KrajKoniec złowrogiego Kaczyńskiego

Koniec złowrogiego Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński, prezes PiS
Jarosław Kaczyński, prezes PiS / Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Dodano 454
TAKI MAMY KLIMAT || Ostatnie wybory unaoczniły nam jedno: Kaczyński przestał być wizerunkowym obciążeniem dla Prawa i Sprawiedliwości. To właśnie prezes PiS, biorąc na siebie finał kampanii, zapewnił rządzącym tak przytłaczające zwycięstwo. W percepcji Polaków zły, mroczny Jarosław, którym przez lata straszono dzieci, przeszedł na emeryturę. Jego czas minął, zastąpił go fajny, uśmiechnięty Jarek. Dla opozycji to ogromny problem.

Straszak Kaczora-dyktatora przez lata był niezwykle skutecznym narzędziem dla Platformy Obywatelskiej. To w znacznej mierze dzięki wykreowaniu „dusznej atmosfery IV RP” udało się Tuskowi obalić Prawo i Sprawiedliwość w 2007 roku, a cztery lata później utrzymać władzę (był wszak pierwszym politykiem – i póki co jedynym – w historii III RP, który tego dokonał). Czasy się jednak zmieniają i to, co jeszcze niedawno było dla PiS-u obciążeniem, dzisiaj okazuje się być źródłem siły.

Ostatnie wybory do Parlamentu Europejskiego unaoczniły kilka rzeczy, które mają niebagatelny wpływ na naszą scenę polityczną. W sensie ideowym oznaczały one olbrzymi sukces lewicy, która skolonizowała Koalicję Europejską i na trwałe wprowadziła do publicznej debaty swoje postulaty (pisałem o tym niedawno w tekście „Platforma LGBT”). W kwestii bieżącej polityki był to natomiast przede wszystkim sukces Prawa i Sprawiedliwości, które zdystansowało Platformę. Fakt, że PiS dokonał tego właśnie w wyborach europejskich jest podwójnie bolesny dla obozu antykaczystów. Jeżeli w uniogłosowaniu nie są oni w stanie pokonać Kaczora, to co dopiero stanie się w wyborach krajowych?

Najważniejsza zmiana jaka nam się objawiła dotyczy jednak postaci samego prezesa PiS i jego odbioru przez polskie społeczeństwo. Przez lata Kaczyński był politykiem-paradoksem. Z jednej strony to jedynie jemu działacze PiS zawdzięczali, że partia nie rozpadła się na pomniejsze ugrupowania, których główną ambicją byłoby przekroczenie progu wyborczego, z drugiej jednak strony to właśnie powszechna niechęć do lidera PiS-u nie pozwalała przejąć władzy. Jak już się to stało, to tylko dzięki „schowaniu” prezesa oraz wypromowaniu Andrzeja Dudy i Beaty Szydło.

Sam Kaczyński przez lata „wygrywał” wszelkie rankingi nieufności i niechęci. Narracja III RP o mrocznym Kaczorze była tak silna, że rezonowała nawet na osoby o prawicowych poglądach. Pamiętam jak mój znajomy, zadeklarowany PiS-owiec, który przez osiem lat rządów PO przy każdym spotkaniu musiał powiedzieć, co myśli o Tusku i jego ekipie, przyznał, że gdy w 2015 roku nadszedł dzień sądu, to bardzo długo wahał się nad urną wyborczą, czy zagłosować na PiS.

Uważam, że nie był on odosobniony. Monopol medialny, który przez osiem lat sprawowała PO, skutecznie wykreował obraz Kaczora-dyktatora (bo przecież Telewizja Republika czy kilka serwisów i gazet nie może być uznanych za konkurencję dla „Gazety Wyborczej”, „Newsweeka”, Onetu, TVN-u i, platformerskiej wówczas, TVP). Ten przekaz był tak silny, że wiele osób sympatyzujących z PiS-em miało poważne rozterki nad urną. W demokracji ponoć opozycja nie wygrywa wyborów, tylko przegrywa je władza. Podobny mechanizm zadziałał w 2015 roku, gdy wiele osób głosowało raczej przeciwko znienawidzonej Platformie niż za wspaniałym PiS-em. Wizerunek złowrogiego Kaczora jeszcze wtedy działał na Polaków.

