KrajRoszada Kaczyńskiego

Roszada Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński, prezes PiS
Jarosław Kaczyński, prezes PiS / Źródło: PAP / Leszek Szymański
Dodano 132
ANALIZA| Spójrzmy na to na spokojnie: Beata Szydło od dwóch lat była premierem od spraw społecznych. I nadal nim będzie. Mateusz Morawiecki był premierem od gospodarki. Zamienili się miejscami. Jarosław Kaczyński, który ich wybrał, dokonał zamiany miejsc. Tylko tyle. Dlaczego? Bo to on kieruje budową „Budapesztu w Warszawie”.

Reżyser

Jarosław Kaczyński tuż po tym, gdy jako dziecko zagrał w „O dwóch takich, co ukradli księżyc”, został zapytany przez ówczesną prasę „czy chce zostać aktorem”. Wypalił wprost: "Aktorem nigdy. Ewentualnie reżyserem".

Trzymał się tej zasady, gdy zajął się polskimi sprawami: w Solidarności, gdy był współtwórcą rządu Mazowieckiego (tak, tak, ale to był rząd którego Okrągły Stół nie przewidywał, dopiero później stał się niewolnikiem Magdalenki), czy pierwszego pochodzącego w pełni z wolnego wyboru Polaków gabinetu Jana Olszewskiego. Potem były dwa skrajnie różne przypadki: Marcinkiewicza i Szydło.

Sam Kaczyński nigdy nie walczył o „stołek” dla siebie, apanaże. Nawet swoje premierostwo dosłownie wymusił na nim śp. Lech Kaczyński, który nie mógł znieść staczania się premiera Kazimierza Marcinkiewicza (co zresztą udowadnia, jakim fałszem jest propaganda, że „Jarosław sterował prezydentem jak pacynką”). Tymczasem „Jarosław z Warszawy” od apanaży (sam raczej jest abnegatem, zwłaszcza jeśli chodzi o modę) zawżdy wolał „sprawstwo kierownicze” – bycie architektem, konstruktorem, selekcjonerem.

Zwróćmy uwagę – dziś PiS robi to, na co Kaczyński stawiał trzydzieści lat temu: niepodległość i podmiotowość Polski, bezpieczeństwo kraju jako sojusz z NATO, Europa - tak, ale ojczyzna, a nie lewackie super-państwo, oraz rozwój gospodarczy (poparł choć z zastrzeżeniami pierwszy plan Balcerowicza) i wreszcie – zwracanie Polakom zagrabionego. Stąd Porozumienie Centrum – pierwsza partia Kaczyńskiego – wybrało sobie resort budownictwa, a dzisiejsze dopiero rodzące się „Mieszkanie Plus” to dosłowna realizacja obietnic premiera Kaczyńskiego sprzed dekady. Ten program – na który bardzo stawia dziś prezes PiS – wciąż jawi się jako miraż równie wirtualny dla większości, jak auta elektryczne.

Lecz przypomnijmy sobie, że dwa lata temu nie tylko większość mainstreamowych mediów, ale i znaczna część głosujących na Prawo i Sprawiedliwość nie wierzyła w 500+.

Fiasko „kaczorowego”, twarz 500+

I to Beata Szydło stała się twarzą tego sztandarowego programu PiS. Próba Joachima Brudzińskiego wprowadzenia do polszczyzny 500+ jako „kaczorowego” była równie nieskuteczna, jak niedawna deklaracja samego Kaczyńskiego w „Gościu Wiadomości”, iż to jego pomysł. Nieskuteczna, bo nie zeszła pod strzechy. I cóż z tego, że – jak się dowiedziałem nie tak dawno temu – przy potężnym sprzeciwie części ministrów. Nawet ci, którzy następnie wprowadzali program, pielgrzymowali na Nowogrodzką z kartkami analiz, by przekonać prezesa, że Polski nie stać, że się nie uda. Że jeśli już, to 200, maksymalnie 300 złotych. Prezes był nieprzejednany: 500 złotych i koniec. (Dziś widać, że to on miał, a nie eksperci – rację polityczną, gospodarczą i społeczną. Warto to przypomnieć tym, którzy mówią, że się szalenie myli).

