OpinieKult morderców Polaków nie jest antypolski

Kult morderców Polaków nie jest antypolski

Ukraińscy nacjonaliści na pochodzie 14 października, w rocznicę powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii
Ukraińscy nacjonaliści na pochodzie 14 października, w rocznicę powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii / Źródło: Nurphoto /Getty Imagas
Dodano 127
Zgadzam się z Anną Piotrowską, że polityka wschodnia Warszawy poniosła fiasko. Jednak widzę inne niż moja redakcyjna koleżanka przyczyny i okoliczności tej klęski. Jedną z nich jest… brak poszanowania i zrozumienia dla ukraińskiej wrażliwości historycznej.

„Wyrzekliśmy się polskości Kresów Wschodnich, ofiary ludobójstwa na Wołyniu skazaliśmy na zapomnienie” – pisze Anna Piotrowska. Pierwsza uwaga: może zabrzmi to brutalnie, ale Lwów, Iwano-Frankowsk (dawniej Stanisławów) i Tarnopol to są dziś miasta ukraińskie. I nie widać żadnych możliwości, aby ten stan rzeczy zmienić. To nie jest kwestia politycznej poprawności, ale politycznego pragmatyzmu. Jeśli Rosja ledwo sobie radzi z okupacją Krymu i Donbasu, zmagając się z zachodnimi sankcjami, to tym bardziej Polski nie stać na to, by „wrócić” na kresy. Inna sprawa, że to właśnie Galicja, która przed wojną należała do Rzeczpospolitej, jest kolebką i najsilniejszym ośrodkiem ukraińskiego nacjonalizmu. Ewentualny „powrót” na te ziemie oznaczałby wojnę domową z walczącymi o niepodległość Ukraińcami. Oczywiście, to tylko daleko idące imperialne dywagacje – bo przecież potępiamy Putina i jego imperialne zapędy, prawda? A skoro tak, to bądźmy konsekwentni i uznajmy – zgodnie ze słusznymi wymogami naszej cywilizacji – że nie ma sensu otwierać separatystycznej puszki Pandory, a integralność terytorialna to rzecz święta. Ktoś zapyta: po co to piszę, skoro „wyrzekanie się polskości kresów” to jedynie sentyment, bez żadnych konsekwencji. Jeśli tak, to po co rozdzierać szaty nad Lwowem? Dla samego sentymentu? Żeby podenerwować nielubianego sąsiada? Czy żeby okazać solidarność Polonii, która i tak jest w dużym stopniu wynarodowiona? Jakie to ma mieć praktyczne konsekwencje? Jeśli będziemy pielęgnować „polskość” Lwowa i Wilna, to nie zdziwmy się, jeśli aktywny sentyment do Szczecina i Wrocławia poczują Niemcy. Potrzebne nam to? Tak, wiem, że nie mają prawa, bo Hitler itd., ale w polityce liczy się siła i słabość, a nie dobro i zło (chyba że dobro i zło poparte siłą).

„Ofiary ludobójstwa skazaliśmy na zapomnienie” – ten argument jeszcze kilka lat temu był zdecydowanie słuszny. Dziś, po uchwale Sejmu w sprawie ludobójstwa, po filmie Smarzowskiego, po tym, jak półki księgarń uginają się od publikacji na temat Wołynia – o przemilczeniu nie ma mowy. Inna sprawa – blokowanie ekshumacji. Tu Anna Piotrowska ma rację – Wjatrowycz stosuje wobec Polski szantaż. Stawką jednak nie jest wyłącznie pomnik UPA w Hruszowicach. Po obu stronach polsko-ukraińskiej granicy jest mnóstwo miejsc pamięci obu narodów. Wjatrowycz proponuje układ „wszystkie za wszystkie”, czyli: jeśli Warszawa zalegalizuje wszystkie ukraińskie miejsca pamięci na terenie Polski, Kijów zrobi na Ukrainie to samo z polskimi miejscami pamięci. Twierdzi przy tym, że to „uczciwy układ”, bo to Polacy zostawili więcej kości na Ukrainie niż Ukraińcy w Polsce…