Z Kaczyńskim da się żyć

Te czasy już się jednak skończyły. Sprawując władzę przez cztery lata, PiS udowodnił, że, mówiąc kolokwialnie, da się z nim żyć. Tak po prostu. Z jednej strony wzrósł pluralizm medialny, z drugiej strony natomiast ludzie przekonali się, że wizja Kaczora, który w nocy pożera dzieci lemingów, jest fałszywa. Olbrzymią zasługą okazał się program 500 plus. Nie wnikając w samą jego ocenę (osobiście np. jestem nastawiony sceptycznie do tego typu projektów transferowych), należy zauważyć, że powszechność tego programu, była tym co w znacznej mierze zachwiało mitem złego Kaczora. Bo oto się okazało, że nie jest to projekt skierowany do pewnej konkretnej grupy, tylko do całego społeczeństwa, że jest to po prostu program skierowany do Polaków – wszystkich. Pieniądze trafiły i do liberałów i socjalistów, do zwolenników PiS i do najzagorzalszych pomiotów Palikota.

Oczywiście, radykalni antykaczyści nie przyznają racji. Dla kodziarzy czy innych „Unijczyków” obecne czasy są mroczniejsze od rządów Bieruta, a obraz złowrogiego Kaczora jest bardziej przerażający niż kiedykolwiek. Jest to jednak jedynie pewna część społeczeństwa, do której PiS i tak nigdy nie trafi. Ten lemingrad to przecież nie są nawet wszyscy wyborcy PO, a jedynie ich najzagorzalsza (i najbardziej krzykliwa) część.

Większość ludzi, czy głosowało na PiS, czy na PO czy na Kukiza patrzy rano za okno i ze zdziwieniem stwierdza, że wbrew temu co słyszeli w porannych serwisach informacyjnych, na ulicach nie widzi czołgów. Nie widzi żołnierzy paradujących po Warszawie, nie widzi „zdrajców Ojczyzny” wiszących na latarniach. Okazuje się, że Macierewicz nie wywołał wojny z Rosją, Ziobro nie wsadza za palenie papierosów, a komendant nie nakazał zmiany nazwy Polski na Kaczygród. Piszę prześmiewczo, ale chodzi o to, że bez względu na sympatie polityczne, większość osób przyznaje, że nieprawdziwa jest narracja „Wyborczo-TVN-owska” o autorytarnym państwie, w którym demokracja zdycha. Ktoś będzie narzekał na poziom TVP, ktoś inny na stan polskiej armii, a jeszcze ktoś z niesmakiem będzie patrzeć na pisowski taniec z sądami. Nikt z nich jednak nie wierzy, że żyje w państwie totalitarnym. Mit mrocznego Kaczora nie przystaje do rzeczywistości.

Fajny Jarek

Samo kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości chyba zdaje sobie sprawę z tych zmian w polskim społeczeństwie. Zobaczmy, że głównym motorem napędowym całej kampanii do Parlamentu Europejskiego była „piątka Kaczyńskiego”. Nie mieliśmy powtórki z „piątki Morawieckiego”, co wydawało się takie naturalne jeszcze kilka miesięcy temu. Nie, to Kaczyński wziął na siebie zarówno ciężar i ryzyko, jak i wszelkie profity związane z patronowaniem tym projektom.

„»Jarkowe« robi furorę! Seniorzy zadowoleni z pomysłu prezesa PiS: To Jarek dał! Brawo tylko bić!” – to tytuł artykułu na jednym z portali sympatyzujących z władzą. Jakkolwiek bezwstydne pochlebstwo budzi uśmiech, to nie da się ukryć, że ten tekst jest dobrą egzemplifikacją szerszego zjawiska – przez ostatnie miesiące wszyscy mówili właśnie o „Jarkowym”, nie o „Mateuszowym”, nie o „naszej Beacie”.

Kaczyński stał jednak nie tylko za „piątką”, ale był prawdziwą lokomotywą, która prowadziła całą kampanię. To Kaczyński przez kilka miesięcy rozpoczynał kolejne konwencje, występując przed premierem jako główny gwóźdź programu. Wystąpienia Morawieckiego były ważne, ale jednak wszyscy czekali na to co powie Kaczyński. Wystarczyło obserwować media, które wybijały właśnie słowa prezesa PiS. Następujące potem przemówienia premiera były jedynie dopełnieniem słów Kaczyńskiego.

