Tylko na DoRzeczy.plOlszewski: Pierwszego dnia czuliśmy się zwycięzcami. Nie mieliśmy żądzy odwetu wobec Niemców

Olszewski: Pierwszego dnia czuliśmy się zwycięzcami. Nie mieliśmy żądzy odwetu wobec Niemców

Jan Olszewski, były premier
Jan Olszewski, były premier / Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Dodano 36
– Ten dzień jest czymś, czego nie da się porównać z niczym innym. Rzeczą niesamowitą była euforia, gdyż wydawało nam się, że odnieśliśmy zwycięstwo. Rzeczą niesamowitą było to, że pomimo lat terroru, nie odczuwaliśmy wobec wziętych do niewoli Niemców żądzy odwetu, traktowaliśmy ich jak jeńców wojennych – tak 1 sierpnia 1944 roku w rozmowie z DoRzeczy.pl wspomina były premier Jan Olszewski, w czasie wojny członek Szarych Szeregów.

– Powstanie przeżyłem na Pradze, a więc dla mnie, realna walka, to był w praktyce jeden dzień. A jednak dzień zupełnie wyjątkowy w całym życiu. I takiego dnia już nie miałem – wspomina były premier Jan Olszewski.

– Powstanie na Pradze było od początku beznadziejne. Broni było znacznie mniej, niż w lewobrzeżnej Warszawie, poza tym doborowe niemieckie jednostki, które przeszły przez Warszawę krótko przed Powstaniem, walczyły na przedpolach właśnie Pragi. Nie były to jednostki policyjne, pomocnicze, ale doborowe jednostki SS. Jak powstanie wybuchło, rzucono część tych oddziałów do pacyfikowania powstania na Pradze. W tym momencie w tej części stolicy praktycznie nie udało się zdobyć żadnego obiektu, jedynym wyjątkiem było Bródno, gdzie ja się znajdowałem – mówi Olszewski.

– Udało tam się oswobodzić całą dzielnicę. Niemcy zajmowali kompleks szkolny przy ulicy Bartniczej, który udało się odbić. Jednak większość celów nie została osiągnięta, stąd dowództwo Pragi podjęło decyzję o wycofaniu się z dzielnicy, część – starszych żołnierzy – przeszła do walki na lewym brzegu Wisły, reszta wróciła do konspiracji – mówi Jan Olszewski.

W rozmowie z DoRzeczy.pl Olszewski wspomina swój udział w Powstaniu Warszawskim.

– Należałem do grupy Zawiszaków (najmłodsza grupa Szarych Szeregów – red.). Mieliśmy oczywiście świadomość, że powstanie wybuchnie, ponieważ już kilka godzin przed godziną W doszło do spontanicznej wymiany ognia na Żoliborzu, my na Bródnie słyszeliśmy te strzały. Jednak nas nie zmobilizowano – tłumaczy.

– W pierwszych godzinach Powstania biegaliśmy nerwowo, szukając jakiegoś przydziału, chcieliśmy uzyskać broń. Wzięliśmy udział w odprowadzaniu pierwszego zdobytego przez powstańców na Bródnie pojazdu niemieckiego. Ostatecznie otrzymaliśmy od dowództwa biało-czerwone opaski z napisem Armia Krajowa oraz zapewnienie, że będziemy wykorzystani do łączności. Jednak Powstanie na Pradze zakończyło się bardzo szybko, więc w zasadzie nasz udział to był tylko pierwszy dzień – mówi były premier.

– Po wojnie napisałem tekst, w którym chciałem podsumować rolę Powstania Warszawskiego. Tekstu dziś nie mam, ale potwierdziłbym zawarte w nim najważniejsze tezy. Przede wszystkim – ten pierwszy dzień był zupełnie wyjątkowy z kilku względów. Po pierwsze – mieliśmy świadomość wygranej, po sześciu latach upokorzeń, okupacji, terroru, odczuwaliśmy chwilową euforię. Ona potem zmieniła się w gorycz klęski, ale sam pierwszy dzień był niezapomniany – mówi Jan Olszewski.

– Rzecz niesamowita – do Powstania zgłaszali się wszyscy, ludzie zapomnieli o podziałach politycznych, które przecież w społeczeństwie były bardzo silne. Po drugie – nie było żadnej żądzy odwetu. Niemcy, którzy zostali zatrzymani we wspomnianych placówkach szkolnych – fakt, albo bardzo młodzi, albo już w podeszłym wieku zwykli żołnierze Wehrmachtu traktowani byli z szacunkiem, jak jeńcy wojenni. Początkowo byli przerażeni, bo nagle otoczyli ich jacyś „cywile” w biało-czerwonych opaskach. Odetchnęli z ulgą, że mają do czynienia z armią i są traktowani jak jeńcy wojenni. A z kolei my czuliśmy wtedy, że wygraliśmy, nie było w nas żądzy odwetu – podsumowuje były premier.