I tu dochodzimy do sedna polityki historycznej Kijowa: polega ona na symetrii win. Ukraińscy historycy rozpatrują Wołyń w szerszym kontekście wojny polsko-ukraińskiej. Oczywiście, chcą rozmyć odpowiedzialność za zbrodnie swoich bohaterów. Jednak nie tylko… Anna Piotrowska rozpatruje problem ukraińskiej pamięci z polonocentrycznej perspektywy. Tymczasem „wroga trzeba poznać” – nawet więc porównując Ukraińców z Niemcami i Sowietami, nawet odmawiając im prawa do niepodległości (jak czyni to rozmówca mojej koleżanki), warto jednak spróbować zrozumieć, z czego wynika taka a nie inna argumentacja naszych adwersarzy. W 1939 roku OUN próbował wzniecić powstanie na kresach, w 1942 roku doszło do antyukraińskich wystąpień na Chełmszczyźnie, w latach 1943-44 UPA przeprowadziła antypolską akcję na Wołyniu i w Galicji, w 1944 roku na Chełmszczyźnie oddziały AK przeprowadziły antyukraińską akcję na Chełmszczyźnie, a w 1945 roku połączone siły AK i UPA (na poziomie lokalnym, niepopartym przez centralne kierownictwo) przeprowadziły wspólny atak na Hrubieszów. Czy teraz jest zrozumiałe, że dla Ukraińców to był konflikt, a nie jednorazowa ludobójcza akcja? Oczywiście, historycy pokroju Wjatrowycza próbują to relatywizować, twierdząc, że albo straty po obu stronach są podobne, albo że nawet jeśli Polaków zginęło więcej, to mają za swoje, należało się im za „antyukraińską” politykę II RP! Oczywiście, to rozszerzenie kontekstu daje nam większą wiedzę na temat przyczyn i atmosfery tamtych lat, ale nie zmienia faktu bezspornego – najtragiczniejszym, najbardziej zbrodniczym wydarzeniem tego konfliktu była rzeź wołyńska.

„Ledwie kilka miesięcy temu, wielki kat Polaków naczelny dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii Roman Szuchewycz odpowiedzialny za ludobójstwo na Wołyniu został patronem jednej z kijowskich ulic” – pisze Anna Piotrowska. Rzeczywiście, z polskiej perspektywy to skandal. I Anna ma rację, gdy pisze, że w sprawie Szuchewycza Polacy nie protestowali tak śmiało, jak Ukraińcy w sprawie Orląt Lwowskich na polskim paszporcie. To słabość naszej dyplomacji. Ale uderzenie pięścią w stół i ultimatum „z Banderą do Europy nie wejdziecie” sprawy nie rozwiąże. Ukraińcy nie posłuchali Rosji, naprawdę komuś się wydaje, że posłuchają Polski? Na język siły odpowiedzą siłą. A przecież, gdyby na Ukrainie istniało jakieś polskie soft power, można było sprawę rozwiązać inaczej. Dobry przykład takiego rozwiązania podsunął w rozmowie z "Do Rzeczy" Jevgenij Bilonozhko, redaktor naczelny portalu polsko-ukraińskiego Polonews. Debata nad Szuchewyczem trochę trwała w kijowskiej radzie. Jak mówi Bilonozhko, gdybyśmy mieli tam swoich ludzi, mogliby sugerować radnym inne rozwiązania – jednym z dowódców UPA był Taras Bulba-Boroweć, który protestował przeciw rzezi wołyńskiej, trzeba było za takimi bohaterami lobbować! A tak, polska dyplomacja jest jak zwykle zaskoczona. Od trzech lat wspieramy Ukrainę, a Ukraina dalej czci OUN/UPA, i od trzech lat wybucha co jakiś czas wielkie zdziwienie, że oto na przykład polscy żołnierze przemaszerują ulicami Kijowa przy dźwiękach upowskiego hymnu. A jaki hymn ma być grany podczas święta niepodległości państwa, które gloryfikuje takie a nie inne formacje. Ależ to są mordercy, trzeba twardo to uświadamiać Ukraińcom! – mówią nasi „znawcy”. Ależ nie! Roman Szuchewycz nie jest nad Dnieprem wielbiony za to, że mordował Polaków! Roman Szuchewycz, czy nam się podoba czy nie, jest dla Ukraińców bohaterem walk z Sowietami! Ostrze ukraińskiego nacjonalizmu, który ukształtował się w opozycji do Polski i na krwi polskich cywilów, zwrócone jest dziś zdecydowanie przeciwko Rosji. Nie ma oczywiście żadnych gwarancji, że czciciele Szuchewycza nie przypomną sobie, z kim ich idol najpierw, i jakimi środkami wojował. Jednak na tę chwilę ukraińscy nacjonaliści mają dwóch wrogów: Rosję oraz obecną ukraińską władzę. A obecna ukraińska władza nie tylko toleruje, ale i wspiera kult OUN/UPA nie dlatego, że szykuje się do kolejnej eksterminacji Polaków, ale dlatego, że na czas konfliktu zbrojnego na wschodzie potrzebny jest symbol. A na ten symbol nie nadaje się propolski Petlura – socjalista, który wszystko przegrał. O Szuchewyczu nakręcono biograficzny film „Neskorenyj” (niezłomny – brzmi znajomo dla ucha polskiego nacjonalisty, prawda?). O czym to film? O walce „dzielnego bohatera” z… sowieckim okupantem. Epizodycznie pojawiają się wątki walki z Polakami (zamachy na polskich urzędników w międzywojniu). Nie ma jednak ani jednej sceny, w której „dzielni bohaterowie” OUN/UPA mordują polskich cywilów. Bo to nie z tego są dumni gloryfikatorzy tej formacji. Ich podejście dobrze oddaje przykład Władysława Kowalczuka, działacza Korpusu Narodowego, który brał udział w marszu ku czci Szuchewycza, by potem złożyć kwiaty na pomniku ofiar Wołynia. Ukraińscy nacjonaliści wychodzą z prostego założenia – „wy macie swoich bohaterów, my swoich”.

