ZdrowieOdmrażanie zdrowia: Problemy pacjentów to nie tylko koronawirus

Do Rzeczy o zdrowiu Dodatek tygodnika „Do Rzeczy”

Odmrażanie zdrowia: Problemy pacjentów to nie tylko koronawirus

fot. zdjęcie ilustracyjne
fot. zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Marcin Bielecki
Dodano 10
Mówi się o odmrażaniu gospodarki, nie można jednak zapomnieć o odmrażaniu ochrony zdrowia. Od ponad miesiąca zmagamy się z koronawirusem, jednak COVID-19 to nie jest jedyny problem chorych w Polsce.

Epidemia COVID-19 przygniotła polski system ochrony zdrowia. W pierwszym okresie wszyscy skoncentrowali się na koronawirusie. W szpitalach odwołano planowe operacje, zaprzestano wykonywania badań przesiewowych. Lęk przed zakażeniem powoduje, że niektórzy pacjenci nawet w nagłych sytuacjach, jak zawał serca czy udar mózgu, starają się odwlec wezwać karetkę pogotowia, choć specjaliści apelują, by tego nie robić, bo konsekwencje mogą być nieodwracalne. Coraz częściej pojawiają się głosy, że jeśli zapomnimy o innych dziedzinach medycyny, to z powodu nowotworów, chorób serca czy cukrzycy umrze znacznie więcej osób niż z powodu COVID-19.

Jak odmrażać polską ochronę zdrowia?

Prof. Adam Maciejczyk, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego - Śmiertelność na nowotwory wzrośnie, jeśli reformę odłożymy reformę onkologii:

Nie wiemy, ile jeszcze potrwa pandemia, wiemy natomiast, że każdego dnia około 300 osób umiera z powodu nowotworu. Ta śmiertelność może jeszcze wzrosnąć, jeśli odłożymy reformę onkologii. Dlatego nie możemy rezygnować z wcześniej planowanych i tak długo oczekiwanych przez pacjentów zmian. Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebna jest koordynacja opieki onkologicznej. Pilotaż Krajowej Sieci Onkologicznej pokazał, że jest to dobre rozwiązanie, nawet na czas pandemii. Sprawdziła się przede wszystkim wojewódzka infolinia dla pacjentów oraz zwiększona liczba koordynatorów, którzy są w stałym kontakcie z pacjentami. Decyzja, czy można już zakończyć pilotaż, należy oczywiście do Ministerstwa Zdrowia. Jednak według onkologów należałoby jak najszybciej wdrożyć Krajową Sieć Onkologiczną w całej Polsce.

Najważniejsze zadania na dziś to skoordynowanie na poziomie województw komunikacji z pacjentami oraz opieki onkologicznej, w szczególności w zakresie „przekazywania" pacjentów pomiędzy ośrodkami onkologicznymi, gdy to jest konieczne. W sposób zdalny cały czas muszą odbywać się konsylia onkologiczne, które oceniają, jaka jest najbardziej optymalna terapia dla pacjenta. Nie możemy również rezygnować z tworzenia rejestrów narządowych, które są elementem Krajowej Sieci Onkologicznej. Dzięki tym danym będziemy mogli zobaczyć, jak pandemia wpływa na onkologię i podejmować dobre decyzje.

Widzimy, że w okresie epidemii zmalała liczba nowych pacjentów onkologicznych z podejrzeniem nowotworu. W początkowej fazie epidemii było to zrozumiałe. Sami apelowaliśmy, by unikać wizyt, jeśli są niekonieczne. Obecnie szpitale onkologiczne pracują w ostrym reżimie sanitarnym. Chcemy, by pacjenci nie zaniedbywali niepokojących objawów, które mogą wskazywać na nowotwór i kontaktowali się z nami przy jego podejrzeniu (mailowo, telefonicznie i umawiali się na wizyty). Obawa przed zakażeniem koronawirusem nie może powstrzymywać pacjentów przed podjęciem leczenia. Zbyt późne rozpoznanie nowotworu powoduje, że traci się szansę na wyleczenie. Dlatego powoli zaczynamy „odmrażać" badania profilaktyczne i przesiewowe, namawiamy pacjentów do wykonywania badań, np. krwi utajonej w kale. Jeśli wynik jest pozytywny, zalecamy kolonoskopię. Zaczynamy też już umawiać pacjentki na skriningowe badania mammograficzne.
Pandemia COVID-19 nie jest przeszkodą w podejmowaniu decyzji o refundacji nowych leków, co jest konieczne w onkologii. Wiem, że Agencja Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji cały czas pracuje. Uczymy się zdalnie ze sobą komunikować i myślę, że decyzje o refundacji nowych leków będą podejmowane.