To, że Beata Szydło zlała się Polakom z 500+ niczym Janusz Gajos z Jankiem, Czterema pancernymi i psem – to jej wielki kapitał na przyszłość i spory problem dla wytłumaczenia tej roszady. Bo premier Szydło udała się operacja, której nie wyszła jej poprzedniczce z PO. Stała się „Matką-Polką” dbającą o godność na zewnątrz, nie napastliwą, ale dającą poczucie bezpieczeństwa. Nie taką, która po trzy razy wskazuje palcem ni to pytając, ni to każąc zjeść jajecznicę, czy kontrolując kotlet w pociągu, ale taką – jak to ktoś napisał doskonale w internecie – która siedzi obok nas w ławce w kościele.

Dlaczego jej się udało, a Ewie Kopacz nie? Zastanówmy się nad tym. Nie tylko dlatego, że to była realna pomoc dla milionów polskich rodzin. „Mieszkanie dla Młodych” też nią było. Jest oczywiście ogromna przepaść między osobowościami obu pań byłych premier. To jasne. Ale różni się też ich zaplecze. Za Ewą Kopacz stał Donald Tusk (najdobitniej Polacy widzieli to w praktyce, gdy w ciągu 24h zmieniła zdanie – zdradziła Grupę Wyszehradzką, zagłosowała za programem obowiązkowej relokacji), a za Beatą Szydło stał Jarosław Kaczyński (ten sam, który jeszcze jako lider opozycji wywołał oburzenie sprzeciwem wobec emigrantów, mówiąc o szwedzkich „no-go zone”).

Prawda jest więc taka, że Beata Szydło w pamiętnym wystąpieniu przed Parlamentem Europejskim mówiła tekstem wypowiedzianym rok wcześniej przez Kaczyńskiego. Szydło była najlepszym rzecznikiem, „opowiadaczem” rządów Prawa i Sprawiedliwości i świetnym realizatorem jego wizji, ale teraz wizja jest inna. A raczej: najwyraźniej tryby tej maszyny zaczynały się zacinać (tak jak z Andrzejem Dudą?).

Nie byłoby sukcesu 500+, sukcesu Szydło bez zaplecza, jakie przygotował jej Kaczyński. Polacy realnie obawiali się, że wypłat 500+ będzie raptem kilka. Strach podsycał jazgot, że „z całą odpowiedzialnością pieniędzy w budżecie nie ma i nie będzie”, który został zastąpiony obawą, że się wszystko zawali, bo kasa jest tylko z wpłaty za koncesje LTE. I tu wchodzi Mateusz Morawiecki, którego walka z wpisanym w system podatkowy okradaniem nas wszystkich, zabezpieczyła funkcjonowanie 500+ do końca rządów partii Kaczyńskiego. Czyli o wiele dłużej niż raptem klika wypłat. Nie byłoby więc sukcesu Szydło bez Morawieckiego.

Poza Kaczyńskim nie ma prawicy

Co nie oznacza, że Morawiecki będzie dobrym front-manem. Rwetes, który podnosi się przy roszadzie Szydło–Morawiecki pokazuje iż dwa lata w polityce to szalenie wiele. I to trzeba brać pod uwagę. Wytłumaczenie sensu roszady to najtrudniejsze przed PiS teraz zadanie. Bo ci, którzy kilka lat temu wypominali Szydło, że ówczesna burmistrz Oświęcimia, chcąc przenieść się do wielkiej polityki, najpierw zgłosiła akces do Platformy Obywatelskiej, a tylko czarna polewka sprawiła, że jest w PiS (odwrotnie niż Stefan Niesiołowski), dziś są #muremzaBeatą. Przedstawiają się jako beton, gotowy za „ich Beatę” wszystko…

No właśnie. Prawie wszystko. A jak wiadomo „prawie” robi różnicę. Partyjny aparat nie raz przeciwko prezesowi szemrał (gdy Morawiecki w ogóle pojawił się), groźnie pomrukiwał (gdy został „super-ministrem”), ale kolejne secesje i ich dalsze losy pokazały mu jedno: Tak jak poza Kościołem nie ma zbawienia, tak nie ma prawicy zdolnej rządzić w Polsce bez Jarosława Kaczyńskiego.

