TygodnikMorze tandety

Morze tandety

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Łukasz Ostalski/REPORTER
Dodano 83
Polskie morze żyje dziś ze sprzedaży usług pośledniej jakości. I to się nie zmieni, bo klasa średnia wybierze zagranicę.

Jedzie się rowerem przyjemną drogą przez las, przejeżdżając wcześniej przez kilka kameralnych jak na polskie nadmorskie warunki miejscowości. W dzień powszedni przyjemność jazdy po lesie zakłócają jednak niosące się na wieleset metrów nieokreślone odgłosy: jakieś kucie, walenie, warkoty. W końcu dociera się do zagrodzonej bramą poprzecznej drogi z płyt, prowadzącej w kierunku morza, wokół której stoi kilka busów, niektóre na białoruskich numerach, oraz gdzie czasem roją się ludzie w roboczych strojach, rozmawiający po polsku, ukraińsku, rosyjsku. To wjazd na budowę gargantuicznego hotelu Gołębiewski w Pobierowie w gminie Rewal.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 35/2019
Cały artykuł dostępny jest w 35/2019 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dcy

Czytaj także

 83
  • biedny kraj IP
    takimi molochami polacy sami niszcza swoja przyrode i wszystko tylko dla kasy
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • Zdzisiek IP
      Wystarczy porównać Świnoujście i Ahlbeck czy Herringsdorf zaraz za granicą. Widac przepaść finansową, mentalną i kulturową. Skoro przez ostatnie 300 lat odglowiano naród polski to potrzeba czasu i edukacji by wypoczynek był na poziomie i ludzie byli na poziomie. Pamiętam secesyjne wille w Międzyzdrojach czy Swinoujsciu. Nie licząc kilku wyjatkow niszczeją by potem postawic tam 20 piętrowego radisona.
      Dodaj odpowiedź 3 0
        Odpowiedzi: 0
      • Polak IP
        "... klasa średnia wybierze zagranicę." - Cudze chwalicie, swego nie znacie i nie doceniacie.
        Dodaj odpowiedź 7 3
          Odpowiedzi: 0
        • qwerty IP
          Charakter polskiego morza jest ściśle związany z szerokością geograficzną w której się znajdujemy. Jak ktoś już to słusznie w komentarzach zauważył - sezon trwa może 3 miesiące, a przez te trzy miesiące właściciele pensjonatów zarabiają na cały rok.

          Tymczasem górskie miejscowości są atrakcyjne zarówno w lecie jak i w zimie. Dlatego w temacie tandety i żenująco wielkiej skali wyzysku nic się nie zmieni, do momentu, gdy Polacy zaczną częściej wybierać wakacje za granicą. A to przyjdzie z czasem, gdy dojdzie do zmiany pokoleniowej i dzisiejsi dwudziesto- i nastolatkowie wyuczeni w szkołach przynajmniej języka angielskiego oraz pozbawieni strachu przed wyjazdami za granicę zaczną się ustatkowywać i zakładać rodziny. Wtedy nadbałtycka tandeta zacznie zdychać i będzie zmuszona zawalczyć z tanimi alternatywami z południowego wschodu Europy.
          Dodaj odpowiedź 6 3
            Odpowiedzi: 0
          • the lucky punch IP
            Polskie miejscowości nadmorskie straszą tandetą, drożyzną i zatłoczeniem. Sezon urlopowy trwa około dwóch miesięcy, później morze jest za zimne na kąpiele, a pogoda niestabilna.
            Zaraz po wojnie miejscowości te miały jeszcze swój własny charakter kulturowy, architektoniczny i gospodarczy. To zostało zniszczone wraz z wymianą ludności oraz umacnianiem władzy ludowej. Najpierw zostały zburzone stare, pierwotne domy, charakterystyczne dla Pomorza, później stare dworki wiejskie, a na koniec cmentarze. Ludność napływowa nie miała ani tradycji ani pieniędzy, by zachować uzdrowiskowy charakter tych miejscowości. Zaczęło się chałupnictwo turystyczne, wynajmowanie pokoi klasie uprzywilejowanej z dużych miast, wczasy wagonowe, kampingowe i pod namiotami. Urlop na kieszeń demoludowca. Powietrze było czyste, lasy pełne jagód, ą plaże bardziej dzikie niż zatłoczone. To zmieniło się po upadku komuny. Nowobogaccy zaczeli budować domy i hotele, stawiać atrapy architekotniczne, mające przypominać dawne czasy, zacząła się masowa turystyka, masowa konsumpcja i masowa rozrywka. Nikt już nie jedzie nad morze by wypocząć, jeździ się po to, by spędzić kilka dni inaczej niż w domu, coś nowego zobaczyć, mieć o czym opowiadać. Dynamika tłumu, owczy pęd. „Więc jak mówię, też tam byłem, jadłem, piłem, pier...” Można nad tym ubolewać ale zmienić tego się nie da. To wspólny los miejsc po straszliwych wypadkach. Miejsca bez duszy. Miejsca używane, ale nie kochane.
            „ A jednak mi żal, że po Moskwie nie suną już sanie ...”
            Dodaj odpowiedź 12 4
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także