Jarosław Kaźmierczak, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii - Potrzebna refundacja nowych leków i telemedycyny:

Z moich obserwacji wynika, że nie zmniejszyła się liczba pacjentów przywożonych do nas z ostrymi incydentami sercowo-naczyniowymi, np. z zawałem serca, jednak z innych regionów kraju dochodzą głosy, że liczba hospitalizacji z powodu ostrych zespołów wieńcowych zmniejszyła się o około 20 proc. Na pewno jednak wydłużył się okres od momentu, gdy pacjent ma pierwsze objawy, do czasu wezwania karetki pogotowia. Może to powodować pogorszenie stanu zdrowia lub wręcz niemożność uratowania życia. Pacjenci nie powinni obawiać się zakażenia koronawirusem w szpitalu, obecnie procedury są bardzo starannie przestrzegane, by zminimalizować ryzyko. Śmiertelność z powodu zawału serca jest o wiele wyższa niż w wyniku zakażenia koronawirusem. Oczywiście, nie można lekceważyć ryzyka COVID-19, trzeba przestrzegać zaleceń izolacji, nie można jednak zapominać, że są też inne choroby. Nie możemy na czas pandemii „zamrozić” ich leczenia.

Uważam też, że należy „odmrozić” refundację. Mam wrażenie, że jej „zamrożenie” wynikało raczej z problemów komunikacyjnych. W kardiologii największe potrzeby to obecnie lek w niewydolności serca, o który od dawna zabiegamy, oraz wdrożenie flozyn dla chorych z niewydolnością serca. To leki zarejestrowane do leczenia cukrzycy, są już refundowane w tym wskazaniu w Polsce, mogą jednak być również stosowane w leczeniu niewydolności serca. Nie są one jeszcze zarejestrowane w niewydolności serca, mają jednak bardzo dobre wyniki badań klinicznych, dlatego nie ma formalnych przeszkód, jeśli chodzi o refundację; minister zdrowia może podjąć taką decyzję. Wystąpiłem o to na początku roku dla jednego z leków z tej grupy.

Bardzo ważna jest również refundacja telemedycyny: obecny czas pandemii udowodnił, jak to jest potrzebne. Pacjentów, którzy mają urządzenia wszczepialne, takie jak stymulator, można kontrolować przy pomocy teletransmisji. Gdyby ten system był już wprowadzony, dziś byłby ogromnym ułatwieniem, ponieważ stan pacjenta można doskonale monitorować za pomocą telemedycyny, bez konieczności odbywania wizyt w gabinecie.

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego - Nie zwlekajmy z wprowadzeniem podatku cukrowego:

Niedawno producenci wystąpili z apelem o przesunięcie terminu obowiązywania podatku cukrowego. Uważam, że byłoby to wykonaniem kilku kroków wstecz i kwestionowaniem konieczności wsparcia profilaktyki oraz walki z chorobami cywilizacyjnymi, które są następstwem złej diety i otyłości. Koronawirus nie zwalnia z walki z zagrożeniami chorobami cywilizacyjnymi, które towarzyszą nam cały czas. Eksperci alarmują, że epidemia może nasilić występowanie tych chorób, ponieważ prowadzimy bardziej stacjonarny tryb życia, mamy mniejszą możliwość aktywnego uprawiania sportu, a nasza ekspozycja na stres wzrasta.

