ŚwiatAborcja? To jak "nieprzyjemna wizyta u dentysty", ale jest częścią "bożego planu"

Aborcja? To jak "nieprzyjemna wizyta u dentysty", ale jest częścią "bożego planu"

Australia. Działacz pro-life John Preston trzymający model dziecka w dwunastym tygodniu ciąży.
Australia. Działacz pro-life John Preston trzymający model dziecka w dwunastym tygodniu ciąży. / Źródło: PAP/EPA / LUKAS COCH
Dodano 221
Amelia Bonow kilka lat temu rozkręciła akcję "Wykrzycz swoją aborcję", w której zachęcała kobiety do mówienia o swoich doświadczeniach z przerywaniem ciąży. Przekonując wszystkich, że jej własna decyzja o aborcji była dobra, działaczka od kilku lat nie tylko chętnie opowiada o swoim doświadczeniu, ale też wydała poświęconą temu tematowi książkę, a teraz nagrała serię rozmów z nastolatkami.

O Amelii Bonow głośno zrobiło się we wrześniu 2015 roku, kiedy kobieta opisała na Facebooku jak dokonała aborcji. Pisarka tłumaczyła, że słuchając debaty nad wycofaniem finansowania dla Planned Parenthood (amerykańska organizacja promująca świadome rodzicielstwo i szeroki dostęp do aborcji) chciało jej się płakać, gdyż sama, zaledwie rok wcześniej, skorzystała z usług organizacji.

Bonow postanowiła więc działać i „promować” w pozytywny sposób aborcję. Tak zaczęła się akcja #ShoutYourAbortion (polskie # Wykrzyczswojąaborcję), na podstawie której powstała książka, a teraz także film „edukacyjny”.

„To było takiej pójście na skróty”

Na filmie pt. Dzieci spotykają kogoś kto miał aborcje, Bonow rozmawia z nastolatkami o swoich doświadczeniach, a także upewnia je, jak dobrze czuje się z podjętą decyzją o zabiciu swojego nienarodzonego dziecka.

Działaczka opowiada na początku jak doszło do niechcianej przez nią ciąży. Na pytanie jednej z nastolatek czy stało się na skutek użycia nieskutecznej metody antykoncepcyjnej czy po prostu braku zabezpieczenia, Bonow stwierdza: „To świetne pytanie (…) nie użyliśmy prezerwatywy”. Na dalsze pytanie dlaczego tak się, kobieta po chwili zastanowienia zwraca się d dzieci: „Czy mieliście kiedyś tak, że były dwie opcje i jedna wydawała wam się w danym momencie łatwiejsza? To było takiej pójście na skróty”.

Z równą lekkością Bonow opowiada o samym zabiegu przerwania ciąży. W rozmowie z nastoletnimi dziećmi, kobieta aborcję porównuje do „nieprzyjemnej wizyty u dentysty”. – To była taka sprawa związana z ciałem, coś uciążliwego, ale później, po wszystkim czułam się dobrze, byłam wdzięczna, że nie jestem już w ciąży – tłumaczy pisarka.

W całym opisie nie pojawia się oczywiście słowo dziecko, a Bonow o zarodku jako o człowieku, mówi tylko narzekając na adopcję jako problematyczne rozwiązanie niechcianej ciąży. Kiedy jedno z dzieci podpowiada jej, że właśnie oddanie niechcianego dziecka innej rodzinie, może być rozwiązaniem zastępującym aborcję, działaczka odpowiada niezadowolona: „Nawet jeśli oddasz to dziecko do adopcji, to wciąż masz to dziecko, ono gdzieś tam jest”.

Luźna rozmowa o zabijaniu

Bonow od lat deklaruje, że nie chce aby ktoś narzucał jej decyzje dotyczące jej własnego ciała (dziecko nie jest według niej człowiekiem). W rozmowach z nastolatkami, nie zatrzymuje się jednak na tym. W typowy dla zwolenniczek aborcji sposób, nagina do swojego poglądu (o słuszności przeprowadzania aborcji) fakty, w tym nawet... podstawy wiary chrześcijańskiej. W luźnej, pełnej śmiechu i żartów rozmowie, działaczka stwierdza m.in., że jej aborcja jest częścią "bożego planu”.

