KrajTeczka TW "Romana". Co zrobił IPN?

Teczka TW "Romana". Co zrobił IPN?

Fragment tekstu Piotra Woyciechowskiego, który ukazał się w
Fragment tekstu Piotra Woyciechowskiego, który ukazał się w "Do Rzeczy" / Źródło: DoRzeczy.pl
Dodano 11
Piotr Woyciechowski | | Niedawno portal DoRzeczy.pl opublikował fotokopie postanowienia Prokuratury IPN o umorzeniu śledztwa prowadzonego w sprawie rzekomego fałszowania akt współpracownika wywiadu wojskowego PRL o ps. „Roman” dotyczących Andrzeja Malinowskiego (73 lata). Czytelnikom należą się precyzyjne wyjaśnienia ustaleń poczynionych podczas postępowania prokuratorskiego oraz ich znaczenia. Najpierw jednak uporządkujmy przebieg wypadków.

W styczniu 2019 roku w tygodniku „Do Rzeczy” zamieszczono artykuł mego pióra zatytułowany „Prezydent Roman”, dokumentujący przebieg współpracy z komunistycznym wywiadem wojskowym Andrzeja Malinowskiego – byłego posła na Sejm RP, prominentnego działacza ZSL i PSL oraz byłego bliskiego współpracownika premiera Waldemara Pawlaka. Obecnie prezydenta konfederacji pracodawców Pracodawcy RP i przewodniczącego Rady Dialogu Społecznego. Do artykułu dołączono fotokopie deklaracji współpracy z wywiadem wojskowym, zachowania w tajemnicy rozmów z przedstawicielami wywiadu oraz fragment doniesienia na Jana Kulczyka.

W reakcji na sformułowane w publikacji zarzuty natury agenturalnej - Andrzej Malinowski wydał oświadczenie, w którym kategorycznie zaprzeczył współpracy z wywiadem wojskowym PRL oraz stwierdził, iż jego podpisy pod opublikowanymi dokumentami zostały sfałszowane. Zapowiedział także, że niezwłocznie wystąpi do Sądu o autolustrację. Z obietnicy tej, do chwili obecnej się nie wywiązał.

W odpowiedzi na tak zajęte przez zainteresowanego stanowisko, złożyłem do Okręgowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez oficerów d. wywiadu wojskowego PRL przestępstwa przeciwko dokumentom zawartym w teczce współpracownika o ps. „Roman” dotyczącej Andrzeja Malinowskiego. Śledztwo zostało wszczęte w lutym 2019 roku pod sygn. S 28.2019 Zk. i zakończone Postanowieniem o umorzeniu z braku cech przestępstwa w dniu 14 lutego 2020 roku. Przesłuchiwany pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań Andrzej Malinowski zaprzeczył, by współpracował niejawnie z wywiadem wojskowym PRL. Nie wyraził także zgody na oddanie próbek jego własnoręcznego pisma w celu przeprowadzenia badań porównawczych. W początkowej fazie postępowania przygotowawczego Malinowski występował w charakterze pokrzywdzonego. Jego status zmienił się w końcowej fazie śledztwa, o czym w dalszej części artykułu.

I tu przechodzimy do sedna rzeczy. W toku drobiazgowo przeprowadzonego śledztwa prokuratura IPN ustaliła, co następuje:

–·dokumenty zawarte w teczce niejawnego współpracownika o ps. „Roman” nie zostały sfałszowane. Bezspornie wykluczono niedozwoloną ingerencję oficerów wywiadu wojskowego PRL w treść dokumentów. Jednoznaczną i kategoryczną opinię w tej sprawie wydał powołany biegły z zakresu kryminalistycznych badań dokumentów z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego;

–·Biegły nie miał także żadnych wątpliwości, że odręczne podpisy widniejące w szeregach dokumentów zawartych w teczce współpracownika „Roman” (Deklaracja współpracy z wywiadem wojskowym, Zobowiązanie do zachowania w tajemnicy rozmów z przedstawicielami wywiadu, Pokwitowanie za pobrane przez wsp. „Romana” pieniądze, Doniesienia, etc.) - zostały nakreślone ręką Andrzeja Malinowskiego. Ponieważ, Andrzej Malinowski nie wyraził zgodny na oddanie próbek swojego własnoręcznego pisma, biegły korzystał z bardzo bogatego materiału porównawczego zgromadzonego przez prokuratora obejmującego dokumenty podpisane lub sporządzone w przez Malinowskiego w okresie objętym współpracą oraz z lat wcześniejszych (między innymi z okresu pracy jako adiunkta na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu).

