KrajSB kazała mu kopać własny grób. Doradzał Tuskowi, został premierem PiS

SB kazała mu kopać własny grób. Doradzał Tuskowi, został premierem PiS

Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki / Źródło: PAP / fot. Dominik Kulaszewicz
Dodano
Mateusz Morawiecki ma 49 lat, jest żonaty i ma czwórkę dzieci. Pochodzi z Wrocławia, ale teraz na stałe mieszka w Warszawie. Kiedy w czwartek wieczorem premier Szydło złożyła na ręce Komitetu Politycznego PiS rezygnację z pełnionej przez siebie funkcji, to on został wskazany na jej miejsce. Morawiecki ma za sobą ciekawą karierę zawodową i od dwóch lat jest w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Czego możemy spodziewać się po nowym premierze?

Mateusz Morawiecki, syn Kornela Morawieckiego, założyciela „Solidarności Walczącej”, już jako młody chłopak zapłacił cenę za działania swojego ojca. Po wybuchu stanu wojennego za Kornelem Morawieckim wydano list gończy. Kilkunastoletni wówczas Mateusz był bity i szantażowany przez aparat bezpieki, ale nigdy nie ujawnił, gdzie ukrywa się tata. – Daliśmy mu minimalną ochronę w momencie, w którym porwano go z ulicy i przeprowadzono seans strachu. Kazano mu nawet kopać swój grób. Odgrażano się, że młodszą siostrę mogą zgwałcić nieznani sprawcy – wspominał w jednym z wywiadów telewizyjnych Wojciech Myślecki, były działacz opozycji.

Prof. Nikołaj Iwanow, historyk i publicysta magazynu „Do Rzeczy Historia”, opowiadał, że Morawiecki jako 9-latek zajmował się rozkładaniem prasy podziemnej w mieszkaniu Kornela. – Pomyślałem wtedy: Boże, jeżeli takie dzieci już angażują się w działalność antykomunistyczną, to niedługo komuna w tym kraju musi upaść.

Kilkanaście miesięcy temu na antenie TVP Info Mateusz Morawiecki wspominał swoje traumatyczne przeżycia z początków stanu wojennego. – O czwartej nad ranem zomowcy z esbekami weszli do mojego domu. Pobudzili mnie i moje siostry. Moja mama była wtedy bardzo zdenerwowana. Szukali mojego ojca, nie znaleźli go. Ja go potem przez szereg lat w ogóle nie widziałem – opowiadał o wydarzeniach z 13 grudnia 1981 roku.

Z Wrocławia do Warszawy

Morawiecki pochodzi z Wrocławia, gdzie skończył liceum im. Juliusza Słowackiego, a następnie studia historyczne na Uniwersytecie Wrocławskim. Dalej kształcił się także na Politechnice Wrocławskiej, Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, Uniwersytecie w Hamburgu, Uniwersytecie w Bazylei i Central Connecticut State University. Zajmował się handlem, od lat 90. był związany był z branżą finansową, jeszcze przed rokiem 2000 brał udział, wspólnie z obecnym europosłem PiS Ryszardem Czarneckim, w pracach negocjacyjnych przed wejściem Polski do Unii Europejskiej.

Pracę zawodową rozpoczął w 1992 roku w spółce Cogito, po posadach we wrocławskiej firmie Enter Marketing-Publishing, stażu w Deutsche Bundesbank i pracy na Uniwersytecie we Frankfurcie nad Menem, w 1998 roku trafił do Banku Zachodnim – najpierw jako doradca Prezesa Zarządu, następnie Członek Zarządu i Dyrektor Zarządzający. W czerwcu 2001 roku Mateusz Morawiecki został Członkiem Zarządu Banku Zachodniego WBK., w maju 2007 roku został powołany na stanowisko Prezesa Zarządu.

16 listopada 2015 roku z banku trafił do rządu i został powołany na stanowisko wiceprezesa Rady Ministrów i Ministra Rozwoju, a już niecały rok później rozszerzono jego kompetencje powołując go na stanowisko Ministra Rozwoju i Finansów.

Od Donalda Tuska do Beaty Szydło

Zanim jednak Mateusz Morawiecki został ministrem w rządzie PiS-u, w 2012 roku wszedł w skład Rady Gospodarczej, która doradzała premierowi Donaldowi Tuskowi. W tym okresie, był wielokrotnie wymieniany jako kandydat na ministra finansów, ale ostatecznie do rządu wszedł dopiero z PiS, w 2015 roku.

Do roku 2016 nie był nawet członkiem Prawa i Sprawiedliwości (do PiS przystąpił na początku ubiegłego roku). Wcześniej w latach 1998-2002 zasiadał w sejmu dolnośląskim z ramienia AWS.