Dzieje secesjonistów (Polska XXI, Polska Jest Najważniejsza, Solidarna Polska czy K. Marcinkiewicz i K. M. Ujazdowski) skutecznie zaszczepiły elektorat, który nie da się nabrać na „nowy, lepszy nie-PiS”, czy „PiS bez Kaczyńskiego” (patrz Porozumienie Centrum po jego odejściu). Prezes to wie. I to, że po dwóch latach rządów na prawo od PiS nic poważnego nie powstanie, bo Kukiz’15 wydaje się być efemerydą, zresztą mocno skłóconą wewnętrznie, zwłaszcza z neoendekami. Na prawo od PiS nic więc nie będzie (i wiedzą to Ziobryści, którzy blefowali, że jak Beata odejdzie, to oni zrywają koalicję i zabierają swoje parę szabel).

W stronę Porozumienia Centrum

Sądzę, że logiką roszady Kaczyńskiego jest ów słynny „Budapeszt w Warszawie”. Przyznajmy, gdy wypowiadał tę obietnicę, wielu traktowało ją jako dobrotliwe majaki o dawno przebrzmiałej wielkości. Prezes PiS jednak wie, że żeby„Budapeszt” był trwały niczym rządy Orbana, musi przesunąć partię do – nomen omen – centrum. (I dlatego tak wielkie wsparcie od Kaczyńskiego otrzymuje inicjatywa Gowina, której użyczył nawet nazwę „Porozumienie”.)

Ziści się wtedy czarny sen Adama Michnika: Kaczyński bierze prawie wszystko: od prawicowego światopoglądu, przez umiarkowane prorynkowe centrum, aż po lewicową wrażliwość społeczną, a wówczas rządy PiS trwają kolejne kadencje, prezydent Andrzej Duda nie zajmuje miejsca w tvn24 opuszczonym przez Kazimierza Marcinkiewicza, cała coraz bardziej marginalna opozycja zupełnie już upodobnia się w zachowaniu do Stefana Niesiołowskiego (którego do PiS nie przyjął więc ten poszedł do PO), a nową konstytucję negocjuje koalicja… Porozumienia (z) Centrum.

Wówczas spełni się także marzenie Jarosława Kaczyńskiego, który przed laty zadeklarował, że jedynym tytułem, który go naprawdę interesuje jest „emerytowany zbawca Ojczyzny”.

Antoni Trzmiel jest dziennikarzem Telewizji Polskiej i szefem portalu dorzeczy.pl. Jego analizy nie należy utożsamiać ze stanowiskiem redakcji.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ api

Czytaj także

 132
  • realna przyszłość i rzeczywistość IP
    Roszada ta - to przygotowywanie panią Beatę Szydło do prezydentury.

    [Np. gdyby obecny prezydent, Duda, miałby być w przyszłości zmieniony (np. gdyby obecnie prezydent Duda za bardzo "fikał" i robił różne fochy na przekór PiS i utrudniał naprawę Polski) oraz w przypadku, gdyby np. opozycja wystawiła jakiegoś silnego kandydata w najbliższych wyborach prezydenckich, np. Tuska itp. - to wg mnie pani Beata Szydło by wszystkich pobiła, a przynajmniej bardzo trudno byłoby każdemu z nią wygrać].

    Za swojego premierostwa pani Beata Szydło zaskarbiła sobie dużą sympatię wśród społeczeństwa i kojarzona jest dobrymi rządami - w odróżnieniu do rządów Tuska i PO, które oparte były na arogancji, kłamstwie i obłudzie oraz na niezliczonych aferach, na rozkradaniu Polski i na krzywdzie ludzkiej.
    Dlatego pani Beata Szydło byłaby silnym kandydatem PiS na prezydenta w najbliższych wyborach (w przypadku gdyby PiS zrezygnował z poparcia dla pana Dudy).

    A po pani Beacie szydło, następnym kandydatem PiS na prezydenta mógłby być np. pan Mateusz Morawiecki (gdyby i jemu się powiodło w premierostwie i gdyby również zdobył sobie dużą sympatie w społeczeństwie polskim, tak jak pani Beata Szydło) itd.

