwładnych. Gdy zginęła setka żołnierzy w bezsensownym ataku na umocnione pozycje niemieckie, to jedyną reakcją było posłanie drugiej setki. Gdy zginęli i ci, to trzeciej, czwartej i tak do skutku albo do wyczerpania siły żywej. Wyżsi dowódcy postępowali tak samo, tylko operowali na tysiącach. Na ich tle taki Rokossowski jawił się jako geniusz (nie bez przyczyny Timoszenko wyciągnął go z łagru po wybuchu wojny), nie wspominając o podkreślanej we wspomnieniach wysokiej kulturze osobistej (polskie wychowanie jednak coś dało). Dla odróżnienia - Żukow - tępy "osiłek" - doszedł do najwyższych stanowisk dzięki zwierzęcej bezwzględności. Jego podwładni uważali go za pospolitego, ordynarnego chama. To właśnie Żukow "pochwalił się" przed aliantami, że jego zdaniem sensowny jest atak przez pola minowe, bo żołnierze zginą tak czy inaczej, ale cel będzie szybciej osiągnięty. Dla generałów alianckich to był po prostu szok. Życie ludzkie było przez sowieckich dowódców traktowane jak materiał z magazynu, coś o statusie amunicji do wykorzystania. Dlatego straty sowieckie są przerażające.

                    Sowieci wygrali wojnę dzięki dobremu uzbrojeniu w masowej ilości, amerykańskiej pomocy (żarcie, samochody) i hektolitrom krwi własnych żołnierzy.
                    Dodaj odpowiedź 24 8
                      Odpowiedzi: 1
                    • Marcin IP
                      A najwiekszym z dezerterow jest ten ktory walczyl z komunizmem u mamy na zapiecku.
                      Dodaj odpowiedź 10 23
                        Odpowiedzi: 1
                      • Warszawiak IP
                        Treść została usunięta
                        Dodaj odpowiedź 9 26
                          Odpowiedzi: 1
                        • Olgierd Jedlina IP
                          K@capy uważają tych, którym udało się przeżyć ich zbrodnicze poczynania w Polsce za dezerterów. Cóż za prostackie niezrozumienie znaczenia słów. Wymknięcie się z rąk zbrodniarzy jest ucieczką, ale nie dezercją.
                          Dodaj odpowiedź 32 5
                            Odpowiedzi: 0
                          • solidbody IP
                            Treść została usunięta
                            Dodaj odpowiedź 11 16
                              Odpowiedzi: 1
                            • laesir IP
                              A tymczasem po Placu Czerwonym łażą żołnierze z USMC w doskonałych humorach i cykaja sobie foty. Wielkiej wrogości nie widać
                              youtube
                              Dodaj odpowiedź 7 1
                                Odpowiedzi: 1
                              • Polak IP
                                Treść została usunięta
                                Dodaj odpowiedź 4 12
                                  Odpowiedzi: 1

                                Czytaj także