To Kaczyński też jeździł po Polsce, to w końcu prezes PiS zareagował, gdy sprawy zaczęły się naprawdę komplikować. Gdy pojawił się Donald Tusk z Leszkiem Jażdżewskim, gdy Sekielscy wypuścili swój film i wybuchła „bomba pedofilska”, gdy Konfederacja zaczęła podgryzać PiS od prawej strony z wielce niewygodną dla rządzących kwestią żydowskich roszczeń. W tych wszystkich kluczowych momentach to Kaczyński wychodził przed kamery i to on brał sprawy obozu w swoje ręce.

I jak pokazują wyniki głosowań do PE – wyborcy mu zaufali. Także ci z prawej strony, którzy z niepokojem obserwując sprawę 447 mogli odwrócić się od rządzących. Przecież nie wybrali oni ani Konfederacji, ani Kukiza. Zagłosowali albo na PiS, albo zostali w domach.

Kaczyński na celowniku

Sama opozycja przez długi czas nie dostrzegała tych zmian. Świadczy o tym fakt, że pierwszy rok po przejęciu przez PiS władzy, posłowie PO spędzili na nieustannym przypominaniu tego, co każdy w Polsce wie – że prawdziwą władzę sprawuje Kaczyński, a nie premier. Opozycja twierdziła, że rządy PiS są nieuczciwe, gdyż to premier powinien rządzić państwem a nie prezes zwycięskiej partii. Sam się zgadzam z twierdzeniem, że władza powinna być „skondensowana” i prawdziwy suweren nie może się chować za kurtyną, aczkolwiek zarzucanie, że Kaczyński rządząc Polską z tylnego fotela jest nieuczciwy, pozostaje dla mnie niezrozumiałe. Przecież właśnie taki system nam funduje konstytucja z 1997 roku, której tak zaciekle broni PO. O obecnym podziale władzy można mówić wszystko, ale nie że jest bezprawny. Kaczyński jest prezesem partii, która wygrała wybory, ergo – jest tą osobą, którą namaściła polska ustawa zasadnicza. Inna sprawa, że właśnie m.in. z tego powodu polską konstytucja jest do wymiany. Ale tego opozycja chyba nie przyzna.

Jednak w końcu nawet do speców z PO dotarło, że jeżeli chcą obalić PiS to muszą przestać trąbić o praworządności i demokracji i skupić się na innych tematach. Celowali różnie – raz lepiej (wzrost cen za podstawowe produkty) raz gorzej (polexit), a czasem zupełnie od czapy (pomysł, że PiS jest na służbie u Putina), w końcu jednak zdecydowali się uderzyć w najczulszy punkt Prawa i Sprawiedliwości – w wizerunek samego Kaczyńskiego.

O prezesie PiS można było mówić różne rzeczy, ale przez lata przyznawano, że jest całkowicie poświęcony polityce, że nie interesują go apanaże i luksusy. Dla wielu było to zresztą powodem do drwin (nie ma żony, nie ma życia prywatnego, interesuje go jedynie polityka itd.), ale tego nimbu uczciwości zazwyczaj nie podważano. Aż do teraz.

Dwie głośne sprawy, które jeszcze niedawno zapowiadane jako wielkie-olbrzymie-największe afery, które zmiotą PiS, miały tak naprawdę uderzyć w samego Kaczyńskiego. Chodzi o Srebrną i Falentę. Opozycja myślała, że jeżeli uda jej się sponiewierać Kaczyńskiego, to być może uda się jednocześnie podważyć całą narrację PiS-u.

Wystarczy sobie przypomnieć pierwsze strony tytułów sympatyzujących z opozycją. Głównym motywem, który się przewijał choćby przy kwestii słynnych wieżowców nie były wcale zapisy prawne, tylko teorie dziennikarzy, zgodnie z którymi Kaczyński zachował się NIEMORALNIE. To było clou sprawy – próba udowodnienia, że Kaczyński niczym się nie różni od innych polityków, że jest równie umoczony w biznesy i biznesiki jak cała reszta. Pal licho prawo i więzienie, ważne, by pokazać, że Kaczor jest ulepiony z tej samej gliny co Schetyna, Tusk, Czarzasty itd.