Chociaż zarzucano mu, że w swojej karierze politycznej "korzysta" z nazwiska ojca, wielu polityków przyznaje, że swoją inteligencją i pracowitością zasługuje na dobrą opinię, jaką synowi wystawia Kornel Morawiecki. – Wiele osób patrzyło na niego przez pryzmat słynnego ojca. Ale rodzicielskiej rekomendacji sprostał w stu procentach – mówił o Mateuszu Morawieckim, polityk związany z AWS i Platformą Obywatelską, Jerzy Pokój.

Ciało obce w PiS

Kiedy Morawiecki wszedł do rządu Beaty Szydło w listopadzie 2015 roku, wiele osób postrzegało go jako niepasującego do konserwatywnego, prawicowego rządu. Jasne było jednak, że obecność byłego dyrektora banku, świetnego i doświadczonego finansisty, ma uspokoić zagranicznych inwestorów, a Morawiecki ma być gwarantem stabilności polskiej gospodarki.

Dotychczasowy wicepremier, wczoraj desygnowany na szefa rządu, od początku walczył o poparcie w partii i szerzej w koalicji rządzącej. Jego pewne zaplecze partyjne od początku stanowił Jarosław Kaczyński, z czasem zyskał też poparcie wicemarszałka Senatu Adama Bielana czy prezydenta Andrzeja Dudy. Czy teraz Morawiecki wprowadzi do rządu swoich ludzi? Tego dowiemy się prawdopodobnie już w najbliższym tygodniu.

Wielu polityków PiS nie może wybaczyć Mateuszowi Morawieckiemu dobrych relacji z Donaldem Tuskiem, wizyt w restauracji "Sowa i Przyjaciele" wraz z najważniejszymi osobistościami poprzedniej władzy oraz nawet chwalenia niektórych dokonań poprzedniego rządu.

Zakochany w budżecie

Od objęcia stanowiska wicepremiera i ministra rozwoju (oraz od ubiegłego roku minister finansów) Morawiecki zaliczył zarówno wpadki jak i sukcesy.

Podczas listopadowego przeglądu resortów, wicepremier był pierwszym politykiem zdającym raport ze swoich dotychczasowych działań. – Chcemy przestawić gospodarkę na tory inwestycji, innowacyjności, eksportu – tłumaczył wtedy minister, podkreślając, że bez tych czynników, Polska gospodarka nie ma szans na rozwój. Jak podkreślał, jednym z największym osiągnięć i jednocześnie planów na przyszłość, jest przyjęty w tym roku "Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju". Stworzona właśnie przez Mateusza Morawieckiego strategia, obejmuje najbliższe 25 lat i priorytety polskiej gospodarki, które mają poprawić sytuację polskich obywateli.

W ciągu dwóch lat pracy w rządzie, Morawieckiemu dostało m.in. za długie i skomplikowane prezentacje tworzone w programie PowerPoint (z czego śmiał się sam polityk), ale też swoimi wypowiedziami często wzbudzał sympatię. – Zanurzyłem się w tym budżecie, jestem w nim zakochany i jest to miłość odwzajemniona. Wszystko dobrze zostało tam sprawdzone, jest on ambitny, ale rozsądny – mówił Morawiecki pod koniec 2016 roku, odpowiadając na pytanie o budżet na rok 2017.

W lutym tego roku Morawiecki pokazał też, że nie daje się sprowokować i umie trzymać nerwy na wodzy, kiedy podczas wywiadu z Timem Sebastianem w programie "Conflict Zone" na angielskojęzycznym kanale DW News padło pytanie o przestrzeganie prawa przez PiS.

– Wydaje mi się, że to był pana ojciec, który w Sejmie w listopadzie 2015 roku powiedział, że "Prawo jest najważniejsze, ale prawo to nie świętość. Nad prawem jest dobro narodu". Czy Pańska partia nie akceptuje więc wyższości prawa (...) Twierdzi Pan, że jest coś ważniejszego niż prawo – dopytał Morawieckiego dziennikarz, na co polityk spokojnie i rzeczowo odpowiedział.

– Oczywiście, że prawo nie jest najważniejsze. Jest życie ludzkie, bezpieczeństwo – tłumaczył Morawiecki i w odpowiedzi na słowa Tima Sebastiana, że taki pogląd to „niebezpieczna droga” dodał: "Proszę pozwolić mi wyrazić się bardzo konkretnie. W nazistowskich Niemczech prawo było przestrzegane (...) Dam Panu drastyczny przykład. W latach 30-tych i 40-tych wszystko działo się zgodnie z prawem i tak bronili się naziści przed Trybunałem Norymberskim". – Moja partia oczywiście przestrzega prawa – podkreślił dalej Morawiecki.

Kto poza byłą już premier Beatą Szydło, będzie stał teraz u boku nowego szefa rządu? Tego dowiemy się w najbliższych dniach.

/ Źródło: DoRzeczy.pl / TOK FM/Gazeta Wyborcza/Ministerstwo Rozwoju/Polsat News
/ zma

Czytaj także

O północy z piątku na sobotę (25 na 26 maja) rozpoczyna się cisza wyborcza
[Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę (26 maja). Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.

Czytaj także