KrajPiekara: Nie będzie pieniędzy i przeprosin dla Doroty Wellman. Proces wraca do punktu zero

Piekara: Nie będzie pieniędzy i przeprosin dla Doroty Wellman. Proces wraca do punktu zero

Dorota Wellman po tweecie Jacka Piekary domaga się od niego przeprosin w dwóch gazetach: „Wysokich Obcasach” oraz „Gazecie Wyborczej”
Dorota Wellman po tweecie Jacka Piekary domaga się od niego przeprosin w dwóch gazetach: „Wysokich Obcasach” oraz „Gazecie Wyborczej” / Źródło: JAN KUCHARZYK / DDTV / EAST NEWS
Dodano 99
Sąd Apelacyjny w Warszawie postanowieniem z dnia 19.06 w praktyce anihilował wyrok Sądu Okręgowego w sprawie Wellman vs Piekara. To znaczy, że Dorota Wellman nie dostanie ani pieniędzy, ani przeprosin, ani reklam wartych pół miliona – napisał pisarza na Twitterze.

Dziennikarka TVN Dorota Wellman pozwała polskiego pisarza fantasy Jacka Piekarę za wpis na Twitterze, w którym ten krytykował ją za udział w czarnych marszach. Co ciekawe, sąd wydał wyrok zaocznie, a pisarz dowiedział się o nim... od komornika.

Proces bez udziału pozwanego

Dorota Wellman pozwała Piekarę za wpis z października 2016 roku. "Do aborcji potrzebne jest zapłodnienie... Do zapłodnienia potrzebny jest seks...Dobrze wiedzieć, że Dorocie Wellman nie grozi aborcja!" – napisał pisarz na Twitterze oraz dołączył zdjęcie dziennikarki TVN. Wellman poczuła się urażona wpisem i złożyła pozew w sądzie, który liczył 33 strony.

Dziennikarka domagała się zwrotu kosztów, przeprosin, wykupienia reklam w „Gazecie Wyborczej” i przelewu na konto jednej z fundacji; łącznie ponad 470 tys. zł. Ostatecznie zapadł wyrok zaoczny, uwzględniający wszystkie wnioski powoda i wyrok się uprawomocnił. – Pisma z sądu są wysyłane na adres, pod którym nigdy nie mieszkałem, nikt ich nigdy nie odbiera. Dowiedziałem się o wyroku od komornika – opisywał sprawę kilka miesięcy temu Piekara.

W związku z całą sytuacją, adwokat pisarza zawnioskował o przywrócenie terminu rozprawy. Powołał się przy tym na fakt, że uczestnik postępowania o nim nie wiedział z przyczyn od siebie niezależnych.

Sprawa wraca do punktu zero

Dzisiaj pisarz poinformował na Twitterze, że Sąd Apelacyjny w Warszawie „postanowieniem z dnia 19.06 (a przyszło dziś!) w praktyce anihilował wyrok Sądu Okręgowego w sprawie Wellman vs Piekara”. Jak napisał Piekara, oznacza to, że dziennikarka „NIE DOSTANIE ANI PIENIĘDZY ANI PRZEPROSIN ANI REKLAM WARTYCH PÓŁ MILIONA”.

Pisarz podziękował tym, którzy wspierali go w walce o uczciwy proces oraz zapewnił, że teraz, kiedy sprawa toczyć się będzie zwykłym trybem, będą o niej poinformowane media.

