KrajDziennik z kwarantanny dziennikarza "Do Rzeczy"

Dziennik z kwarantanny dziennikarza "Do Rzeczy"

zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Andrzej Grygiel
Dodano 2
Leżę w swoim jacuzzi, przez panoramiczne okno spoglądam na luksusową posiadłość i popalając cygara, myślę, które wino otworzyć wieczorem. Wam też to radzę. W ten sposób wspólnie uratujemy świat. Chciałbym móc w ten sposób zacząć ten krótki dziennik z kwarantanny. Niestety: nie palę cygar

Poniedziałek: Trafiony, zatopiony

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Banalne powiedzenie w czasach zarazy wydaje się prawdziwe jak nigdy wcześniej. Gdy po powrocie z Portugalii otwieramy z żoną furtkę do podwarszawskiego domu, nasze uradowane psy natychmiast podbiegają. I chociaż ogony z radości prawie im się pourywają, to na pyszczkach rysuje się ogromne zdziwienie. Ludzi w maseczkach i w jednorazowych rękawiczkach zapewne jeszcze nigdy nie widziały, choć do czasu, gdy trafiły do nas ze schroniska, przeszły już naprawdę bardzo dużo. Na głaskanie muszą zaczekać. Najpierw trzeba w bezpieczny sposób pozbyć się potencjalnie groźnych rękawiczek, dokładnie umyć ręce, a dopiero potem wziąć się do drapania dwóch wytęsknionych psiaków i... piątki udających obrażone kotów.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 13-14/2020
Cały artykuł dostępny jest w 13-14/2020 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 2
  • Run Forest IP
    Kwarantannowa codzienność okiełznana w bardzo przyzwoitym stylu, świetny materiał. Dobrze, że autor nie wracał z lotniska transportem publicznym, sceny dalekie od wytycznych przeciwepidemiologicznych, ale byłby materiał na pół tygodnika.
    Dodaj odpowiedź 6 0
      Odpowiedzi: 0
    • Czytelniczka IP
      Bardzo fajny tekst. Przydałoby się w tygodniku więcej reportaży.
      Dodaj odpowiedź 8 1
        Odpowiedzi: 0

      Czytaj także