KrajKijów-Warszawa, wciąż trudna sprawa

Kijów-Warszawa, wciąż trudna sprawa

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Shutterstock
Dodano 58
JAK NAS PISZĄ NA WSCHODZIE | "Latem i jesienią należy oczekiwać kolejnego zaostrzenia polsko-ukraińskiego konfliktu z historią w tle" – uważa Mykoła Zacharow, dziennikarz portalu Zaxid.net.

Relacje między Kijowem a Warszawą pogarszają się mniej więcej od 2015 r. Zdaniem Mykoły Zacharowa, do ich dalszego zaostrzenia przyczynią się latem i jesienią rocznice tragicznych wydarzeń w polsko-ukraińskiej historii. 11 lipca mija 75 lat od „krwawej niedzieli” na Wołyniu. 1 listopada natomiast przypada stulecie wybuchu wojny polsko-ukraińskiej o Galicję Wschodnią. „Znając zamiłowanie urzędników, polityków i aktywistów do okrągłych dat, nowej „burzy emocji” w Polsce i na Ukrainie nie da się uniknąć” – komentuje Zacharow. Jego zdaniem jednak w XX i XXI wieku relacjom polsko-ukraińskim przyświecały przede wszystkim pragmatyczne cele, nawet w temacie pamięci historycznej. „Właśnie dlatego, żeby neutralizować negatywne następstwa polsko-ukraińskiego kryzysu historycznego, trzeba dobrze zrozumieć głębokie motywacje obu stron” – pisze dziennikarz.

„Giedroyć – humanista, demokrata, ale i pragmatyk”

W opinii Zacharowa pragmatycznej postawie polskich władz można zawdzięczać fakt, że konflikt o przeszłość na linii Warszawa-Kijów nie wybuchł od razu na początku lat dziewięćdziesiątych, ani w pierwszej połowie lat dwutysięcznych. Dziennikarz przypomina, że polską politykę wobec Ukrainy w tamtym czasie determinowała koncepcja Jerzego Giedroycia, zgodnie z którą tylko sojusz ze wschodnimi sąsiadami umożliwi trwałe uniezależnienie się od wpływów Moskwy. Zacharow przyznaje przy tym, że większość Polaków nie popierała tej wizji polityki zagranicznej. A jednak „demokratyczna Polska jako pierwsza uznała niepodległość Ukrainy i wspierała politykę prezydenta Leonida Krawczuka, za czasów którego Ukraina stała się realną barierą pomiędzy Polską a Rosją”. Według ukraińskiego dziennikarza Giedroyć był nie tylko „wielkim humanistą i demokratą”, ale i dalekowzrocznym pragmatykiem”, który miał świadomość, że bez niepodległej Ukrainy nie będzie niepodległej Polski. Zacharow chwali Polskę jako „adwokata Ukrainy”.

„AK i UPA szkodzą pojednaniu”

„Ale to wszystko bynajmniej nie oznaczało, że w Warszawie zapomnieli o Kresach Wschodnich” – zastrzega autor. – „Wspomnijmy tylko sprzeczki o to, jakie pomniki można budować na terenie Małopolski Wschodniej, epopeję wokół odbudowy Cmentarza Orląt Lwowskich, stworzenie „znaków” polskiej obecności ukraińskim terytorium, zapraszanie ukraińskich studentów do Polski, masowe rozdawanie „Kart Polaka”, wzmocnienie na Ukrainie pozycji Kościoła Rzymskokatolickiego, stworzenie warunków dla masowej imigracji zarobkowej dla Ukraińców, zwiększenie zainteresowania materiałami archiwalnymi, które potwierdzają prawo własności do nieruchomości i ziemi na Zachodniej Ukrainie, znajdujących się granicach Rzeczpospolitej według stanu na 1 września 1939 r”. – wylicza.

Słusznie zauważa, że podjęta przez Kwaśniewskiego i Kuczmę próba pojednania nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Jego zdaniem obaj prezydenci działali wówczas pragmatycznie, realizując swoje bardzo konkretne cele. Polska przed wejściem do UE potrzebowała zademonstrować brak sporów terytorialnych z Ukrainą. Kuczmie natomiast, celem realizacji wielowektorowej polityki zagranicznej, potrzebny był wartościowy sojusznik na Zachodzie. Z Kwaśniewskim o tyle łatwo było mu znaleźć porozumienie, że obaj byli postkomunistami.