Anna Piotrowska cytuje wypowiedź Włodzimierza Pawluczuka: "Nie byłoby jednak niepodległej Ukrainy, nie byłoby historii narodu ukraińskiego jako narodu politycznego, walczącego o pełną niepodległość, gdyby nie nacjonalizm, gdyby nie UPA, gdyby nie narodowy fanatyzm jednostek opętanych szaleńczą ideą stworzenia z amorficznej 'ruskiej' masy bitnego, znaczącego dziejowo narodu”. Niestety, ale takie opinie świadczą o ignorancji rozmówcy mojej koleżanki. Już powyżej uzasadniłem, dlaczego Ukraina buduje swoją tożsamość w oparciu o UPA – na trudne czasy potrzebni są bezkompromisowi bohaterowie. A że skompromitowani?! A kto o tym wie?! Na Ukrainie znana jest historia walk UPA z NKWD, a nie zbrodni wojennych tej formacji. Ukraińcy nie są takimi pasjonatami historii jak Polacy, im wystarczy symbol, nie potrzebują pogłębionej wiedzy. Natomiast twierdzenie, że bez UPA Ukraińcy są amorficzną masą, zdradza nieznajomość ukraińskiej historii. Wspomniany Korpus Narodowy, a więc najbardziej dynamiczna grupa ukraińskich nacjonalistów, w dużej mierze, oprócz Bandery i Szuchewycza, opiera się na tradycji kozackiej. Tożsamość naszych sąsiadów zasadza się na „świętej trójcy” bohaterów: kozackiego hetmana Bohdana Chmielnickiego, romantycznego poety Tarasa Szewczenki (tym, którzy kojarzą go z antypolskim poematem „Hajdamacy” przypomnę, że napisał również propolski wiersz „Do Polaków”) oraz Bandery. Pierwsza nowoczesna powieść w języku ukraińskim została napisana pod koniec XVIII wieku, przełom XIX i XX wieku to z kolei już dojrzała ukraińska literatura z tak wybitnymi twórcami jak Iwan Franko i Lesja Ukrainka. Cały XIX wiek to rozwój ukraińskiej tożsamości narodowej – na dziesięciolecia przed powstaniem OUN! Tożsamość ta musiała być już wówczas silna, skoro car musiał tłumić ją wprowadzaniem przepisów, zabraniających publikacji w języku ukraińskim… Dlatego też mówienie, że bez kultu zbrodniarzy nie ma Ukrainy, to powtarzanie ahistorycznych bredni rosyjskiej propagandy. Można i trzeba potępiać zbrodnie UPA, ale nie można być ignorantem…

Anna Piotrowska pisze też:

„Warto zwrócić uwagę, że także strona ukraińska w swojej retoryce dotyczącej rzezi wołyńskiej, oprócz próby zrównywania katów z ofiarami, sięga po argumenty antyrosyjskie (czyżby wyczuwając nastroje polskiej klasy politycznej?). Ledwie w ubiegłym roku Wołodymyr Wiatrowycz przekonywał, że w Polsce temat Wołynia jest upolityczniony i wykorzystuje to rosyjska propaganda. Także wcześniej pojawiały się głosy ze strony Ukraińców, że „zbrodniarza” i „satelitę” Adolfa Hitlera uczyniła ze Stepana Bandery komunistyczna propaganda, której celem było skłócenie Ukraińców z Polakami i Rosjanami”.