Zresztą oddajmy głos samemu Tomaszowi Lisowi: „MIT RUNĄŁ. Jarosław Kaczyński po raz pierwszy przestraszył się, że PiS przegra wybory. Stanie się tak, jeśli wyborcy uznają, że prezes nie jest skromnym idealistą, tylko cynicznym deweloperem” – krzyczała do nas okładka „Newsweeka” sprzed kilku miesięcy. W całej aferze chodziło tylko o „mit Kaczyńskiego”. O nic więcej. Czy opozycji udało się go podważyć? Po ostatnich wyborach do PE trudno się nie uśmiechnąć w odpowiedzi na takie pytanie.

Nie ma powrotu

Opozycja nie rozumie, że po 2015 roku polska polityka wkroczyła na drogę bez powrotu. Opozycji wydaje się, że wystarczy powtórzyć mechanizmy z kampanii w 2007 i 2011 (zorganizować błękitny marsz oraz postraszyć zaściankowym Kaczorem) i zwycięstwo samo wpadnie w ręce. Bez jakiegokolwiek rozliczania lat 2007-2015, bez refleksji, bez odcięcia się od absolutnie haniebnych popisów Jandy, Lisa czy innej Gretkowskiej.

A zmiana opozycji jest ewidentnie potrzebna. I to zmiana radykalna. Tymczasem elity III RP nie chcą tego zaakceptować, chcą „żeby było tak jak było”, co jest niemożliwe. I tu nawet nie chodzi o sam PiS. Po prostu w latach 2014-2015 oraz w latach kolejnych w polskiej polityce zostały uruchomione mechanizmy, których się nie da wyłączyć. Nieważne, czy PiS straci władzę czy nie, powrotu do dawnego świata już nie ma. Jeżeli opozycja poważnie myśli o przejęciu władzy w 2023 roku, to musi zaakceptować ten fakt i rozpocząć ciężką pracę. Dokładnie taką, jaką wykonał PiS (i mnóstwo ludzi często niezwiązanych z samą partią) w latach 2011-2015.

PO i salonik III RP chcieliby dokonać czegoś, co słynny współczesny marksista Slavoj Žižek, określił terminem „rewolucja bez rewolucji”, czyli rewoltę w wyniku której nikt się nie namęczy i nikt nie ucierpi. Niestety, jak słusznie zauważa słoweński filozof – „każda prawdziwa zmiana boli”.

Tak na marginesie to Manuela Gretkowska ubolewała ostatnio (z odpowiednią dozą empatii, jak przystało na przedstawicielkę inteligencji), że ten ciemny pisowski lud, który lubi „dawać dupy każdemu kto ją posmaruje, 500 plus albo obietnicą zbawienia”, dysponując internetem nie czyta rzeczonego Žižka, tylko „tłucze porno albo gry”. Może sama powinna odstawić internet (wraz z tym, co w nim „tłucze”) i wrócić do lektury?

Bo zmiany, których opozycja tak nie chce zaakceptować, zachodziły, zachodzą i będą zachodzić w Polsce bez względu na to, że obrażone salony domagają się, aby „było tak jak było”. A jednym z przejawów tych nieuchronnych zamian, jest fakt, że Kaczyński uzyskuje coraz lepsze wyniki w sondażach zaufania.

Owszem, cały czas ma silny elektorat negatywny (w tej mierze przebija go jedynie Schetyna), ale po pierwsze jest on wyraźnie mniejszy niż z czasów, gdy PiS był w opozycji (spadek o 11 pkt. proc. według badań CBOS) oraz – co ważniejsze – rośnie liczba osób, która mu ufa (wzrost o 16 pkt. proc. w porównaniu do grudnia 2014 roku). Według ostatnich badań IBRIS jedynie trzech polityków w Polsce cieszy się większym zaufaniem (prezydent Duda, premier Morawiecki oraz była premier Szydło). Co więcej, zgodnie z tym sondażem Kaczyński cieszy się wyższym zaufaniem niż Donald Tusk, co dla lemingów musi być niezwykle bolesne (i niezrozumiałe).

