TygodnikKino moralnego uwiądu

Kino moralnego uwiądu

Magdalena Sroka
Magdalena Sroka / Źródło: PAP / Marcin Obara
Dodano 48
W środowisku filmowym rozbrzmiewają histeryczne głosy o skandalu, jakim jest odwołanie pani Magdaleny Sroki ze stanowiska szefowej PISF. Moim zdaniem o wiele większym skandalem było jej powołanie.

Jednak rozumiem ministra Glińskiego, że zaakceptował nominację (rzutem na taśmę na kilka dni przed wyborami w 2015 r.) zastępczyni prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego na stanowisko dystrybutorki kurka z pieniędzmi dla twórców filmowych.

Chyba w najczarniejszych snach nie wyobrażał sobie, że wyciągnięta ręka w geście zgody ze środowiskiem zostanie odczytana jako gest słabości i już od pierwszych dni będzie kąsana ze wzmagającą się agresją przez przeciwników dobrej zmiany. W efekcie resort za pośrednictwem własnej agencji przez dwa lata wspierał front walki ze sobą, konserwował patologiczne układy kilku cwanych geszefciarzy i sponsorował beztalencia, na których filmy nikt przytomny nie kupiłby jednego biletu. Dlaczego trwało to tak długo? Prawdopodobnie dlatego, że szefom resortu bliski był duch koncyliacji, wsparty naiwną wiarą, że współpraca jest w interesie wszystkich, podobnie jak dobro polskiej kultury.

Niestety, owo otwarcie spotkało się jedynie z agresją i drwiną, której przejawy widać było na rozmaitych galach, a których ukoronowaniem okazał się list pani Sroki. A co będzie dalej? Prawdopodobnie protesty przygasną, a środowisko przegrupuje siły. Będzie lepiej, ale tylko trochę, bo obawiam się, że pojawią się nowi cwaniacy, gotowi zbijać forsę na bogoojczyźnianych gniotach, lub artystyczni hochsztaplerzy mydlący oczy rzekomym artyzmem. Tymczasem, moim skromnym zdaniem, istotnym zadaniem państwowego mecenatu nie jest wspieranie filmów wyłącznie „ważnych” czy wysmakowanych artystycznie, bez oglądania się na widza.

Narodowa kinematografia powinna dostarczać przede wszystkim pierwszorzędnych dzieł gatunków drugorzędnych, obrazów adresowanych do szerokiego widza, atrakcyjnych, acz na poziomie, ściągających tłumy, zarazem jednak umiejętnie służących wartościom narodowym i ideowym. Tak jak to robi od lat kinematografia amerykańska i (proszę się nie krzywić) rosyjska. Pragnąc bowiem przerobić zjadaczy chleba w aniołów, warto uczyć się nawet od diabła.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 42/2017
Artykuł został opublikowany w 42/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dcy

Czytaj także

 48
  • Oczywistaoczywistosc IP
    "Pragnąc bowiem przerobić zjadaczy chleba w aniołów, warto uczyć się nawet od diabła."
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------
    Mnie to nie przeszkadza, ani przeraza, ale to jest mysl Krola Marksa, powtarzana potem przez Lenina, a nawet w czyn w Rosji wcielana przez Jozefa Stalina. Czego skutkiem bylo niezle kino (na poczatku). Taki wypadek przy pracy na zbrodniczej drodze. Wiec jezeli w rewolucyjnej Polsce mamy przezyc podobne zjawisko, to ja nie mam nic przeciw. Ale Marcin Wolski, artysta wielkiego i plodnego talentu, az zanadto dobrze wie, ze zeby sie udalo, najwazniejsze sa kadry - a jeden Patryk Vega jeszcze wiosny nie czyni...
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • Mikołaj IP
      Nie wiem do jakiego narodu należy ta kinematografia, która przedstawia żydów w pozytywnym świetle natomiast całkowicie degraduje polskich patriotów czego jaskrawym przykładem jest film Westerplatte.
      Dodaj odpowiedź 26 3
        Odpowiedzi: 0
      • dr Filozof IP
        Heee... pyszne, dzięki panie Marcinie za przyjemność poczytania lotnego tekstu
        Dodaj odpowiedź 26 3
          Odpowiedzi: 0
        • Obatel IP
          Macie rację towarzyszu Wolski. Na stanowisko to należy powołać towarzysza Pietrzaka, by pilnował jedynie słusznej linii partii.
          Dodaj odpowiedź 9 36
            Odpowiedzi: 0
          • Czas prawdy IP
            Dlugo to trwalo, zeby usunac taka Sroke, ale w koncu to sie stalo. Wiele szkody narobila Sroka w gospodarstwie, promowala zlych, odbierala dobrym. Minister Glinski jest zbyt laskawy dla czystej wody oszustow, lajdakow. Zbiza sie wielka 100-tna tocznica odzyskania niepodleglosci, a Ministra ani widu, ani slychu. Kabareciarz Jan Pietrzak musi sam zbierac pieniadze na budowe pomnika-luku tryumfalnego, a Glinski spi. Pewnie w ostatniej chwili rozpisze przetarg i zaprosi Chinczykow do konkursu, kto szybciej i taniej zbuduje pomnik dla Polakow.
            Dodaj odpowiedź 26 4
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także