Kraj"Chcę mieć rodzinę, chcę do niej wrócić". Dramatyczne wyznanie ratownika z Warszawy

"Chcę mieć rodzinę, chcę do niej wrócić". Dramatyczne wyznanie ratownika z Warszawy

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Michał Szalast
Dodano 45
Sa na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem. Pracują po 24h/dobę, często nie mając nawet chwili na zjedzenie obiadu. Nie widzą swoich bliskich, nie dosypiają. Michał Fedorowicz, ratownik medyczny opowiedział reporterowi TVN24 jak wygląda jego praca.

– Poniedziałek – dyżur 24-godzinny, wtorek – wolne, środa – dyżur 24-godzinny, piątek – 24 godziny kolejnego dyżuru, potem przerwa 12-godzinna i kolejne 36 godzin dyżuru – wylicza jak wygląda jego praca ratownik z Grochowa w rozmowie z reporterem TVN24.

Pan Michał opowiada o brakach w sprzęcie i o tym. Jżeli pacjent nie ma gorączki, jest wydolny oddechowo i nie ma pewnych objawów zachorowania, to ratownicy mają nie zakładać kombinezonów. – Wtedy nie mamy sprzętów, nie mam wszystkiego, czego bym oczekiwał. Można powiedzieć, ze wydziwiam, że chcę za dużo. Chcę dużo, bo chcę być bezpieczny. Chcę mieć rodzinę, chcę wrócić do nich – mówi ratownik. Jednak medyk zaznacza, że ta praca, choć niekiedy nieludzko trudna, jest jego wyborem.

A jak wygląda praca w kombinezonie? Też nie jest łatwo: – Jest godzina 16. Chciałeś coś zjeść, dostałeś wyjazd. Twój jedyny posiłek to była poranna bułka i kawa, którą wypiłeś po pierwszym wyjeździe. Sześć godzin od 16. O 22 wychodzisz z kombinezonu. Twój posiłek był o 8 rano, ostatni napój o godzinie 10. Napiłeś się wcześniej, chcesz się załatwić - normalne potrzeby fizjologiczne. Nie możesz. Chcesz coś zjeść? Nie możesz. Chcesz się podrapać po nosie? Nie możesz. Ktoś do Ciebie dzwoni, chcesz zobaczyć rodzinę? Twój telefon jest w kombinezonie, jest zabezpieczony przed kontaktem ze światem zewnętrznym na czas pobytu w kombinezonie.

Ratownik nie ukrywa, że ma tylko jedno marzenie – aby epidemia w końcu się skończyła.

Czytaj także:
Świdnik: Zamknięto porodówkę. Żona zakażonego listonosza jest położną
Czytaj także:
Ktoś ukradł z przychodni płyn do dezynfekcji. Pomogli mieszkańcy

/ Źródło: TVN24

Czytaj także

 45
  • Grovan IP
    Chłopczyku , to co mówisz jest żenujące
    Lepiej znajdź sobie inne zajęcie
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Maxim IP
      To zmień pracę judaszu a nie sprzedawaj się tej bandzie z TVN
      Dodaj odpowiedź 1 0
        Odpowiedzi: 0
      • głos_Wolnej_Polski IP
        Człowiek prawdę mówi, haruje jak wół ratując wasze nędzne życia, a tutaj jeszcze pisowskie trolle zarabiające po 2 zeta od posta go obsmarowują i hejtują, ten portal to rynsztok, a pisowcy to kwintesencja całego zła jakie jest w narodzie.
        Dodaj odpowiedź 6 11
          Odpowiedzi: 1
        • -1943 IP
          Frajer
          Dodaj odpowiedź 0 3
            Odpowiedzi: 1
          • Robert O. z Poznania IP
            Z jednej strony staram się zrozumieć tego typu wypowiedzi ale powiem szczerze, nie do końca je rozumiem.
            Przede wszystkim mogą one spowodować panikę i nieufność do opieki zdrowotnej, do instytucji państwa.
            Po drugie.
            Trudno przejść do porządku dziennego w sytuacji, gdy żołnierz, w sytuacji zbliżania się konfliktu militarnego, swoim zwierzchnikom, mówi DO WIDZENIA. Wojna mnie nie interesuje !
            Nie jest normalne gdy ksiądz, z powodu możliwości zarażenia koronawirusem (we Włoszech z tego powodu umarło prawie 30 księży), nie chce odwiedzić chorego i zrzuca sutannę.
            A policjant wobec zagrożenia osobistego (śmiertelne ofiary podczas zatrzymań groźnych przestępców), mówi DZIĘKI i rezygnuje z pracy.
            Przecież pracownicy służby zdrowia nie kształcili się w tym kierunku z powody ciepełka w przychodniach i kopert w szpitalach. Wg. mnie w obecnej sytuacji nie mogą przecież przechodzić do cywila, bo jest pandemia.

            Całe szczęście, że ofiar koronawirusa jest stosunkowo niewiele.
            I NIECH TAK ZOSTANIE !

            Oczywiście sytuacja na Świecie jest zatrważająca i dramatyczna.
            We Włoszech umarło ponad 200 pracowników służby zdrowia.
            W Hiszpanii podobnie.
            DRAMAT !
            Byli na posterunku do końca.
            Nie kwestionowali przysięgi Hipokratesa.

            Przecież mieszkańcy tej Ziemi muszą być odpowiedzialni, dbając o swoje zdrowie, przestrzegając przepisów sanitarnych
            Pracownicy tych służb nie mogą się egoistycznie izolować.

            Do wyżej podanych przykładów można dodać kierowców, ochroniarzy, kurierów, firmy sanitarne, gazowników, wodociągi,energetykę, kopalnie, huty itd.
            Jeżeli ci wszyscy pracownicy nie będą na swoim posterunku, to wcale nie grozi Ziemi koronawirus.

            Na przestrzeni 5-7 tygodni, bez wody, gazu i prądu, z głodu, bez jakiejkolwiek pomocy, również medycznej, z powierzchni Ziemi, zniknie SZEŚĆ MILIARDÓW mieszkańców !!

            Straszne, ale prawdziwe !

            Ps. Ale jako optymista wierzę, że ludzie nadal, w pocie czoła, pełni wyrzeczeń, zostaną na swoich posterunkach i będą wykonywać swoje obowiązki !!

            OBYŚMY WSZYSCY ZDROWI BYLI !!
            Dodaj odpowiedź 16 10
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także