KrajEkspert o głosowaniu korespondencyjnym: W Bawarii wybory w sytuacji ekstremalnej

Ekspert o głosowaniu korespondencyjnym: W Bawarii wybory w sytuacji ekstremalnej

Bawaria wybiera swój parlament
Bawaria wybiera swój parlament / Źródło: PAP/EPA / Clemens Bilan
Dodano 113
W ostatnich wyborach samorządowych w Bawarii, które przejdą do historii tego landu jako pierwsze wybory w 100 procentach przeprowadzone korespondencyjnie, zarówno w miastach jak i na terenach wiejskich frekwencja w drugiej turze była wyższa niż w pierwszej turze. Co oznacza, że ludzie, niezależnie od miejsca zamieszkania i stylu życia po prostu bardzo poważnie te wybory potraktowali. Oczywiście otwarte jest pytanie, czy ta wysoka frekwencja była spowodowana bieżącą sytuacją polityczną zdominowaną przez walkę z koronawirusem, czy też po prostu wybory metodą korespondencyjną trafiły na szeroką akceptację w społeczeństwie– mówi portalowi Do Rzeczy.pl Olga Doleśniak-Harczuk, z „Nowego Państwa” i „Instytutu Staszica”.

Od kiedy w Niemczech w ogóle dopuszcza się wybory drogą korespondencyjną?

Olga Doleśniak-Harczuk: W Niemczech wybory drogą korespondencyjną są praktykowane od 1957 roku. Prawo wyborcze dopuszcza tego typu głosowanie w wyborach do Bundestagu, Landtagu i władz samorządowych. W 2008 roku wprowadzono zmianę w prawie do głosowania korespondencyjnego, polegała ona na tym, że nie trzeba było już więcej podawać istotnego powodu, z którego zamierza się głosować korespondencyjnie. Przed 2008 rokiem korespondencyjnie można było głosować tylko w wyjątkowych sytuacjach życiowych uniemożliwiających odwiedzenie lokalu wyborczego.

A jaka jest tendencja – Niemcy przekonują się do tego typu głosowania czy jednak stawiają na sprawdzoną, starą urnę wyborczą?

Zainteresowanie taką formą wzrasta i jest ona ściśle związana ze zmianą stylu życia wielu Niemców, z ich mobilnością, ale też z wiekiem. Młodsi wolą rozwiązania, które nie wymagają od nich siedzenia w jednym miejscu, dużo podróżują, łatwiej jest w takiej sytuacji wrzucić list do skrzynki niż iść zagłosować. Starsi są przywiązani do lokali wyborczych, ale spotkałam się z takimi seniorami, którzy w zależności od sytuacji potrafią do wyborów podejść bardzo elastycznie. Oczywiście występuje w tym względzie podział na elektorat miejski, bardziej skłonny do głosowania korespondencyjnego i elektorat wiejski, bardziej przywiązany do tradycyjnych rozwiązań. Co jednak ciekawe, w ostatnich wyborach samorządowych w Bawarii, które przejdą do historii tego landu jako pierwsze wybory w 100 procentach przeprowadzone korespondencyjnie, zarówno w miastach jaki na terenach wiejskich frekwencja w drugiej turze była wyższa niż w pierwszej turze. Co oznacza, że ludzie, niezależnie od miejsca zamieszkania i stylu życia po prostu bardzo poważnie te wybory potraktowali. Oczywiście otwarte jest pytanie, czy ta wysoka frekwencja była spowodowana bieżącą sytuacją polityczną zdominowaną przez walkę z koronawirusem czy też po prostu wybory metodą korespondencyjną trafiły na szeroką akceptację w społeczeństwie.

Jak zainteresowanie głosowaniem listownym zmieniało się w ostatnich dziesięcioleciach?

Na początku, czyli w 1957 roku osoby głosujące korespondencyjnie w wyborach do Bundestagu stanowiły 4,9 proc. wszystkich głosujących, w roku 1990 było to już 9,8 proc. a już w 2017 – 28,6 proc. Na tę wyraźną tendencję wzrostową zwracała uwagę w 2016 roku w specjalnie poświęconym głosowaniu korespondencyjnemu, Fundacja Bertelsmanna. Eksperci fundacji wychodzili z założenia, że upowszechnienie listownych wyborów mogłoby się przyczynić do wzrostu frekwencji wyborczej o ok. 10 punktów procentowych. I ze spełnieniem się tej prognozy mieliśmy do czynienia kilka dni w Bawarii, gdzie w drugiej turze wyborów frekwencja była prawdopodobnie o 10 punktów procentowych większa niż w pierwszej turze, kiedy lokale wyborcze były jeszcze otwarte. W pierwszej turze wyborów frekwencja wyniosła 58,8 proc, jeżeli więc wszystkie szacunki ekspertów się potwierdzą to w II turze będzie to ok. 70 proc., wyjątkowo dobry wynik biorąc tez pod uwagę, że w wyborach samorządowych zazwyczaj frekwencja jest czterokrotnie mniejsza niż ta w wyborach do Bundestagu i Landtagu.

