– Dziś status pakietu wyborczego nieadresowanego imiennie i nierejestrowanego jest tożsamy z ulotką sprzętu AGD czy osiedlowego fryzjera –mówił Piotr Moniuszko, Przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Poczty.
Prof Flisiak: Możliwe jest zakażenie przez pakiet wyborczy
– W ograniczonej przestrzeni podczas spotkań związanych z aktem wyborczym będzie znajdowało się od 3 do 45 osób, w takiej sytuacji nie można wykluczyć ryzyka, że wśród tych osób będzie osoba, która może być źródłem zakażenia. Pamiętajmy, że u większości chorych podczas zakażenia, jak i w okresie wylęgania choroby, przebieg może być bezobjawowy, co może prowadzić do rozprzestrzeniania się wirusa. Aby uniknąć rozprzestrzeniania się wirusa wśród członków komisji, podstawową sprawą będą badania. Pamiętajmy, że badania molekularne oparte na wymazie nosowo-gardłowym są czułe na poziomie 60-80 proc. Ok. 30 proc. zakażonych zostałoby niezidentyfikowanych – ocenił prof. Robert Flisiak. – Wszystkich przedstawicieli komisji należałoby wyposażyć w środki ochrony osobistej. Co wiąże się dodatkowo z koniecznością przeszkolenia ludzi w zakresie zakładania i zdejmowania strojów ochronnych, aby ograniczyć ryzyko zakażeń personalnych. Po 24 godzinach na powierzchniach papierowych nadal jest możliwe wykrywanie cząsteczek wirusa o potencjalnej zakaźności. Czas zakaźności może trwać nawet do 40 godzin, co skutkuje możliwością przeniesienia zakażenia w pakietach wyborczych – dodawał.
Hermeliński: Procedura łamie prawo i zaufanie do państwa
– Głosowanie korespondencyjne ma być teraz priorytetowym i wyłącznym głosowaniem, co jest niezgodne chociażby z opinią Komisji Weneckiej, która twierdzi, że podstawową formą głosowania jest głosowanie osobiste w lokalu wyborczym komisji wyborczej – stwierdził z kolei były przewodniczący PKW Wojciech Hermeliński.
– Zaczęto już realizować ustawę, której jeszcze faktycznie nie ma. Nie ma delegacji dla ministra ds. aktywów państwowych ani stosownych rozporządzeń, a karty do głosowania już są drukowane i Poczta Polska domaga się od samorządów spisu wyborców. Dziś Poczta Polska nie ma żadnego tytułu prawnego, żeby domagać się jakichkolwiek danych adresowych od samorządów. Minister zapewnia, że podstawą tych działań jest decyzja Marszałek Sejmu, ale nie jest to w polskim systemie prawnym źródło prawa – podkreślał Hermeliński.
Dr Litwiński: Brakuje zabezpieczenia danych osobowych
– Mamy ponad 30 milionów osób uprawnionych do głosowania, czyli ponad 30 milionów rekordów, informacji o charakterze danych osobowych, które trzeba przetworzyć w architekturze niesamowicie rozproszonej. Poczta Polska musi doręczyć pakiety wyborcze. Ktoś te pakiety musi następnie zwrócić i zliczyć. Fundamentalne jest zatem pytanie o zgodność całego korespondencyjnego procesu wyborczego z regułą prawidłowości danych osobowych – ocenił dr Piotr Litwiński. – Na gruncie ochrony danych osobowych w projekcie ustawy nie widać oceny ryzyka związanego z dystrybucją i zbieraniem pakietów wyborczych ani sposobu zabezpieczenia danych osobowych – dodawał.
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