Ustawa wprowadzająca podatek cukrowy zakłada „znaczenie” pieniędzy z opłaty cukrowej i przeznaczanie ich na ochronę zdrowia. Nie ma możliwości, by trafiły one do szerokiego worka budżetu i były przeznaczone np. na budowę dróg. Obecnie duże pieniądze są przeznaczane na walkę z koronawirusem, pochodzą one wprost z budżetu i uzupełniają środki pochodzące ze składki zdrowotnej. Przychody z podatku cukrowego mają zostać przeznaczone na działania opisane w ustawie, czyli m.in. na walkę z otyłością i jej konsekwencjami: cukrzycą, chorobami serca, nowotworami oraz na edukację.

Zakładam, że „ustawa 6 proc. PKB na zdrowie” jest niezagrożona. Prognozowany wzrost bezrobocia i spadek wynagrodzeń spowoduje spadek składki do NFZ, jednak zapisy „ustawy 6 proc. PKB na zdrowie”, mające swoje wady w czasach koniunktury - ponieważ procent PKB jest liczony z dwóch lat wstecz - teraz okażą się korzystne. W czasach kryzysu gospodarczego taki sposób naliczania nakładów na ochronę zdrowia jest bardzo korzystny dla tego sektora. Z budżetu państwa będą musiały płynąć dodatkowe środki do NFZ. Kolejnym źródłem nakładów na zdrowie będzie Fundusz Medyczny (przy jego tworzeniu zapowiadano, że będą w nim pieniądze na onkologię i walkę z koronawirusem).
Wyrazem sukcesywnego odmrażania gospodarki będzie powrót do rozmów na temat priorytetów w polityce zdrowotnej państwa. Walka z chorobą zakaźną, jaką jest COVID-19, jest dziś w centrum naszej uwagi, jednak w ramach „odmrażania” musimy wrócić do dyskusji o innych krytycznych zagrożeń zdrowotnych, które nadal są aktualne, jak nowotwory, cukrzyca, choroby serca, mózgu. Można nawet powiedzieć, że siła tych zagrożeń jest obecnie większa ze względu na ograniczenie dostępu do diagnostyki, opieki specjalistycznej.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 18/2020
Artykuł został opublikowany w 18/2020 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 10
  • COGITO-ERGO-SUM IP
    QUIZ – zwyczajny (nie żadna „WIELKA GRA”)
    -- mogą (a nawet powinni) brać udział również lekarze (np. ci co mają „parcie na szkło”) …
    PYTANIA:
    1. ile procent laboratoriów wyprowadził z polskich publicznych szpitali min. zdrowia w rządzie D. Tuska B. Arłukowicz (WYBIERZ: 50%, 70 %, 100 %)
    2. ile było za rządów PO+PSL D. Tuska w systemie szpitali publicznych oddziałów zakaźnych?
    3. ile było za rządów PO+PSL D. Tuska w systemie szpitali publicznych dostępnych respiratorów?
    4. jakie (ilodniowy) były w systemie szpitali publicznych rezerwy maseczek, rękawiczek, kombinezonów na wypadek epidemii (7-dniowe, 14-dniowe), a ile było w zapasie płynów antybakteryjnych, itp.?
    5. jak wysoki był nabór na studia medyczne i pielęgniarskie w owym czasie?
    Dodaj odpowiedź 2 1
      Odpowiedzi: 0
    • hfddges IP
      Wdychamy: • azot – 78% • tlen-21% • inne gazy – 1% • dwutlenek węgla – 0,04%. Z kolei w powietrzu wydychanym można wyróżnić: • azot – 78% • tlen – 17% • dwutlenek węgla – 4% • inne gazy – 1%. 4 klasa podstawówki przecież człowiek nie potrzebuje tlenu ;) dwutlenek węgla dobry ludzie rozwalacie sobie płuca a oni z was się śmieją
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • pietruszka IP
        nawet krwi nie można zrobić psychologia też nic głupota
        Dodaj odpowiedź 1 0
          Odpowiedzi: 0
        • COGITO-ERGO-SUM: pytanie do prof. Simona IP
          EPIDEMIA & POLITYKA:
          w nawiązaniu do stanowiska – tutaj:
          https://www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV-2/200509922-Prof-Simon-W-czasie-epidemii-wszelkie-wybory-nawet-przewodniczacego-rady-gminy-sa-skandalem.html
          Prof. Simon: W czasie epidemii wszelkie wybory, nawet przewodniczącego rady gminy, są skandalem
          Czytamy: „- Uważam, że w okresie epidemii, tragedii Polaków, braku pracy, problemów ze szpitalnictwem, wszelkie możliwe wybory, nawet przewodniczącego rady gminy, są po prostu skandalem i to jest OSZOŁOMSTWO. I zawsze będę publicznie o tym mówił - stwierdził prof. Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu”.