/ Źródło: DoRzeczy.pl / Twitter
/ zma

Czytaj także

 99
  • Paweł IP
    Mam nadzieję, że to babsko przegra w sądzie.
    Dodaj odpowiedź 22 2
      Odpowiedzi: 0
    • zorro IP
      ona glupia myślala ze polacy ją bedana na  oltarze wynsić-------- polacy ją OLALI
      Dodaj odpowiedź 34 7
        Odpowiedzi: 0
      • obserwatorka IP
        Panie, Jacku...
        Śledzę doniesienia o tej całej żałosnej sprawie, i jakby to powiedziała moja córka, zastanawiam się "o co kaman"?
        Jestem całkowicie po pańskiej stronie, nie dlatego, że myślę / nie myślę podobnie jak Pan, lecz dlatego, że uważam, że spotkała Pana nie tylko niesprawiedliwość, ale zwykłe draństwo.
        Jak to możliwe, że w państwie, gdzie rządzi, podobno, "Prawo i Sprawiedliwość", o pozwie, "procesie" i wyroku, obywatel dowiaduje się z mediów i od komornika? Od takich sądów i wyroków już tylko krok do inkwizycji i palenia na stosie:(
        Gratuluję, że odzyskał Pan prawo do wznowienia terminu rozprawy, ale jednocześnie zastanawiam się czy, gdyby na Pana miejscu był "zwykły obywatel", a nie Pan, znany pisarz, którego sprawę nagłośniły media... czy on też uzyskałby anihilację wyroku? Czy już do końca życia on i jego dzieci spłacaliby wydumane roszczenia powódki?
        Gratuluję, popieram i kibicuję, mając nadzieję, że tym razem doczeka się Pan sprawiedliwości...
        Wracając do tego nieszczęsnego procesu-widmo...
        Tak się zastanawiam ZA CO został Pan skazany? Za to, że Pan tak POMYŚLAŁ, czy za to, że tak NAPISAŁ? Napisał Pan, że "do zapłodnienia potrzebny jest seks, dobrze wiedzieć, że Dorocie Wellman nie grozi aborcja"... Jeśli potraktować te słowa dosłownie, gdzie tu jest powód do obrazy? Czy Pani Wellman poczuła się urażona tym, że odmawia Jej Pan prawa do aborcji? Jeśli to byłoby powodem, to powinna mieć raczej pretensje do naszego rządu, który jej to prawo odebrał.
        Nie przypuszczam, żeby Pani W. była na tyle nieroztropna, żeby pretensje o zakaz aborcji mieć akurat do Pana... A więc jeśli nie uraziło Jej to, co Pan napisał, to pewnie chodzi o to, co Pan POMYŚLAŁ, czyli ukrył pomiędzy wierszami... Średnio inteligentny odbiorca Pana wpisu odczytał go tak jak ja... Pani Wellman nie grozi aborcja, bo do tego potrzebny jest seks, A ( w domyśle), Pani Wellman seksu nie uprawia, BO (w domyśle) nie jest atrakcyjna seksualnie...bądź nie znajdzie partnera (co na jedno wychodzi)...
        Czyli wychodzi na to, że Pan, Panie Jacku, nie miał prawa tak pomyśleć, bo Pani W. poczuła się taką insynuacją urażona, czyli w jej mniemaniu, jest to po prostu nieprawda. A jaka jest prawda? No właśnie... KTO ma to ocenić? Sąd? Czy ten wyrok oparł się na poczuciu estetyki Pana/ Pani sędziego?
        W takim razie miał Pan pecha, a Pani W. szczęście, że nie sądzili Jej internauci...
        Tak się zastanawiam, po co ta cała szopka z tym procesem? Po co nagłaśniać sprawę, która dla samej zainteresowanej powinna szybko zostać zamieciona pod dywan? Gdyby temat był oczywisty, jawnie niesprawiedliwy, to jeszcze bym zrozumiała. Ale przy tak kontrowersyjnej sprawie, jak ocena czyjejś "seksowności" lepiej było chyba przemilczeć. Jestem kobietą, podobno atrakcyjną, i gdyby mnie spotkała podobna "potwarz", wolałabym jak najszybciej o niej zapomnieć i na pewno nie byłoby to tematem opowiadanych przeze