Czy Bawaria jest wyjątkowa na tle innych krajów związkowych pod względem preferencji co do metody głosowania?

Tak, z danych Bundeswahlleieter wyłania się obraz zainteresowanie tą formą głosowania w zależności od miejsca zamieszkania. W przypadku Bawarii to zainteresowanie zawsze było bardzo wysokie, w wyborach do Bundestagu 2002 roku 27,2 proc. Bawarczyków wybrało głosowanie korespondencyjne, w 2013 roku było to już 35,3 procent. Najmniej chętni do głosowania listownego okazują się natomiast mieszkańcy Brandenburgii, w 2002 roku tylko 10,7 procent z głosujących mieszkańców tego landu wybrało głosowanie korespondencyjne, w 2013 roku odnotowano skok do 16,2 procent, ale nadal jest to jeden z najniższych wskaźników w Niemczech, na podobnym poziomie są jeszcze Saksonia, Turyngia i Meklemburgia i Meklemburgia Pomorze Przednie. Te statystyki, którymi dysponujemy zdają się potwierdzać kolejną linię podziału między starymi i nowymi landami. Niemcy z landów wschodnich są mniej zainteresowani alternatywnymi metodami głosowania.

Czy nauczeni sukcesem wyborów samorządowych w Bawarii politycy niemieccy częściej będą teraz zabiegać o upowszechnienie głosowania korespondencyjnego?

Dobre pytanie. To zależy od barw partyjnych. W Bawarii największy sukces w tych eksperymentalnych wyborach odniosło CSU. Zielonym poszło całkiem nieźle, ale partia nie wygląda na zadowoloną, liczono na więcej. SPD przegrało swoją dotychczasową twierdzę – Norymbergę na rzecz CSU, to był najgłośniejszy akcent tych wyborów. Z drugiej strony SPD udało się przeforsować kilka nowych twarzy i to młodych na burmistrzów. Sama organizacja głosowania wymagała dużo staranności i determinacji, Bawaria w warunkach walki z epidemią zdecydowała się na najbardziej rygorystyczne środki zapobiegania rozprzestrzeniania się koronawirusa. Od 21 marca są w mocy rozporządzenia znacznie ograniczające poruszanie się Bawarczyków, głosowanie korespondencyjne w tych okolicznościach wydaje się być jedynym, sensownym rozwiązaniem. I jak widać, frekwencja na tym nie ucierpiała.

Czytaj także:
Prezydent zaakceptuje głosowanie korespondencyjne? Zybertowicz: Są dwa warunki
Czytaj także:
"Nie wierzę, że Duda chce wygrać w takich wyborach", "W Bawarii kandydaci z koperty są ok. W Polsce nie". Fala komentarzy nt. najnowszego pomysłu PiS

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 113
  • takie "wybory" są NIEWAŻNE!! IP
    najbardziej NIEetyczne w tym wszystkim: inni kandydaci nie mieli szansy na prowadzenie żadnej kampanii i zabroniliście krytyki rządu podczas kampanii!!!
    jaką kampanie miał Jakubiak?? czy nadal startuje??
    Dodaj odpowiedź 4 3
      Odpowiedzi: 0
    • big_lebovski IP
      niemiecka prasa twierdzi (FAZ, SZ), że Polaczki nie potrafią a co poniektórzy u nas się z tym zgadzają
      Dodaj odpowiedź 3 2
        Odpowiedzi: 0
      • pirek IP
        Czyli wniosek jest jasny, 10 20 lat doświadczeń i mozna wybory korespondencyjne wprowadzać
        Dodaj odpowiedź 7 1
          Odpowiedzi: 0
        • becks'a IP
          Ale zabrakło kampanii wyborczej. Najważniejsze ale przemilczane nawet tutaj. Połowa społeczeństwa to zawsze przygłupy obojętnie gdzie
          Dodaj odpowiedź 8 3
            Odpowiedzi: 0
          • Bru777 IP
            W stanach głosowanie listowne jest od 20+ lat i nigdy z nim nie było kłopotów. Rejstrujesz się przez Internet, dostajesz formularz podpisujesz i albo wysyłasz poczta albo wrzucasz w specjalne skrzynki ustawiane w różnych miejscach.
            Dodaj odpowiedź 9 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także