Mroczny Kaczor nieaktualny

Współczesna polityka to w dużej mierze opowiadanie jakiejś wielkiej, wspaniałej historii. Czasem to opowieść o IV RP wolnej od układów, czasem o „dobrej zmianie”, kiedy indziej o Polsce liberalnej czy po prostu Polsce „fajnej”, europejskiej, postępowej. Więcej w tym narracji godnej jakiejś baśni czy serialu, niż realnego działania. Każda baśń potrzebuje jednak symboli – symbolu męstwa, poświęcenia, lojalności, zdrady, zła itd. W bajce opozycji symbolem zła był od zawsze Jarosław Kaczyński. Teraz jednak ten symbol coraz mniej przystaje do rzeczywistości, coraz mniej osób wierzy w tę opowieść.

Platforma chciała powtórzyć manewr z lat 2005-2007 – przyczaić się w opozycji, skonsolidować obóz, zbudować atmosferę opresji i groźby totalitaryzmu, a następnie ruszyć do zwycięstwa. Jednak życie nie jest takie proste. W polityce nie ma powrotu do dawnych układów sił, gdyż życie to ciągła zmiana. Już Heraklit pouczał, że „niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki”. Dlatego Platforma i zblatowane z nią elitki nie zrobią kolejnego „błękitnego marszu”, nie wykreują ponownie „dusznej atmosfery IV RP” i nie przekonają Polaków, że żyją w totalitarnym państwie PiS, skoro wszyscy dookoła widzą, że to nieprawda. Po prostu ta opowieść przestała być ciekawa, Polacy już jej nie chcą słuchać. Symbol Mrocznego Kaczora upadł. Sfalsyfikowała go rzeczywistość.

Artykuł wyraża poglądy autora i nie musi być tożsamy ze stanowiskiem redakcji.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ kga

Czytaj także

 454
  • SZCZERE WYZNANIE OJCA-ZAŁOŻYCIELA PO IP
    youtube

    Twórca PO : okłamywaliśmy od początku swoich wyborców z premedytacją

    PS! i jak dotąd … NIC SIĘ „W TEMACIE” NIE ZMIENIŁO!
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • Co laska, do kapelusza IP
      Zakamuflowany pejsaty Zoliborz to nagle "wielki Kumpel upadlego przemyslu " jezdzi teraz ostatnio na Wysoki Slask i zebrze o glosy.
      Dodaj odpowiedź 2 7
        Odpowiedzi: 0
      • TUSK PO+PSL TO ZAGROŻENIE EKOLOGICZNE POLSKI IP
        TUSK PO+PSL TO ZAGROŻENIE EKOLOGICZNE POLSKI
        MAFIA EKOLOGICZNA PO+PSL!
        przy okazji: za rządów PO+PSL D. Tuska mafia „śmieciowa” wwiozła do Polski setki tysięcy ton toksycznych substancji!

        A wszystko przy cichym przyzwoleniu: GREENPEACE,
        partii „ZIELONI”, tzw. „ekologów”, a nawet RPO!

        Patrz np. tutaj:
        https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/wszczęto-śledztwo-ws-składowiska-odpadów-w-zgierzu-rtęć-i-azbest-zakopane-w-200-tys-beczek/ar-AADMDtr?ocid=spartandhp
        Wszczęto śledztwo ws. składowiska odpadów w Zgierzu. Rtęć i azbest zakopane w 200 tys. Beczek

        Czytamy: „W nagraniu udostępnionym na Facebooku zapewniał, że już w 2015 roku podjął kroki zmierzające do rekultywacji terenu, na którym znajduje się składowisko. Wówczas wstrzymano wwożenie kolejnych odpadów na posesję, która wówczas należała do spółki Eko Boruta. …”

        DZIEJE SIĘ TO W CZASIE RZĄDÓW PO+PSL D. TUSKA!