Dalej dziennikarz przypomina kolejne etapy stopniowego pogarszania się relacji polsko-ukraińskich: od uznania Szuchewycza i Bandery bohaterami Ukrainy przez „pomarańczowego” prezydenta Juszczenkę po spór o ustawę o IPN. Jego zdaniem wielkim problemem może stać się rosnąca liczba ukraińskich migrantów w Polsce. Jeżeli – zgodnie z zapotrzebowaniem na siłę roboczą – nad Wisłę przyjedzie jeszcze kilka milionów Ukraińców, Polska przestanie być państwem monoetnicznym. Tym samym będzie to powrót do czasów wielonarodowej II Rzeczpospolitej.

Co w tym wypadku polska władza może zrobić? Ukraiński dziennikarz wylicza trzy możliwości. Pierwsza: ustanowić taki porządek prawny, zgodnie z którym imigrant ekonomiczny może przebywać w Polsce przez ścisłe określony czas. Druga: zezwolić na pobyt stały imigrantów i ich rodzin, ale pod warunkiem pełnej integracji i „przekształcenia ich w obywateli Polski – obywateli polskich pochodzenia ukraińskiego”. Trzecia: świadomie pozwolić na uformowanie się w Polsce wielomilionowej społeczności ukraińskiej z prawem do otrzymania wykształcenia w języku ukraińskim od przedszkola aż po szkołę wyższą, a także umożliwić działalność ukraińskich partii politycznych, organizacji społecznych oraz mediów. Oczywiście – co przyznaje Zacharow – trzeci wariant jest dla polskich władz (niezależnie od opcji politycznej) nie do przyjęcia.

„Najbliższa przyszłość pokaże, czy Warszawa i Kijów będą w stanie zachować zimną krew i działać pragmatycznie – czyli współpracować tam, gdzie to korzystne dla obu stron, i w sposób ostry, ale cywilizowany, bronić swoich interesów. Tak czy inaczej, niedopuszczalne jest we wzajemnych relacjach, żeby jedna strona stawała w szranki w mundurze Armii Krajowej czy Piłsudskiego druga zaś – z symboliką Ukraińskiej Armii Powstańczej, a co za tym idzie – żeby w XXI wieku Polska i Ukraina rozwiązywała swoje spory metodami dawnych polsko-ukraińskich wojen” – podsumowuje Zacharow. Stawianie znaku równości pomiędzy AK i UPA jest oczywiście dla polskiej strony niedopuszczalne. Ukraińcy traktują jednak UPA jako bojowników o swoją niepodległość, walczących z ZSRS, i nie przyjmują do wiadomości tezy o zbrodniczym charakterze tej organizacji.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ jfi

Czytaj także

 58
  • Rafal IP
    Jest jeszcze jedna droga postepowania z imugrantami ukrainskimi: pozwolic im w Polsce pracowac za najnizsze stawki a jednoczesnie zablokowac mozliwosc uzyskania polskiego obywatelstwa z prawem do natychmiastowego wydalenia. Beda nawozem historii na ktorej zakwitnie Rzeczypospolita
    Dodaj odpowiedź 6 1
      Odpowiedzi: 0
    • takjest IP
      Dzisiejsza Ukraina to jest raczej cos w rodzaju kompletnie rozpadajacego sie na czesci zamienne panstwa. Tak to widza ludzie w konkretnych naukach, np. socjolodzy, analitycy polityczni itp. ktorzy zawodowo ten stan opisuja. Obecny rzad w Kijowie jedno co potrafi robic po mistrzowsku, to wycieczyki do zachodnich kancelarii rzadowych w celach dostania nowych kredytow, jedynym towarem ktorym Kijow tam handluje to jest bezgraniczna rusofobia. Co przyniosl ten ostatni Majdan w Kijowie, ktorego celem bylo wprowadzenie krainy do Europy? Kompletne rozkradzenie mienia publicznego przez oligarchow, upadek klasy sredniej, kiedys przed Majdanem Ukraincy zarabiali ponad 400 dolarow US na miesiac, dzisiaj dostaja u siebie srednio okolo 300 dolarow miesiecznie, jezeli wogole maja prace, bo tam jest tez wielkie bezrobocie zwiazane z kompletnym upadkiem przemyslu. Azeby bardzo skromnie tam wyzyc jest potrzebne jakies 500 dolaros w miesiac, wiec mozna sobie tutaj wyobrazic jaka jest skala upadku Ukrainy, kraju w ekspresowej podrozy do tzw. 3. swiata. Do tego dochodzi deindustralizacja tego co tam jeszcze zostalo po tej bezczelnej grabiezy mienia publicznego, oligarchowie pomnozyli w ten sposob przez ostatnie lata swe bajeczne fortuny o wiele razy, a to przez nich rzadzone nieszczesne spoleczenstwo wpadlo w skrajne ubostwo, do tego dochodzi wojna domowa na wschodzie tego kraju i utrata Krymu, jakies 4-5 milionow obywateli tego kraju opuscilo na stale Ukraine w poszukiwaniu pracy, najwiecej w kierunku Rosji i Polski, jeszcze mozna wspomniec problem z neofaszystami i banderowskimi nazistami, ktorzy terroryzuja tamtejsze spoleczenstwo, kompletna korupcje wieksza nawet niz w Czernej Afryce i kleptomanie urzednikow i absolutna bezczynnosc wladz tego kraju w tym temacie, bo same te sa czescia calego problemu, a nie jego rozwiazania.