Pozwolę sobie nie zgodzić się z powyższą tezą niemal w całości. To prawda, że Ukraińcy zrównują katów z ofiarami. Jednak absolutnie nie mogę się zgodzić z sugestią, jakoby Kijów sięgał po argumenty antyrosyjskie, by przypodobać się Polakom. Przypominam, że Ukraina od 3 lat prowadzi niewypowiedzianą wojnę z Rosją, naprawdę więc nie musi sięgać po coś, co jest integralną częścią obecnej tożsamości narodowej Ukrainy. Tak jak wspomniałem – Ukraińcy czczą Banderę szczególnie dzisiaj, bo jego ruch walczył po II wojnie światowej z Moskwą, a więc praktycznie z tym samym przeciwnikiem, z którym obecnie walczy niepodległa Ukraina. I nic dziwnego, że Kijów uważa, iż do wizerunku Bandery przyczynili się komuniści – mieli w tym interes, bo banderowcy walczyli z Sowietami. Oczywiście, mieli łatwe zadanie, bo banderowcy na złą sławę zasłużyli. Nie można jednak zapominać, ze każdy naród ma „swojego Banderę” – Polacy – tego, który przed wojną organizował akty terroru przeciw polskim władzom (czyli robił to samo, co Piłsudski przeciw caratowi), a w czasie wojny był duchowym patronem ludobójczej akcji antypolskiej (tu już nie ma analogii z Piłsudskim); Ukraińcy – tego, który walczył o niepodległość Ukrainy; Rosjanie – tego, który walczył z Sowietami, i który teraz jest symbolem oporu przeciw Rosji.

Fiaskiem polskiej polityki wschodniej nie jest to, że nikt nie tupał nogą, gdy Ukraina się banderyzowała. Fiaskiem polskiej polityki wschodniej jest to, że nikt nie próbował z Ukrainą odpowiednio wcześnie rozmawiać, nie próbował Ukrainy zrozumieć, zaproponować kompromisu. Niestety, wciąż niedoścignione sukcesy w obszarze polskiej polityki wschodniej odniósł – na innych frontach skompromitowany – Aleksander Kwaśniewski. W 2002 roku wybitny ukraiński historyk, jako jeden z nielicznych piszący odważnie o zbrodni wołyńskiej, z powodów politycznych oblał habilitację. Taka była atmosfera. A rok później Kwaśniewski spotkał się z Kuczmą w Porycku-Pawliwce, i padły wówczas, uzgodnione przez obie strony, słowa o ludobójstwie. Wcześniej udało się wyremontować cmentarz Orląt Lwowskich, który dziś jest na cenzurowanym. Teraz takie gesty są w naszych wzajemnych relacjach nie do pomyślenia.

To wszystko nie oznacza jednak, że trzeba do ukraińskich nacjonalistów ładnie się uśmiechać i prosić o wybaczenie. Trzeba natomiast zwrócić uwagę na większe niż kult UPA zagrożenie, którego Anna Piotrowska nie artykułuje. Choć paradoksalnie, od nieświadomego nawiązania do tego zagrożenia zaczęła swój tekst. „Wyrzekliśmy się polskości Kresów…”. Warto odpowiedzieć na pytanie: a czy Ukraińcy wyrzekli się ukraińskości Chełma i Przemyśla? Trzeba pamiętać, że te miasta zajmują ważne miejsce w ukraińskiej tożsamości. W Chełmie swoją stolicę miał jedyny w historii Ukrainy król. W Kijowie działa stowarzyszenie Ukraińców deportowanych z Chełmszczyzny. W Przemyślu silna jest ukraińska mniejszość. Andrij Tarasenko z Prawego Sektora nie raz wyrażał głośno swoje nadzieje na „odzyskanie” tego miasta. Roman Korszuk, historyk związany z ruchem nacjonalistycznym, uważa, że Chełmszczyznę utracili Ukraińcy w rezultacie „walk z szowinistycznymi bandami polskimi”. Z drugiej strony Olena Semeniaka z Korpusu Narodowego kategorycznie zapewnia, że jej partia nie popiera żadnych pretensji terytorialnych. Może lepiej brońmy tego, co mamy, zamiast marzyć o Lwowie czy pouczać sąsiadów. Żaden protest nie sprawi, że Bandera zniknie z ukraińskiego panteonu. Atakując pryncypialnie Kijów za coś, czego nie rozumiemy, możemy w odpowiedzi usłyszeć oskarżenia o imperializm. A Ukraińcy już z jednym imperium, jak na razie, skutecznie sobie radzą…

