ŚwiatZnowu zamieszki na granicy polsko-chińskiej

Znowu zamieszki na granicy polsko-chińskiej

Chiny
Chiny / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 72
"TERAZ AZJA" - Maria Kądzielska | Nie stawiamy pytania: czy globalny porządek się zmieni. To już się wydarzyło. Azja Wschodnia obudziła się ze snu i jej głos będzie coraz wyraźniej słyszalny również w Europie. Jeśli ktoś myśli, że to chwilowy trend, czy sprawa przejściowa, jest w ogromnym błędzie. Międzynarodowa równowaga sił uległa zmianie.

Dwudziesty pierwszy wiek będzie okresem zdobywania przez Azję nowego miejsca w świecie. Rozwój krajów Azji Wschodniej i postęp, jaki stał się ich udziałem w przeciągu minionych 30-tu lat, zmusza do refleksji. Rozwija się tam nie tylko przemysł, czy nowe technologie, ale również świadomość elit intelektualnych. Chiny, Japonia, Korea Południowa, Tajwan, Singapur, Wietnam, Malezja stają się pełnoprawnymi partnerami w wymianie nie tylko handlowej, ale również naukowej i kulturalnej.

Polityka zagraniczna rysuje się jednak zupełnie inaczej. Państwa azjatyckie nie zaczęły rościć sobie prawa do zabierania głosu na arenie międzynarodowej, bądź bycia dopuszczonymi do stołu obrad za zgodą USA. One tworzą własny stół i prowadzą tam oddzielne rozmowy na własnych zasadach. Gdy w 2013 roku Chiny spotkały się z kolejną odmową ze strony Stanów Zjednoczonych o zwiększenie ich udziału w podziale głosów w Banku Światowym, utworzyły własną alternatywę – Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB). Trzy lata później umowę z tym nowym podmiotem podpisało aż 57 krajów, w tym Wielka Brytania. Amerykański apel o ostracyzm rozbił się o kalkulacje zysków i strat.

Państwo Środka powołało także do życia BRICS, organizację zrzeszającą Brazylię, Rosję, Indie, Chiny i RPA. Łączy ona w jednym bloku państwa szybko rozwijające się. Stanowi alternatywę dla G7, przyjmując w swe szeregi Rosję, w momencie, gdy została odsunięta przez Zachód. Również nadchodzący szczyt 16+1 – spotkanie przywódców państw Europy Centralnej i Wschodniej plus Chiny stanowi inicjatywę zapoczątkowaną w Pekinie. Dotyka ona bezpośrednio Polski. Wszystkie te działania są dowodem na rosnące sferę wpływów Chin, ale również ich zainteresowania kontaktami niemal z każdym zakątkiem świata. Jak skomentował jeden z najwybitniejszych obserwatorów Azji i jednocześnie ojciec-założyciel Singapuru – Lee Kuan Yew w wywiadzie z Grahamem Allisonem: „Wywołane przez Chiny przesunięcie równowagi sił w świecie odbywa się na taką skalę, że świat musi w ciągu 30 do 40 lat znaleźć nowy jej wymiar. Nie sposób udawać, że kraj ten to po prostu duży gracz. To największy grać w całej historii świata”.

Wygrywa zatem efekt skali. Populacja Chin stanowi 21% światowej, ale – licząc samą podaż rąk do pracy – Chiny stanowią aż 25% całego globu. Ocenia się, że w 2020 roku w Chinach będą 533 miliony osób pracujących poza produkcją rolną, co będzie stanowić o 100 milionów więcej niż całkowita podaż pracy we wszystkich krajach rozwiniętych. Załóżmy, że połowa z nich to ludzie wysoko wykształceni. To potencjał intelektualny, którego sama skala stanowi wyzwanie dla reszty świata.

Od czasów upadku żelaznej kurtyny żyjemy w porządku ustanowionym przez Stany Zjednoczone, zarówno militarnie, ekonomicznie, jaki kulturowo. Funkcjonujemy w orbicie wpływu amerykańskiej kinematografii, literatury, muzyki, mody, czy nawet często jedzenia. To powoli ulega zmianie. Azjatycka perspektywa wkrada się do naszego życia codziennego. Sięgamy po japońskie filmy, chińską technologie, singapurskie rozwiązania logistyczne, wyjeżdżamy na stypendia na Tajwan, czy do Makao. Drogą rozwoju Azji Wschodniej jest podnoszenie poziomu edukacji, umiejętności, wiedzy i techniki. Wymiana między Azją a Europą w tym również Polską stanie się kluczowa również dla naszego postępu.

Czas zatem interesować się Azją, zrozumieć azjatycki odmienny sposób myślenia i działania. Oni już interesują się nami. Niniejszy artykuł rozpoczyna cały cykl komentarzy poświęconych Azji Wschodniej: wybranym wydarzeniom politycznym, ekonomicznym i kulturalnym. Siłą rzeczy okaże się wybiórczy i subiektywny, ale może obok innych głosów stanie się punktem wyjścia dla zainteresowania Dalekim Wschodem, zanim prawdziwy stanie się nagłówek: „Znowu zamieszki na granicy polsko-chińskiej”. Biorąc pod uwagę liczbę małżeństw między Rosjankami a Chińczykami, ta perspektywa przestaje być absurdalnie zabawna.

Zapraszam do czytania. W każdy wtorek.

Maria Kądzielska – dziennikarka prasowa i telewizyjna, związana z TVP Kultura i tygodnikiem „Do Rzeczy”. Doktorantka w Instytucie Filozofii UW, gdzie zajmuje się filozofią polityki, w szczególności konserwatyzmem brytyjskim oraz systemem politycznym Singapuru.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ api

Czytaj także

 72
  • Tojwa Jaworski IP
    Chińczycy są najbardziej pragmatycznym narodem na świecie. Plus dla świata: SĄ OBLICZALNI.
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • https://www.backlinkshub.xyz/ IP
      I Couldn't Understand this matter....
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • kokospoko IP
        Widzę, że komunistyczna propaganda da "Do Rzeczy" też dotarła. Może napiszcie ciś o burzeniu kościołów w Chinach. O zamykaniu księży. O niszczeniu krzyży.
        Dodaj odpowiedź 7 5
          Odpowiedzi: 0
        • deBil IP
          Każde imperium kiedyś upada. Obojętne czy białe, czerwone czy żółte.
          Dodaj odpowiedź 9 2
            Odpowiedzi: 0
          • Lulek IP
            Jak powiedzial stary góral, Polska będzie aż po Ural. Za Uralem będa Chiny, was nie będzie, takiesyny
            Dodaj odpowiedź 10 3
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także