Jan Olszewski, premier RP w latach 1991 – 1992, obrońca w procesach politycznych w PRL, w czasie II wojny światowej był członkiem Szarych Szeregów.

Czytaj także:
Ołdakowski: Polacy zawsze się biją o swoją wolność

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ pha

Czytaj także

 36
  • Tomek IP
    Nie umiem znalezc w sobie sil zeby popierac ta decyzje....
    Dodaj odpowiedź 2 1
      Odpowiedzi: 0
    • ragen IP
      To oczywiście ahistoryczna bzdura sprzeczna z relacjami świadków. Polacy w '44 przymroczeni niedożywieniem, notorycznym przemęczeniem, niekiedy alkoholem, stresem związanym z ciągłym strachem o przeżycie każdego kolejnego dnia, mając na karku kilka lat ciężkiej okupacji pragnęli w duszy wreszcie odpłacić Niemcom za te kilka lat poniżenia i niewoli, tym bardziej, że front zbliżył się pod samą Warszawe; jednak tylko mniejszość to pragnienie odwetu chciała wcielić w życie wzniecąc bez przygotowania powstanie. Setki tysięcy cywilów miała nadzieję w obliczu szybko zbliżającego się frontu przeżyć jakoś wielką wojnę. Niestety mniejszość zadecydowała o losie większości rzucając się do walki spontanicznie, bez odpowiedniego przygotowania, jak to już jakże często w naszej historii bywało. Skutki działania na łapu-capu, jakoś się uda widzieliśmy także przy pamiętnym locie do Katynia w 2010 r. Widocznie to już nasza cecha narodowa, do której oczywiście nigdy się nie przyznamy, zwłaszcza czytelnicy "do rzeczy". Chwała bohaterom !
      Dodaj odpowiedź 5 3
        Odpowiedzi: 0
      • piwi77 IP
        Jak się jest pięknoduchem, jak opisani Powstańcy i traktuje oprawców z honorami, to trzeba mieć twardą d&117;pę. Niemców wziętych do niewoli należało traktować jako zakładników i rozstrzeliwać za każdego rozstrzelanego Polaka.
        Dodaj odpowiedź 4 3
          Odpowiedzi: 0
        • in God we trust IP
          Pięknie p. Olszewski wspomina ... Praga, Bródno, ul. Bartnicza ... znam te klimaty ... ale współcześnie oczywiście ...
          "Rzecz niesamowita – do Powstania zgłaszali się wszyscy, ludzie zapomnieli o podziałach politycznych, które przecież w społeczeństwie były bardzo silne."
          teraz to byłoby niemożliwe - komanda polskich czarnych dziewuch razem z islamistami riezałyby uczestników marszu pro-life na przykład
          "nie było w nas żądzy odwetu" - jak bardzo takie wielkoduszne, i w sumie normalne, ludzkie uczucie przydałoby się pp Jarosławowi i Jackowi Kurskim, Michnikowi, Lisowi, Ziemkiewiczowi, Jarosławowi Kaczyńskiemu, KOD-erom, UBywatelom PRL-u, braciom Karnowski i reszcie załogi złapanych w SIECI ...
          Dodaj odpowiedź 1 2
            Odpowiedzi: 0
          • ----- IP
            Z samą decyzją rozpoczęcia powstania się nie zgadzam, ale jestem pełen podziwu dla powstańców, którzy stawiali na szali swoje życie.

            Za to nie podoba mi się pewna tendencja. O przebiegu Powstania Warszawskiego i jego uczestnikach możemy się dowiedzieć wszystkiego z programów telewizyjnych czy artykułów prasowych. W czasach, kiedy chodziłem do szkoły (czas przemiany ustrojowej) sporo nas uczono o Powstaniu Kościuszkowskim, Listopadowym i Styczniowym. Wszystkie przegraliśmy.

            Ale przecież wygraliśmy co najmniej 3 powstania i jakoś bardzo mało się o tym mówi. O 2 widziałem krótkie wzmianki w podręczniku do historii, a o trzecim nie wiedziałem nic. To błąd. Potworny błąd. Powinniśmy się uczyć zarówno o porażkach jak i zwycięstwach. Z historii powinniśmy się uczyć, jak unikać porażek i wygrywać, a nie jak bohatersko ginąć. Wystarczająco dużo naszych przodków zginęło w przegranych wojnach i bohaterskich zrywach.

            Tak więc mam pytanie. Kto potrafi wymienić te 3 zwycięskie powstania? A może nawet jest ich więcej, a ja wiem tylko o trzech.
            Dodaj odpowiedź 10 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także