Kiedy jednak jedna z nastolatek przytomnie zwraca uwagę, że Kościół nie pochwala aborcji z powodu zabijania dzieci, Bonow tylko kiwa głową i nie ciągnie tematu.

Pisarka entuzjastycznie podchodzi jednak do wypowiedzi dzieci, które tłumaczyły swoje trudności ze skojarzeniem płodu, rozwijającego się w macicy kobiety, z człowiekiem. – To tak naprawdę nie jest jeszcze człowiek. To nie myśli, nie może samo nic zrobić – mówią nastolatkowie. Ich brak wiedzy czy świadomości tego jak rozwija się ludzkie życie nie szokuje, chociaż może być wyznacznikiem tego jak silna jest w przestrzeni publicznej i mediach pro-aborcyjna propaganda. Przeraża jednak entuzjazm z jakim Bonow przytakuje na te przemyślenia dzieci, chwaląc „takie podejście” do kwestii życia nienarodzonych dzieci.

Czytaj także:
Działacze ProLife: Prof. Dębskiemu nie należy się pogrzeb katolicki. Ks. Lemański: To byłoby niewłaściwe

Czytaj także:
Dokonała aborcji z powodu małego mieszkania, teraz zaśpiewa dla "Szlachetnej Paczki"

/ Źródło: vice.com/Youtube/ HiHo Kids
/ zma

Czytaj także

 221
  • aaaa. IP
    Kretynka może tyle
    Dodaj odpowiedź 5 6
      Odpowiedzi: 0
    • JKYRWXCC IP
      Boga nie obrażaj su.o !
      Dodaj odpowiedź 8 10
        Odpowiedzi: 1
      • Monika IP
        „Nawet jeśli oddasz to dziecko do adopcji, to wciąż masz to dziecko, ono gdzieś tam jest” - ono jest i po śmierci. Jakie będzie jej zdziwienie gdy je ujrzy- ŻYWE !
        Dodaj odpowiedź 23 6
          Odpowiedzi: 0
        • NIEWOLNIK IDEOLOGI IP
          Ta "pisarka" później dokona eutanazji na sobie - taka mentalność niewolnika.
          Dodaj odpowiedź 18 8
            Odpowiedzi: 0
          • indoktrynowanie dzieci IP
            Organizacje feministyczne, środowiska wrogie życiu, środowiska proaborcyjne podczas „XIII Manify Warszawskiej” wykorzystały dzieci do promowania wrogiej dzieciom ideologii. O czym to świadczy?

            Wykorzystanie dzieci do propagowania ideologicznych celów przez organizacje feministyczne to potwierdzenie faktu, że te środowiska nie cofną się przed żadną podłością. W minioną niedzielę dominujące media relacjonowały niemal minuta po minucie mały pochód, nie wiadomo z jakiego powodu nazwany przez jego organizatorów „Wielką Manifą Warszawską”. W swoich relacjach prorządowe i lewicowe media podkreślały, że w pochodzie uczestniczyła specjalnie przygotowana dla dzieci platforma, na której przyszłość naszego Narodu mogła bezpiecznie bawić się pod fachową opieką. Początkowo nie wiedziałem, dlaczego fakt obecności grupki dzieci był w profeministycznych mediach tak mocno akcentowany, skoro świadczył przecież o tym, że są jeszcze takie kobiety, które nie słuchają feministek i które nie zabijają własnych dzieci. Wszystko wyjaśniło się nieco później, gdy media doniosły, że tak zwana „Wielka Manifa” dotarła pod Sejm, gdzie jej najmłodsi uczestnicy - dziewczynka i chłopiec - przecięli pępowinę „łączącą” Sejm z Kościołem. Okazało się, że dzieci, których nie zabito w fazie rozwoju prenatalnego, były potrzebne feministkom nie dlatego, że oto od dziś zaczęły one cieszyć się istnieniem tychże dzieci, lecz jedynie po to, by publicznie wykorzystać owe dzieci do własnych celów ideologicznych i politycznych. Podczas XIII „Manify” feministki osiągnęły szczyt cynizmu.