mnie anegdot. Po cóż zatem ten cały rozgłos? Jeśli seksowność/aseksualność Pani W, jest dla Niej tak drażliwym tematem, dlaczego zamiast pokazać klasę i odciąć się od tematu, jako niewartego Jej uwagi, rozpętała narodową dyskusję i ów drażliwy temat stał się tematem publicznym. Efekt jest taki, że po wrzuceniu w wyszukiwarkę nazwiska powódki, zamiast informacji o Jej dokonaniach zawodowych, mamy całą masę informacji o procesie wytoczonemu człowiekowi, który śmiał zakwestionować Jej seksualność... Czy o to chodziło? Czy komukolwiek potrzebna jest tego rodzaju "sława"? Po co w tak niemądry sposób zaprzepaścić swój dorobek antenowy? Dla mnie to jest dziwne, nielogiczne... jak strzał we własne kolano.
        Ale kontekst tego jest nieco inny... Nasuwa się pytanie CZY WOLNO NAM WYRAŻAĆ SWOJĄ OPINIĘ, która, choć niepochlebna, nie jest przecież wulgarna, nie ubliża nikomu i nie szkodzi wizerunkowi.
        Gdyby Pani W. zarabiała na życie atrakcyjnością swojego ciała, taki wpis, może, mógłby wpłynąć na Jej np. propozycje zawodowe. Ale przecież wszyscy wiemy, że atrakcyjność wizualna powódki nie ma nic wspólnego z Jej dokonaniami zawodowymi. Strat więc żadnych z tego tytułu nie poniosła. Za cóż więc przepraszać? W internecie aż roi się od "nieuczciwych polityków", "pijanych celebrytów", 'nieodpowiedzialnych matek", "źle ubranych aktorek", "kiepsko ostrzyżonych prezenterów".... Gdyby nie odrobina dystansu i zdrowego rozsądku, przecież Ci ludzie nie wychodziliby z sądów. Dążymy do absurdu, gdzie można dostać wielomilionowe odszkodowanie za brak informacji na kubku, że kawa może być gorąca:(
        Gdzie jest granica wyrażania naszej opinii? Pomijam wulgaryzmy, celowe szkalowanie, czy pisanie nieprawdy... ale jeśli naszym cenzorem będą subiektywne odczucia adresata, dojdziemy do paranoi.
        Według tego schematu, 80 % komentarzy pod tym artykułem nadaje się na materiał do pozwu.
        Czy Pan "jazgarz" też wkrótce stanie przed sądem za porównanie Pani W. do kozy, gdzie wynik tej konfrontacji jako partnerki do seksu jest korzystny dla... kozy? Ten komentarz akurat jest obleśny, ale... nie dajmy się zwariować. Za co przeprosiny? Za co zadośćuczynienie? Jakie straty? Większej straty wizerunkowej, jak rozdmuchanie tej sprawy, jakoś nie mogę sobie wyobrazić... Aż chciałoby się zapytać Pani W "no i po co Ci to było? Teraz większość opowiada się po stronie Pana Jacka Piekary, a temat seksownośći/aseksualności stał się publiczny. Strzał w kolano.
        Ale żeby nie było, że wszyscy tak uważają, Pani W. ma też swoich orędowników, np. w kwestii "odszkodowania" na konto wskazanej fundacji... No cóż, chwalebna to dobroczynność... z cudzej kieszeni...
        Reasumując, Panie Jacku, trzymam kciuki i życzę, żeby sąd miał więcej dystansu do całej sprawy, Pani W. żeby jak najszybciej zapomniała o wszystkim, a nam wszystkim, abyśmy czasem się zastanowili, co i gdzie piszemy, a wszystkim "pokrzywdzonym" i "krzywdzącym"... NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ
        Dodaj odpowiedź 42 14
          Odpowiedzi: 1
        • SOP78 IP
          A kto to jest Dorota Wellman?
          Dodaj odpowiedź 33 10
            Odpowiedzi: 0
          • obserwatorka IP
            no tak...
            Dodaj odpowiedź 13 2
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także