        Patrz także:
        https://plus.dziennikbaltycki.pl/mafia-smieciowa-na-pomorzu-i-tony-toksycznych-odpadow/ar/c1-14181119
        Mafia śmieciowa na Pomorzu i tony toksycznych odpadów
        Dodaj odpowiedź 13 0
          Odpowiedzi: 0
        • R.Teks IP
          Teraz kolej na dwoch Bandziorow:Gossa i Czuchnowskiego. Obaj , to podnozki JAKAŁY Michnika - bradziszka Mordercy ukrywanego przez Lewacki rzad w Szwecji. Ale juz nie dlugo, bo tam wkrotce wladze przejma dzieci Mahometa. A oni Lewakow nie cierpia bardziej niz polscy Patrioci.
          Dodaj odpowiedź 16 2
            Odpowiedzi: 0
          • jak ludzie GW stali się MILIONERAMI! IP
            LEKTURA OBOWIĄZKOWA:
            https://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/87132,jak-uwlaszczali-sie-ludzie-wyborczej.html
            Jak uwłaszczali się ludzie "Wyborczej"

            B. ciekawa analiza prof. R. Bugaja o tym, w jaki sposób ludzie
            związani z GW stali się MILIONERAMI!
            Dodaj odpowiedź 16 1
              Odpowiedzi: 0
            • TVP:Banknot 200 Polskich Nowych JudeoKaczyńskich IP
              Rodzeństwo ( bracia i siostry ) !!!
              Zróbmy Zbiórkę aby spłacić
              Dług Ostatniego Żyjącego Bliźniaka wobec
              Austryiaka Hitlerowskiego Rodaka !!!
              Patrioci Polacy sięgnijmy do kieszeni i spłaćmy dług !!!
              Nie pozwólmy aby Polak podatnik płacił za prace Sądów w sprawie
              długu Austryiaka Hitlera Rodaka !!!
              Nie pozwólmy aby Najważniejszy Człowiek w Państwie był dłużnikiem
              Austryiaka Hitlera rodaka !!!
              On sam chce spłacić dług wyraźnie to mówi na nagraniach nie chce oszukać ale nie ma pieniędzy , pójdzie na ugodę ale w sądzie !!!
              Zjednoczmy się i Spłaćmy Jego Dług !!!
              Zbiórka na ECS się udała !
              Do ostatniej puszki Adamowicza 16 mln się udało !
              Najlepiej zorganizować zbiórkę na 
              Polskim Narodowym Niezależnym Katolickim Suwerennym Portalu
              Nasze-Gniazdo.pl
              wpiszcie w Google a znajdziecie !!!
              Ja to odbieram jako kłótliwość pana prezydenta – mówiła Pawłowicz.
              Haniebne okazuje się też brak powitań w drzwiach ze strony prezydenta Dudy.
              To jest upokarzanie prezesa Kaczyńskiego; starszego człowieka, którego nigdy w progu nie wita prezydent. Dla siwej głowy i promotora politycznego szacunek się należy - powiedziała Krystyna Pawłowicz, ganiąc tym sposobem Andrzeja Dudę i jego maniery.
              Dodaj odpowiedź 1 15
                Odpowiedzi: 0
              • Krzysztof IP
                Treść została usunięta
                Dodaj odpowiedź 2 12
                  Odpowiedzi: 1
                • Roman IP
                  Cóż. Ja w maju 2015 roku głosowałem na... Jarosława Kaczyńskiego. I tak będzie w 2020 - ktokolwiek by kandydował w wyborach prezydenckich z ramienia PiS.
                  Dodaj odpowiedź 20 7
                    Odpowiedzi: 0
                  • jontek IP
                    Dodaj odpowiedź 1 4
                      Odpowiedzi: 1
                    • minka IP
                      Wzrost ubóstwa w Polsce

                      Według najnowszych danych GUS został powstrzymany i odwrócony pozytywny trend malejącej liczby osób ubogich w populacji obywateli Polski. W roku 2018 nastąpił wzrost liczby ubogich.

                      Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują negatywną i smutną tendencję. W roku 2018 wzrosła w Polsce skala ubóstwa. Ubóstwem skrajnym, czyli dochodami na poziomie minimum egzystencji lub poniżej niego było dotkniętych 5,4% osób w 2018 r. Oznacza to wzrost o około 25% wobec roku 2017, kiedy to w tego rodzaju ubóstwie żyło 4,3% w 2016 r.