Czytaj także:
Kult zbrodniarzy na Ukrainie. Fiasko polskiej polityki wschodniej

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ dcy
 127
  • Marcin IP
    A dwa lata temu zaczynaliśmy z ambitnymi planami dołączenia do normandzkiej czwórki.
    Dodaj odpowiedź 3 4
      Odpowiedzi: 0
    • don marco IP
      Pan, który jest autorem tego artykułu powinien wylądować w pokoju bez klamek.
      Dodaj odpowiedź 37 14
        Odpowiedzi: 0
      • aras39@tlen.pl IP
        Ostatecznie Ukraińcy zgodził się na renowację cmentarza Orląt Lwowskich. Czy każdy zdaje sobie sprawę, jak wielki to były gest Ukraińców w naszą stronę?
        Wyobraźmy sobie sytuację, że Niemcy na Opolszczyźnie, na Górze Św. Anny chcą odbudować cmentarz ochotników z Freikorps, którzy walczyli o niemieckość Górnego Śląska.
        Co by się działo? Jaka by była reakcja polityczna? Jak zareagowałaby opinia publiczna?
        Nie trzeba być wielkim znawcą historii by to ogarnąć.
        Trzeba zawsze ( przynajmniej) próbować zrozumieć punkt widzenia drugiej strony. Bo myślenie, że moje musi być " na wierzchu " i to za wszelką cenę, prędzej czy później prowadzi w ślepy zaułek....
        Dodaj odpowiedź 14 46
          Odpowiedzi: 2
        • Wiśniowiecki IP
          Chwała żołnierzom 202. batalionu oraz uczestnikom operacji "Wisła".
          Dodaj odpowiedź 43 6
            Odpowiedzi: 1
          • belfegor IP
            Te dywagacje są oderwane od kontekstu okupacji niemieckiej tych terenów. Głównym wrogiem okupantów niemieckich na tych terenach była ludność Polska, która dawała wsparcie AK i partyzantce. Niemcy byli w trudnej sytuacji militarnej zaczęli przegrywać, potrzebowali sojusznika na zapleczu. Podpuścili Ukraińców proponując im "Samoistnu Ukrainu". I się zaczęło. Lokalne incydenty nie miały wpływu na doktrynę walki z Polakami. Prosty fakt, Bandera wylądował po wojnie w Niemczech, na pewno w nagrodę za pomoc w wojnie na wschodzie !!
            Dodaj odpowiedź 26 4
              Odpowiedzi: 0
            • oonathe IP
              Mówi Pan, że Wołyń to  była część szerszego konfliktu, a ja powiem Panu, że narzędziem rozwiązywania konfliktów są żołnierze. Jeżeli napada się na cywili i morduje się tysiące kobiet i dzieci, w dodatku w tak bestialski sposób, to jest to po prostu zwykła czystka etniczna, LUDOBÓJSTWO, a nie konflikt. Niech Pan spojrzy na przykład sprawy polsko-czeskiej i sporu o terytoria pomiędzy 1918 i 1938 rokiem, to jest konflikt. Wydarzenie na Ukrainie to był zwykły masowy mord, a najgorsze jest to, że oni na tym zbudowali poczucie swojej tożsamości narodowej
              Dodaj odpowiedź 66 3
                Odpowiedzi: 0
              • Sceptyk IP
                Ukraina to naród sztuczny, zajmujący tereny, które według wszelkiej przyzwoitości nam się należą i historycznie wrogi Polsce; co nie oznacza, że nie możemy z nim współpracować, kiedy odpowiada to naszym interesom.
                Tylko, że do tej pory pro-ukraińska polityka zagraniczna była wręcz niezachwianym dogmatem każdej władzy. Dlatego ten naród czcący zbrodniarzy wojennych (Banderę) i zdrajców (Chmielnickiego) przyzwyczaił się do otrzymywania bezwarunkowej pomocy. Muszą zrozumieć, że czasy naszej uległości i cierpliwości wobec nich się skończyły i nie wrócą.
                Posiadamy cztery razy większą gospodarkę, choć mniejszą, to nowocześniejszą armię i wywiad, który przynajmniej częściowo został oczyszczony (dzięki likwidacji WSI) z dziwnych powiązań. Czas najwyższy zacząć budować tą relację z pozycji siły.
                Dodaj odpowiedź 51 7
                  Odpowiedzi: 0
                • dziadek IP
                  Jeśli ktoś uważa że Polakom pomordowanym na Wołyniu nie należą się groby nie może być mile widziany w Polsce.
                  Dodaj odpowiedź 68 3
                    Odpowiedzi: 0
                  • jednak rozbiór tzw Ukrainy na 2 części IP
                    myli się pan. Nie będzie wkroczenia polskiej armii do Lwowa bez równoczesnego wkroczenia Rosjan do Kijowa i Odessy. Polska nie ma sił, by samemu wyrysować mapę. Nie będzie po powrocie na kresy również żadnej wojny domowej, bo realia są po prostu takie, że dominuje tam dziś język ukraiński, białoruski, rosyjski. Inny jezyk, więc inna kultura, inne klasy społeczne, inne partie polityczne. Nie ma od tego ucieczki. Ale nasza historia przewiduje model doskonale ogarniający tego typu przypadki, w końcu przez większość czasu Polska była Rzeczpospolitą Oboja Narodów. Tym drugim był oczywiście naród ruski, z mową ruską, zamieszkujący Wielkie Księstwo Litewskie. Tym razem, rozwiązanie musiałoby być analogiczne, z osobnym sejmem, rządem, premierem, a wspólnym prezydentem, ministrem wojny, spraw zagranicznych, transportu, energii, handlu, emisji pieniądza i ceł, administracji centralnej i paru innych. Tyle. Nie żadna autonomia tylko część składowa państwa z osobnym rządzem i własnym sejmem, policją, własnym ministerstwem kultury, nauki, sprawiedliwości, gospodarki, finansów, pomocy społecznej, administracji, ministrem OT itd. Znacznie szerszy zakres swobody niż ma Szkocja w ramach Wielkiej Brytani.
                    Dodaj odpowiedź 27 4
                      Odpowiedzi: 1
                    • prawatywa IP
                      Powtórzę tu kilka zdań napisanych wcześnie w rozmowie z osobą o nicku "Rashid" ale w wersji rozszerzonej.