–·Procesowo potwierdzono fakt współpracy Andrzeja Malinowskiego z komunistycznym wywiadem wojskowym jako współpracownik o ps. „Roman”. W toku śledztwa przesłuchano w charakterze świadka płk. Romualda Boryszczyka – byłego wysokiego oficera wywiadu wojskowego PRL oraz Wojskowych Służb Informacyjnych. Płk. Boryszczyk potwierdził, iż był oficerem prowadzącym Andrzeja Malinowskiego kiedy ten pełnił funkcję podsekretarza stanu w końcu lat osiemdziesiątych XX wieku. Precyzyjnie opisał przebieg i okoliczności współpracy Malinowskiego z wywiadem wojskowym PRL oraz wspomniał także o jego późniejszych kontaktach z oficerami WSI (chodzi o komandora Kazimierza Głowackiego, b. Szefa WSI w latach 1996-1997). Zresztą Andrzej Malinowski sam wspominał podczas przesłuchania o swoich kontaktach z przedstawicielami WSI w latach 1993-1997. Podkreślając tylko, iż miały one charakter incydentalny i wynikały z pełnionych przez niego funkcji w administracji rządowej.

–·Andrzej Malinowski został pozbawiony statusu pokrzywdzonego wobec niezgodnych z prawdą zeznań na temat jego niejawnej współpracy z wywiadem wojskowym PRL. Wobec powyższego protokół z przesłuchania świadka Andrzeja Malinowskiego wraz z innymi dokumentami wyłączono do odrębnego postępowania i przekazano do Prokuratury Rejonowej Warszawa – Śródmieście w celu wszczęcia śledztwa pod kątem popełnienia przestępstwa składania fałszywych zeznań.

Na uwagę zasługuje także swoiste mataczenie Malinowskiego przy okazji jego publicznych wypowiedzi na temat złożenia przez niego Oświadczenia lustracyjnego. Otóż zaraz po opuszczeniu przez NSZZ „Solidarność” i Związek Przedsiębiorców i Pracodawców posiedzenia RDS, Andrzej Malinowski wyszedł do dziennikarzy i stwierdził, iż jako poseł na Sejm RP w 1997 roku złożył negatywne oświadczenie lustracyjne, które po zbadaniu okazało się prawdziwe. Malinowski kłamał. Sam podczas przesłuchania przed prokuratorem IPN zeznał, iż oświadczenia lustracyjnego nie składał. Z kolei w Instytucie Pamięci Narodowej takiego dokumentu nie odnaleziono. Zresztą Malinowski nie mógł złożyć oświadczenia lustracyjnego w 1997, nawet gdyby chciał. Możliwe to było dopiero po nowelizacji ustawy lustracyjnej z 1998 roku. Wówczas jednak Andrzej Malinowski nie zasiadał już w parlamencie. Zrezygnował z polityki na rzecz pracy organizacji pracodawców Pracodawcy RP.

Po upublicznieniu kompromitujących dla Andrzeja Malinowskiego ustaleń Prokuratury IPN, dwie organizacje: NSZZ „Solidarność” oraz ZPP zażądało od Malinowskiego złożenia dymisji z funkcji Przewodniczącego Rady Dialogu Społecznego. Doszło nawet do tego, że przedstawiciele obu organizacji opuścili posiedzenie RDS i zapowiedzieli, że nie powrócą dopóki dopóty Andrzej Malinowski będzie przewodniczył obradom. W swoim oświadczeniu Piotr Duda – Przewodniczący największej organizacji związkowej w Polsce - wzywając Malinowskiego do natychmiastowego ustąpienia z funkcji, zapowiedział, iż „dopóki Pan Andrzej Malinowski będzie pozostawał przewodniczącym Rady przedstawiciele NSZZ „Solidarność” nie będą brali udziału w posiedzeniach organizowanych przez Pana Andrzeja Malinowskiego i odbywających się pod jego przewodnictwem. Dotyczy to tak posiedzeń plenarnych jak i Prezydium RDS oraz wszystkich innych spotkań, które organizowane są w ramach prac RDS. Dotyczy to także członków wojewódzkich rad dialogu społecznego”. Nadto przewodniczący przypomniał opinii publicznej o etosie i powinności związku, stwierdzając, iż „NSZZ „Solidarność” ma moralny obowiązek, by występować w tej sprawie i wzywać do odsunięcia od pełnienia funkcji publicznych osób, które współpracowały z państwem komunistycznym. To nasze zobowiązanie wobec wszystkich osób, które doznały krzywd od aparatu państwa PRL w walce o wolność i wartości demokratyczne. Dbamy o to na wszystkich polach”.