    To tylko moje spekulacje, ale bardzo realne i oparte na silnych faktach i podstawach.
    Dodaj odpowiedź 10 2
      Odpowiedzi: 0
    • Nie-POPiSowiec IP
      W tego typu wywodach najbardziej rażące i irytujące jest określanie PiSu, przekształcającego państwo na wzór państwa socjalistycznego mianem partii prawicowej. Konserwatywna to może i ona jest ale nic więcej.
      Dodaj odpowiedź 3 7
        Odpowiedzi: 0
      • obywatel IP
        Kto dom raz budował,
        robota to sroga,
        zna to powiedzenie:
        "Pierwszy jak dla wroga,
        trzeci dom dla siebie".

        Szydło była płotką,
        (mam tu wiele racji)
        wziętą dla pozoru,
        zgonu demokracji
        sprawnego dozoru.

        I rzecz jasna po to
        (tak ewentualnie)
        by to winna ona,
        jak to wszystko walnie,
        była oskarżona.

        Morawiecki wzięty
        (szybko to wykażą)
        by budżet domykać,
        nim finanse każą
        PIS-owców zamykać.

        By na niego gromy
        w razie czego ciskać -
        jakby długi rosły,
        przyszło pas zaciskać,
        niepokoje wzrosły.

        Unię wnet uładzić
        za prawa łamanie.
        nutę autokracji,
        to nasze staranie
        braku demokracji.

        Sukces się osiągnie -
        Kaczor się objawi.
        Bo o to tu chodzi
        by to on nas zbawił
        i dobrobyt zrodził.

        Gdy się jednak zwali
        zarys tej konstrukcji
        wnet TV ustali:
        ci od rekonstrukcji
        szefa nie słuchali...

        Morał z tej powiastki
        w skrócie jest ot taki
        gdyby plan rozłożyć:
        "innych słać do paki,
        konfiturę spożyć"...
        Dodaj odpowiedź 1 9
          Odpowiedzi: 0
        • Leming IP
          "Antoni Trzmiel jest dziennikarzem Telewizji Polskiej i szefem portalu dorzeczy.pl. Jego analizy nie należy utożsamiać ze stanowiskiem redakcji. "

          Dobre. Ten potok żałosnej wazeliny wobec żoliborskiego niedojdy to za dużo nawet, jak na standardy "Od Rzeczy".
          Dodaj odpowiedź 5 8
            Odpowiedzi: 1
          • Miś Uszatek IP
            "Antoni Trzmiel jest dziennikarzem Telewizji Polskiej i szefem portalu dorzeczy.pl. Jego analizy nie należy utożsamiać ze stanowiskiem redakcji. " jeżeli zdania SZEFA portalu nie należy utożsamiać z redakcją to jest to kpina z czytelnika - nie piszcie figuranci, że to "tygodnik Lisickiego" tylko zgodnie z prawdą tygodnik i portal jest Michała Lisieckiego właściciela pism „Wprost” i „Do Rzeczy”
            Dodaj odpowiedź 5 0
              Odpowiedzi: 0
            • Becia IP
              Będę w najbliższych wyborach uczestniczyć, i z całego serca oddam swój głos i wszelki zgromadzone pieniądze na naszego Zbawcę, Ojca Narodu i Wodza - Jarosława Kaczyńskiego.
              Dodaj odpowiedź 9 4
                Odpowiedzi: 0
              • Komentarz muzyczny IP
                youtube