                      Po obu stronach są urazy. W tej chwili, wobec pamięci po Wołyniu, dużo są one większe po polskiej stronie. Ale przed wojną to Ukraińcy widzieli siebie w roli poszkodowanych. I to przez wieki. Do jakiego stopnia jest to słuszny żal, powinno być tematem otwartej debaty. Ja, na przykład, nie czuję się odpowiedzialny za rozpasanie polskiej arystokracji na Kresach, ale dla Ukraińców może to być tylko mało znaczący niuans. Kiedyś przypadkiem trafiłem na wspomnienia brytyjskiego generała, który jako gość Radziwiłła spędził na Polesiu niezły kawałek życia, od 1919 do 1939 (poza zimowymi wakacjami na Wyspach). Obszerny fragment tych wspomnień był poświęcony właśnie Polsce. Jest tam wiele interesujących spostrzeżeń zarówno o wojnie bolszewickiej (w której uczestniczył jako przedstawiciel brytyjskiej misji wojskowej) oraz o hulaszczym życiu polskiej arystokracji oraz traktowaniu służby i pozostałych, de facto, poddanych na Polesiu (w przedrewolucyjnej Ukrainie musiało być podobnie, a później polska administracja też ich nie rozpieszczała). Oczywiście dla wysokiej rangi generała brytyjskiego takie obserwacje dokonywały się tylko mimochodem. Dla zainteresowanych link:
                      Adrian Carton de Wiart https://pl.wikipedia.org/wiki/Adrian_Carton_de_Wiart

                      Drogi "Rashid". Twoja wypowiedź jest zrównoważona i bez względu na to, czy się z nią zgadzam czy nie, głosy takie jak Twój zawsze muszą być częścią dyskusji. Staram się je dokładnie zrozumieć, a jeśli coś pomylę, to oczekuję równie kulturalnego sprowadzenia mnie na właściwą drogę. Najczęściej, niestety, słyszę zwykłe prucie pysków gawiedzi, jaka gromadzi się na forach internetowych będących w dzisiejszych czasach dla niej często są jedynym źródłem informacji. Mam wrażenie, że Pieczyński napisał swój artykuł bardzo uważnie właśnie tak, aby nie uderzyć nikogo w twarz i jednocześnie aby zarysować najważniejsze ogniska konfliktu. Nie oczekuje on zachwytów jednej ze stron, bo wtedy negatywna reakcja drugiej będzie pewna. Pokazuje natomiast drogę do odnalezienie po drugiej stronie skłonnych do rozmowy, która nie cofnie nas 70-80 lat wstecz, podczas gdy przed nami stoi problem Rosji manipulującej nastrojami u swoich dawnych satelitów. Tak, uważam, że duża część obecnej wojny polsko-polskiej jest wynikiem straszenia i podjudzania Polaków poprzez media społecznościowe, fora internetowe, a może czasem wręcz poprzez kupionych pismaków. Byłoby dziwne, gdyby Ukraina nie była pod podobnym atakiem.
                      Dodaj odpowiedź 10 7
                        Odpowiedzi: 3
                      • rutmistrz IP
                        To tak jakby od wszystkich Rosjan oczekiwać potępienia Stalina. Tak jakoś się składa, że z różnych powodów nie jesteśmy postrzegani , tak jakbyśmy chcieli, przez naszych sąsiadów. Mają do nas pretensje o różne rzeczy i my do nich także. Ale mimo tego np. z Czechami wspieramy się w grupie Wyszehradzkiej w sprawie uchodźców i nie współpracujemy w sprawie transportu drogowego i kilku innych. Węgrzy współpracują z nami w grupie wyszehradzkiej, ale nie chcą słyszeć o sankcjach na Rosję. Zamiast więc pałać niespełnioną miłością do Ukrainy, jak czyniły to poprzednie ekipy, zastosujmy model już sprawdzony: budujmy swoją politykę gospodarczą w oparciu o analizę zysków i strat, a politykę historyczną opartą o własną narrację i doświadczenia, bez oglądania się jej na oceny przez Ukraińców. I bez żadnych faworów, albowiem wizja Europy przedstawiona przez Giedroycia jest już nieaktualna.
                        Dodaj odpowiedź 16 1
                          Odpowiedzi: 0
                        • Tychik IP
                          Pan redaktor stawia wysokie wymogi stronie polskiej, a nawet pod koniec zwyczajnie już grozi nam,(strachy na Lachy : ))) i jednocześnie żadnych Ukraińcom!? A przecież pojednanie, czy wybaczenie powinno opierać się na obustronnej dobrej woli, a NIE żeby jeden zgarniał wszystko!?
                          Ukraińców(zauważmy że Rosjan i innych na wchodzie też) nie stać nawet na zwykłe przepraszam, czy wymowny pojednawczy gest jak przykładowo kiedyś Brant!?
                          W zamian wnioskujemy z tego co pan pisze że:
                          Ukrainie do odnalezienia własnej tożsamości narodowej potrzebna jest ideologia faszystowska!?
                          Do walki z Rosją stare wypłowiałe już mundury SSmańskie!?
                          A do "dobrych" relacji z Polakami ,polska krew na ich rękach i to już w trzecim pokoleniu!?