Zastanawiające jest milczenie w tej sprawie Kancelarii Prezydenta. Zgodnie z przepisami prawa, to prezydent powołuje członków Rady Dialogu Społecznego. Andrzej Malinowski został powołany na funkcję Przewodniczącego RDS w październiku 2019 roku, mimo wątpliwości związanych z informacjami medialnymi i pomimo sprzeciwu NSZZ „Solidarność” oraz ZPP. Najprawdopodobniej, ktoś z Kancelarii Prezydenta, nie zadał sobie trudu i nie zapoznał się z dokumentacją dotyczącą współpracownika „Roman”, która dostępna jest w IPN dla zainteresowanych od lat kilkunastu.

Na koniec garść refleksji i postulatów. Na pewno Andrzej Malinowski do czasu ustąpienia z funkcji przewodniczącego RDS powinien spotkać się ze zdecydowanym bojkotem, nie tylko ze strony NSZZ „Solidarność” i ZPP, ale także ze strony przedstawicieli rządu zasiadający w Radzie Dialogu Społecznego oraz innych organizacji społecznych. Na pewno Kancelaria Prezydenta powinna się w sprawie Malinowskiego wypowiedzieć. Prezydent RP – Andrzej Duda sam mówi o sobie, że jest duchowym dzieckiem śp. Lecha Kaczyńskiego, który przecież był antykomunistą i politycznym sprawcą likwidacji Woskowych Służb Informacyjnych. Tego wymaga szacunek dla ofiar reżimu komunistycznego, na co słusznie zwrócił uwagę przewodniczący Piotr Duda. Dobrze byłoby aby prawicowi laureaci Super Wektorów: Mateusz Morawiecki – Prezes Rady Ministrów RP, Zbigniew Jagiełło – prezes PKO BP oraz Wanda Buk – wiceminister Ministerstwa Cyfryzacji – rozważyli zwrócenie statuetek, które wręczył im osobiście skompromitowany współpracą z aparatem represji państwa komunistycznego - prezydent organizacji Pracodawcy RP Andrzej Malinowski. Premier Mateusz Morawiecki i prezes Zbigniew Jagiełło w przeszłości byli aktywnymi działaczami Solidarności Walczącej – najbardziej bezkompromisowej i antykomunistycznej organizacji podziemnej lat 80. XX wieku. To zobowiązanie na całe życie.

Presja ma sens. Solidarne działanie różnych środowisk może zapewnić realny tego skutek. Z jednej strony, wykluczy z instytucji społecznego zaufania jakim jest RDS współpracownika zbrodniczej organizacji, z drugiej umożliwi naprawienie popełnionego błędu oraz prawdopodobnie sprowokuje do wdrożenia na przyszłość odpowiednich procedur weryfikacyjnych.

Piotr Woyciechowski

autor jest byłym wiceprzewodniczącym Komisji Likwidacyjnej WSI oraz Członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI

Twitter: @Piotr W1966

Czytaj także:
Po publikacji "Do Rzeczy". IPN zamknął śledztwo ws. teczki TW Roman [DOKUMENTY]

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 11
  • Odznaczenie: Korona z wirusa IP
    Agent SB z opozycji to drań,łotr,szuja, kanalia,wyrzutek społeczeństwa.A nasz agent z SB __TW.Wolfgang (ambasador w Niemczech) to super facet,bohater narodowy,autorytet moralny,zasługujący na najwyższe ordery....To jest moralność bolszewii pisowskiej.
    Dodaj odpowiedź 11 1
      Odpowiedzi: 0
    • JUREK SRAJEWSKI UBECKA PYRA IP
      UBECJĘ UTOPIĆ W KIBLU I JEJ POTOMSTWO TEŻ
      Dodaj odpowiedź 2 9
        Odpowiedzi: 0
      • Jurek Majewski IP
        Jako zwykły Polak, mam jedną prośbę do wszystkich polityków. Przestańcie w końcu grać teczkami! Ujawnić wszystko, zeskanować, udostępnić indeksy i niech to będzie jawne. Mam wrażenie, że uczestniczę w jakiejś absurdalnej grze politycznej. Malinowski, Woyciechowski, agenci ... DOŚĆ TEGO. Gracie teczkami od 1989 roku a mamy XXI wiek.

        Jurek Majewski, Poznań
        Dodaj odpowiedź 4 2
          Odpowiedzi: 2
        • Tyran IP
          Ile jeszcze tej gry teczkami . ,? Kogo to poza mała grupa oszołomów jeszcze bawi . Wiadomo że około 350 tys . teczek SB przeznaczyła ma przemiał , zatem lustracja wyrywkowa nie ma już sensu . Podpalić ten cały IPN i będzie spokój ....
          Dodaj odpowiedź 4 10
            Odpowiedzi: 0
          • Mira 1923 IP
            Ileż jeszcze tej zarazy I jej dzieci w kluczowych organach państwa!?
            Dodaj odpowiedź 13 3
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także