                Marsz, aż do horyzontu. Trzeba się będzie nachodzić.
                Dodaj odpowiedź 1 1
                  Odpowiedzi: 0
                • krysztofiak IP
                  http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2017/12/czy-morawiecki-zostanie-zdymisjonowany.html Jeśli Morawiecki przez 11 lat zarobił 33 miliony złotych, a jego majątek opiewa na 13 milionów, to oznacza to, że nowy premier przez 11 lat wydał na bieżące wydatki 20 milionów złotych. Oznacza to, że jego roczny koszt życia wynosił średnio 2 miliony złotych. /.../ Choć media prześwietliły zarobki i stan bogactwa Morawieckiego, to jednak żadna z wiodących gazet nie postawiła publicznie tych oto fundamentalnych pytań: co premier Polski zrobił z 20 milionami złotych przez okres 11 lat? Kogo Morawiecki finansował lub obdarowywał? Jeśli okaże się, że po 20 milionach złotych Morawieckiego nie ma śladu w kwitach darowizn w urzędach skarbowych, to mamy do czynienia z poważną aferą kryminalną.Nowemu premierowi może więc po Nowym Roku grozić dymisja.
                  Dodaj odpowiedź 8 7
                    Odpowiedzi: 0
                  • bla bla IP
                    Jednego „cudownego” uzdrowiciela gospodarki mieliśmy, I, co? Wszystkich wydudłał bez mydła! Jeśli elektryk o szemranym życiorysie był prezydentem to nie dziwi mnie fakt, że historyk i bankster, wiadomego pochodzenia, został szefem wszystkich szefów resortowych. Jak dotychczas to jedynie działa machina propagandy sukcesu, a nie kolejnej porażki. Nie trudno się domyślić, że celem jest zwierzchnika sił zbrojnych MON. Obym tylko się mylił.
                    Dodaj odpowiedź 6 9
                      Odpowiedzi: 0
                    • Koniecpolski IP
                      Taaak. Wielkimi krokami zmierzamy w kierunku końca Piłsudskiego. Dziadek z obumierającym mózgiem, podziwiany przez Hitlera, obala demokrację, by stworzyć Sanację, która jak PiS, degeneruje się kadrowo i zostawia państwo pełne wielkich słów i patriotycznych uniesień, ale z 2/3 populacji w nędzy, skorumpowane i niesprawne, faszystowskie w istocie z prześladowaniami Żydów i opozycji, skłócone z sąsiadami i w praktyce nie posiadające sojuszników, które, gdy staje przed wielką próbą we wrześniu 1939 roku, to przegrywa 16:600 w trupach w czasie 1 miesiąca walk.
                      To gorzej niż Kaczyński kontra EU 1:27. Ale Kaczyński ma jeszcze parę lat na osiągnięcie stanu Polski stworzonej przez Naczelnika.
                      Gdy będzie źle, to okaże się, że USA znudziły się wojny w obronie obcych cywilizacji, a Francuzi i Niemcy na pewno nie będą umierać za Gdańsk położony w faszystowskim kraju, z którym nie mają żadnego związku emocjonalnego poza pamięcią o hydraulikach.
                      Dodaj odpowiedź 13 13
                        Odpowiedzi: 0
                      • Kaczynski premierem IP
                        Dlaczego prezes Jarosław Kaczyński nie objął premierostwa, czy nie starcza mu sił, czy zdrowia?
                        Dodaj odpowiedź 4 9
                          Odpowiedzi: 1
                        • ortega IP
                          Cokolwiek nieśmiało przypomnę, że to Jarosław Kaczyński zbudował Obóz Zjednoczonej Prawicy.
                          To Kaczyński przedstawił Andrzeja Dudę jako kandydata PiS na prezydenta.
                          To Kaczyński zaproponował Beatę Szydło na stanowisko premiera.
                          Jeżeli chcecie powiedzieć, że On nie wziął pod uwagę wszystkich opcji to sorki.
                          Ponownie oddał funkcję premiera w ręce człowieka, który Jego zdaniem najlepiej przysłuży się Polakom i Polsce.
                          Dodaj odpowiedź 25 6
                            Odpowiedzi: 2
                          • Złota Ciżemka IP
                            To nie jest roszada Kaczyńskiego. To ego Dudy czuło się zagrożone i chciał usunięcia autora sukcesu nie tylko swojego ale całej dobrej zmiany. Duda nie jest jednak aż cwany. Pytanie, kto mu podsuwa te pomysły i kto go wodzi za nos.
                            Dodaj odpowiedź 10 10
                              Odpowiedzi: 0
                            • absurd IP
                              Żenująca apologia Kaczyńskiego. To nie działaczy byli murem za Szydło tylko wyborcy PiS. Tylko w Warszawie wszyscy myślą,że po tej chamówie wszyscy wyborcy PiS go poprą, bo nie maja innego wyjścia. Bzdury. Wielu byłych wyborców PiS zostanie w domu.
                              Dodaj odpowiedź 15 16
                                Odpowiedzi: 0
                              • antyM IP
                                "Roszada Kaczyńskiego", czy roszada banku JP Morgan?!
                                Dodaj odpowiedź 12 9
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także