                          Ja sam jestem zwolennikiem koncepcji śp prezydenta LK i dalej uważam że to jest najlepsze rozwiązanie dla wszystkich zainteresowanych stron! Ale ponieważ "do tańca trzeba dwojga",
                          to niestety musimy zbliżenie naszych narodów zawiesić na kołku na czas nieokreślony, nie ma dalej sensu!
                          Dlaczego tak się stało będziemy pewno jeszcze długo roztrząsać, ale JUŻ nasuwa się więc pytanie:
                          I CO DALEJ W NOWEJ SYTUACJI???
                          Pozwolę sobie powtórzyć i tu jeszcze raz:
                          To co się dzieje wcale nie oznacza że mamy się teraz źle czy wrogo nastawić do tych Narodów,
                          NIE POPADAJMY ZE SKRAJNOŚCI W SKRAJNOŚĆ! W dzisiejszej dobie musimy przecież utrzymywać dobre ,ale tylko KOLEŻEŃSKIE , PARTNERSKIE STOSUNKI , I JUŻ OD TEJ CHWILI WSZYSTKO OPARTE NA WZAJEMNOŚCI I CO WAŻNE PARTNERSKIM ROZLICZENIU!!! Nie róbmy im więcej żadnych "prezentów" a tylko wzajemnie handlujmy!!!
                          Prezydent również jednak absolutnie NIE powinien tam teraz jechać, i to może być PUNKT ZWROTNY nie tylko w stosunku do Ukrainy, ale i całej "polityki wschodniej". Podobne niechętni są nam przecież Litwinii i Białorusini !
                          A WAŻNA KWESTIA NA DZISIAJ TO: TO ZATRUDNIANIE UKRAICÓW W POLSCE!
                          I WCALE NIE CHODZI MI O "ODWETY",nie mścijmy się na zwykłych ludziach bo to pogorszy tylko sytuację! Tym bardziej że chcą pracować, pewno wyjść z biedy i nie wszyscy przecież popierają banderyzm!
                          W TEJ CHWILI MAM NA MYŚLI CZYSTY RACHUNEK EKONOMICZNY!(:
                          Nie jestem do końca tego pewien, ale wiele mówi się że TANI PRACOWNICY Z UKRAINY BLOKUJĄ WZROST PŁAC I TYM SAMYM NASZ ROZWÓJ ?
                          NIE CHODZI MI O TO A ŻEBY WYRZUCAĆ TYCH PRACOWNIKÓW UKRAIŃSKICH CO JUŻ SĄ, to byłoby nieludzkie, nienormalne , zagniło jeszcze bardziej stosunki i nie wiadomo jak odczuła nasza gospodarka?!
                          ALE JUŻ WIĘCEJ NOWYCH NIE PRZYJMOWAĆ(tylko z kartą Polaka) !I TYM SAMYM POWOLI ZMUSIĆ PRACODAWCÓW DO LEPSZYCH WYPŁAT!?
                          WIĘCEJ PIENIĘDZY NA RYNKU!!! Więc pracodawcy "stracą" na tym tylko pozornie i niby chwilowo, przecież gospodarka działa powoli! NO A ZYSKAĆ MOŻEMY WSZYSCY? !!! : )
                          O takich sprawach jak potencjalne powroty Polaków nie wspomnę!
                          Do odważnych świat należy tym bardziej że jest okazja polityczna , i z naszej strony zrobiliśmy wszystko, więc żałować siebie na wzajem już nie będziemy, a tylko twardo rozliczać się i patrzeć co się opłaca, bądźmy więcej pragmatyczni! ?
                          NATOMIST JESLI CHODZI O NASZE BEZPIECZENSTWO:
                          To ja bym wcale nie opierał na Ukrainie jako "państwie buforowym"(nie te czasy), ani na jakimkolwiek innym kraju tym bardziej że te sojusze zawsze palcem po wodzie!
                          Powinniśmy się ZBROIC na potęgę!
                          Za te pieniądze co pomagamy Ukrainie, to lepiej wydajmy na więcej patriotów , czy zamówmy czołgi już w  POLSKICH ZAKŁADACH?!
                          Piłsudski miał mawiać:
                          "Ja lubię rozmawiać o pokoju ze wszystkimi ,ale z pistoletem w kieszeni"!!!
                          Dodaj odpowiedź 22 4
                            Odpowiedzi: 1
                          • Raszid IP
                            to dlaczego nie pozwalają na ekshumacje pomordowanych?
                            Dodaj odpowiedź 17 2
                              Odpowiedzi: 0
                            • Stachu IP
                              Jeżeli autor nie wie że na Ukrainie nie ma żadnej Polonii, a jest polska mniejszość narodowa, to lepiej nawet nie zaczynać pisać takich bredni.
                              Dodaj odpowiedź 23 5
                                Odpowiedzi: 0
                              • prawatywa IP
                                Mała dygresja ale ściśle związana z tematem. Jest jeszcze diaspora Łemków i Ukraińców przesiedlonych w akcji "Wisłą", z których wielu zwiało z Polski przy pierwszej nadarzającej się okazji - chyba głównie w latach 80-tych poprzez obozy w Austrii. Miałem okazję rozmawiać z nimi. Starsi unikali tematów polsko-ukraiński, ale czasem padło kilka zdań i to w rzeczowym tonie. Opowiadali o straconych gospodarstwach, wysiedleniach i o presji, żeby nie mówili po ukraińsku publicznie. Dziewczyny na potańcówkach bały się, że polscy chłopcy zorientują się w ich pochodzeniu. Ot, takie niby proste życiowe sprawy, ale one właśnie składają się na świadomość, że powojenna Polska chciała im zabrać wszystko, nawet język. Rozumieli doskonale, że to komuna ich załatwiła, ale w obecności zwykłych Polaków, bombardowanych komunistyczną propagandą, też zbyt często musieli mieć się na baczności. Poza granicami przyjaźnią się z Polakami i rozmawiają z nimi czystą polszczyzną. Wrogami nie są.