          Mam pytanie: co p. profesor K. Simon powie na temat tego, że 
          poczta, że listonosze, że kurierzy pracują i dostarczają ...
          KILKADZIESIĄT MILIONÓW PRZESYŁEK TYGODNIOWO?
          Tzn. ile w tej narracji jest profesora jest nauki i praktyki medycznej, a ile …
          polityki?
          A co p. profesor sądzi o OSZOŁOMACH w Szwecji:
          https://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/1473330,wybory-korespondencyjne-w-szwecji-poczta-rozsyla-karty-przewozi-glosy-i-sortuje.html
          Wybory korespondencyjne w Szwecji: Poczta rozsyła karty, przewozi głosy i sortuje


          Ponadto ciekawa by była również opinia p. prof. Simona na stanowisko przedstawione tutaj:
          http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/szpitale-przegrywaja-z-koronawirusem-przez-niekompetencje-dyrektorow/zvv06xk

          Moim zdaniem, jest to obiektywna ocena służby zdrowia w sytuacji zderzenia z epidemią – ekspert punktuje:
          • Decydujący w porażce wielu szpitali z wirusem jest czynnik ludzki, czyli słabi dyrektorzy, brak procedur bezpieczeństwa, wieloletnie zaniedbania w zakresie epidemiologii i przygotowania na sytuacje kryzysowe – mówi ekspert
          • Wobec dyrekcji wielu szpitali należy wyciągać konsekwencje kadrowe, być może dyscyplinarne
          • W powiatach szpitale są miejscem do upychania swoich, zwykle niekompetentnych ludzi
          • Przenoszące wirusa pielęgniarki czy ratownicy są skazani na pracę w kilku placówkach. Zarabiają około 2 tys. zł, podczas gdy ordynator oddziału może zarabiać 25 tys. zł
          • Wielu dyrektorów nie chce zamykać oddziałów w sytuacji zakażenia wirusem. Wynika to z krótkowzrocznej chęci "wypełnienia kontraktu", a czasem po prostu z głupoty i braku wiedzy
          • Chęć "realizacji kontraktu" za cenę zdrowia lub życia ludzkiego jest "głęboko nieludzka"
          • Wśród wielu pogrążonych w chaosie szpitali są też ogromne placówki, w których nie zaraziła się ani jedna osoba. Wynika to ze świetnie opracowanych i przestrzeganych procedur
          No, i jeszcze kilka pytań osobistych do p. profesora, jako ordynatora oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu:
          jak szpital funkcjonował w czasie rządów poprzedników, tj. PO+PSL? Jakie były zapasy maseczek, rękawiczek i respiratorów w tamtym okresie? Jak osobiście p. ordynator w owym czasie naciskał na ówczesne władze, żeby sytuację poprawić?
          Dodaj odpowiedź 4 0
            Odpowiedzi: 0
          • wieśniak IP
            Jasny gwint niech strzeli! Ludzie chorują i umierają nie tylko na tego virusa! Czekam też na zabieg planowany, wielu znajomych również ! A choroba nie poczeka!!!!!
            Dodaj odpowiedź 15 1
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także