                      Podobną tendencję GUS odnotował w przypadku tzw. ubóstwa relatywnego. Dotyczy ono osób, których wydatki znacząco odbiegają od przeciętnych wydatków miesięcznych – o 50 lub więcej procent. W roku 2018 ubóstwem relatywnym było dotkniętych 14,2% obywateli, podczas gdy w roku 2017 było to 13,4%. Wzrost obu tych wskaźników oznacza załamanie się kilkuletniego pozytywnego trendu, jakim było ubóstwo malejące rokrocznie od 2015 r.

                      https://nowyobywatel.pl/2019/06/29/wzrost-ubostwa-w-polsce/
                      Dodaj odpowiedź 6 12
                        Odpowiedzi: 2
                      • zdezorientowany IP
                        A czemu nie miałbym zagłosować na dobrego dziadka Jarka, który rozdaje kasiorkę i prezenty ale na złego Grzegorza , który razem z Hanką i Donaldem odbierali mieszkania, pracę i kasiorę ?.......czy ktoś mi to wytłomaczy ?
                        Dodaj odpowiedź 20 1
                          Odpowiedzi: 1
                        • Krzysztof IP
                          Polexit jest jak najbardziej realny w dłuższej perspektywie. Dzisiaj Pis pokazuje nieco przyczajoną przedwyborcza twarz.
                          Nie dajcie się zdewaluować do pożytecznych przekupnych istot . Ci ludzie nie walczą z żadną komuną (której nie ma ) Ja też jestem za odebraniem emerytom ubeckim emerytury
                          (w skali kraju to są promile procentowe) Chodzi o coś innego.
                          Kraje takie jak Węgry, Polska Korzystając ze  stosunkowo bezpiecznego obszaru geograficznego w którym się znajdujemy- więc sojusznicy tymczasowo nie są nam potrzebni
                          ( w mniemaniu pewnych środowisk ). Biorąc pod uwagę że ich obywatele jednak nie koniecznie chcą wyjścia z Unii będą forsować wyjście z Unii Europejskiej w ten sposób że będą wetować wszystko co się da i w ten sposób prowokować Unię żeby to Unia podziękowała za członkostwo.
                          Tym samym wręczając kolejny argument do obróbki dla swojej propagandy (tvp). Celem jest stworzyć swoiste republiki bananowe bez ograniczeń i  (pozytywnego)
                          kagańca prawnego . Dysponując już mediami przejmując pozostałe bez większych przeszkód w postaci prawa Unijnego. Będą w stanie kierować nastrojami i tworzyć kult rządzących
                          i bez większych przeszkód upajać się władzą autorytarną taką jak w Rosji
                          Dodaj odpowiedź 5 18
                            Odpowiedzi: 2
                          • Skrzetuski IP
                            PIS to sami bohaterzy, jeden walczy z niemowlakiem, inny walczyl z komunizmem jako prokurator WRONu, wreszcie szm prezes co stan wojenny przespal i komune obalal u mamy na zapiecku.
                            Dodaj odpowiedź 13 21
                              Odpowiedzi: 1
                            • manipulanci IP
                              Wg logiki politycznej wygra PO, bo jakby wygrał PiS to straci zaufanie wyborców już na stałe, jak po wyborach będzie musiał ogłosić, że majątek narodowy odda żydom. Natomiast jak zrobi to PO, to będą mogli zwalić winę na PiS, że to oni uchwalili taka ustawę i dlatego muszą "prawnie" ziemie i nieruchomości "oddać" żydom. PiS z kolei powie, że PO nie musiało tego robić i że mogli się z tego wycofać. Będzie wilk syty i owca cała. PiS takim posunięciem nie straci wyborców i znowu wejdzie za 4 ewentualnie 8 lat na stołki rządowe. Polityka to matematyka a nie organizacja charytatywna.
                              Dodaj odpowiedź 4 14
                                Odpowiedzi: 1
                              • Kaczyński jak Piłsudski IP
                                Artykuł to przypuszczalnie balon próbny: czy społeczeństwo jest już gotowe aby zaakceptować nazwanie go "Dziadkiem"?
                                Dodaj odpowiedź 6 11
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także