                                Na ogół nie mają też wielkiego znaczenia w obecnej rozgrywce polsko-ukraińskiej, ale w połączeniu z ogromną starą emigracją, która jest antyrosyjska i jeszcze okazjonalnie antypolska, mają wpływ na politykę wobec Rosji w krajach, gdzie jest ich wielu i głosują w wyborach. Ponad milionowa diaspora ukraińska w Kanadzie zdaje sobie sprawę ze swojej siły i stąd tak ostry antyrosyjski kurs Kanady (plus wpływ Ameryki, oczywiście). W USA jest ich niewiele mniej, ale toną w morzu innych nacji.

                                Część polskiej prasy kipi nienawiścią do Ukrainy za wycierpiane krzywdy i widzi w każdym Ukraińcu zbrodniarza. Polscy autorzy odwracają natomiast taktykę i wybielają nasz naród, gdy Polacy (generalnie nieliczni i to często późniejsi funkcjonariusze UB) są obciążani za wojenny i powojenny antysemityzm. Może i nie da się porównać tych dwóch problemów, ale rzucanie do boju całej dumy narodowej nie przekona strony przeciwnej. Stonowana dyskusja, jaką tutaj proponuje autor, toczy się może na forach niepublicznych ale rzadko na pierwszych stronach gazet pro-pisowskich. Ukraińcy zaglądający do internetowej dorzeczy.pl widzą rynsztok wylewany na ich naród w komentarzach, których Himmler by się nie powstydził. Łatwo zgadnąć, jakie są ich odczucia.
                                Dodaj odpowiedź 8 13
                                  Odpowiedzi: 1

                                Czytaj także