      Wielu zawodowych obserwatorow poilitycznych jest zdania, ze Ukraina wlasnie zaczyna sie rozwalac, wladzy centralnej tam kiedys nie bedzie wogole wedlug tej prognozy, a na jej miejsce wejda wladze regionalne, czyli jakies 15-20 bantustanow. Zapasc cywilizacyjna jest tam az tak wielka, ze Ukraina teoretycznie potrzebowala by jakies 30-40 lat rozwoju w normalnych warunkach, azeby osiagnac ten bardzo skromny poziom cywilizacyjny sprzed czasow Majdanu, te wszystkie astronomiczne dlugi zaciagniete przez obecne wladze oczywiscie nikt tam nie chce i nie bedzie splacal, Ukraina chce wszystko za darmo za jej rusofobie, np. dostawy polskiego wegla i oplat w strone Kijowa za jego uzytkowanie, czyli tam juz jest w polityce patologiczne kompletne warjactwo. Na Polonofobii nie sa w stanie wiele zarobic, bo i gdzie, no i bo Polska to jest juz kraj UE i kraj Nato, na Rusofobiii jeszcze mozna. Tego rodzaju problemy Ukraincy maja te z Wegrami, Rumunia i Slowacja, chodzi tu o miejszosci etniczne, ktorym te panstwa daja od lat swe obywatelstwo i paszporty, Polska chyba tez tak robi. Tak niestety wypada ten tragiczny bilans ostatnich lat tego protektaratu czy czegos w rodzaju prywatnego rancza pewnych sil politycznych z USA, ktorych to porady i dyktowana Kijowi polityka doprowadzily do kompletnej katastrofy tego calego kraju, niestety to wszystko bedzie sie jeszcze coraz bardziej poglebialo, bo w Kijowie nie ma najmniejszych oznak jakiegos opamietania w polityce, to wszystko przypomina jakis piromanow, ktorzy swiadomie czy nie unicestwiaja krok po kroku wlasna panstwowosc a wine za to zwalaja notorycznie na sasiednie panstwa, tez i na wasz kraj Polske. Kto sie orientuje zawodowo w temacie, moze to wszystko tylko potwierdzic.
      Dodaj odpowiedź 11 0
        Odpowiedzi: 0
      • ntech IP
        Spokojnie, Ukraincy wroca. Cala akcja ma na celu pokazanie Ukraincom alternatywy miedzy Polska i Rosja, swiatem zachodnim a ruskim mirem. Wychowanie opoznionego w rozwoju dziecka.
        Sami wybiora wlasciwie gdy otrzasna sie z moskiewskiej propagandy. I zaden Bandera im w tym nie przeszkodzi. To samo robimy z Bialorusinami.
        Dodaj odpowiedź 1 6
          Odpowiedzi: 0
        • tonader IP
          Należy chłodno pożegnać Ukraińców. Z ich strony nie będzie żadnej integracji. To są mrzonki. Integracje to my już mieliśmy na Wołyniu. Morawiecki powinien zrozumieć na jakie ryzyko nas wystawia i że to on będzie odpowiedzialny za ewentualny wybuch. Polska potrzebuje konsolidacji i stabilizacji a w ten sposób wszczepia się nam ukraiński nowotwór. Jedynym wyjściem jest tendencja do zrównania stawek w Polsce ze stawkami europejskimi ale ... żeby dać rodakowi zarobić?! ... absurd, lepiej ściągać najemników którzy część nieopodatkowanego dochodu /pozdrawiamy Lewiatana/ wywożą z kraju.
          Dodaj odpowiedź 10 1
            Odpowiedzi: 0
          • Londoner IP
            Z Ukraincami samoistnymi prawdopodobnie dogadalibysmy sie, ale tam joz rzadza pejsaci. Jerusalem Post chwalilo sie, ze Ukraina ma 4 nsjwieksza populacje Zydow na swiecie, a wiec niewatpliwie bedzie jatrzenie, banderyzowanie i napuszczanie jednych na drugich aby wygrac wlasny interes. Majac 2 mln. Ukraincow w Polsce lstwo o poeazne problemy, z cala pewnoscia niw wolno dawac im obywatelstwa, trzeba pozostawic furtke na wszelki wypadek.
            Dodaj odpowiedź 19 1
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także