            - Jak należy określić wykorzystywanie dzieci do celów ideologicznych i politycznych? Trudno wyobrazić sobie coś bardziej odrażającego i przewrotnego niż to, że ziejący nienawiścią do dzieci i proaborcyjny feminizm promuje swoją ideologię, posługując się w tym celu... dziećmi! Nie potrafię wyobrazić sobie większej podłości. Gdyby środowiska prawicowe wykorzystały dzieci do promowania swoich politycznych celów czy swoich przekonań, wtedy feministki i ich polityczni sponsorzy wywołaliby medialną burzę i ogólnoeuropejską nagonkę na te środowiska. Ciekaw jestem, czy równie przeciwni wykorzystywaniu dzieci okażą się w tym przypadku? Okazuje się, że środowiska liberalne i lewicowe protestują na przykład przeciwko chrzczeniu małych dzieci czy posyłaniu ich na religię, gdyż interpretują to jako formę indoktrynacji nieletnich. Nie mają natomiast nic przeciwko temu, by posługiwać się dziećmi do promowania ateizmu czy ideologii wrogich dzieciom. Podłość tych środowisk nie ma granic!

            - Jak w takiej sytuacji powinien zachować się Rzecznik Praw Dziecka?

            Dla mnie jest rzeczą oczywistą, że Rzecznik Praw Dziecka powinien podać do sądu organizatorów marszu za indoktrynowanie dzieci i za publiczne wykorzystywanie ich do celów ideologicznych. Warto przy okazji dodać, że policja powinna zatrzymać i przesłuchać te kobiety, które w czasie „Manify” deklarowały, że zabiły własne dzieci. W Polsce aborcja na życzenie jest przecież nielegalna.

            - Jakie skutki w psychice dzieci może mieć udział w tego typu akcjach?

            Z pewnością dzieci wciągnięte w tegoroczną „Manifę” zostały potraktowane instrumentalnie i wystawione na wulgarny spektakl, który powoduje odrazę nawet u ludzi dorosłych. Media pokazały liczne plakaty, niesione przez uczestników „Manify” z wyrazami niecenzuralnymi i z nawoływaniem do zabijania dzieci w fazie rozwoju prenatalnego. Każde z tych dzieci zostało wystawione na słuchanie takich słów, a także na oglądanie takich plakatów, obrazów i zachowań dorosłych, które powodują u nieletnich traumatyczne przeżycia, zawstydzenie i poczucie zagrożenia.

            - Czemu miało służyć szczegółowe relacjonowanie tego wydarzenia przez największe media?

            Nie mam wątpliwości, że ma to służyć promowaniu cywilizacji wyuzdania i prymitywizmu. Kto ulega tego typu (anty)kulturze, ten zajmuje się później leczeniem własnych ran i uwalnianiem z toksycznych więzi. W konsekwencji taki człowiek nie jest w stanie patrzeć władzy krytycznie na ręce i dbać o swoją przyszłość. Nie jest więc przypadkiem to, że w minioną niedzielę prorządowe media nagłaśniały pochód garstki lewackich ekstremistów, podczas gdy te same media od kilku tygodni nie „zauważają” wielotysięcznych tłumów ludzi, którzy na ulicach największych polskich miast protestują przeciwko rażącej dyskryminacji Telewizji „Trwam” oraz w obronie wolnych mediów. Kulturkampf „nowej” lewicy okazuje się bardziej przewrotny niż kiedykolwiek przedtem. Środowiska związane z „Manifą” okazują się bezlitosne nie tylko dla dzieci nienarodzonych, które nazywają „zlepkiem komórek”, ale także dla dzieci narodzonych, które bezlitośnie indoktrynują i wykorzystują do własnych celów. https://opoka.org.pl/biblioteka/P/PS/md-ideolom4.html
            Dodaj odpowiedź 9 6
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także